wtorek, 3 stycznia 2017

rosół z królika z suszonymi grzybami i domowym makaronem oraz o zupie zup (czyli rosole) słów kilka....

Ucząc się gotować często przeszukiwałam blogi polskie i zagraniczne, różnorakie strony (w tym  i zagraniczne) w poszukiwaniu przepisów, które nie istniały. Książek kulinarnych miałam jak na lekarstwo....więc pozostawała mi improwizacja. Metodą dedukcji - prób i błędów wychodziły smaczne, a czasem więcej niż smaczne dania.
Muszę tu stwierdzić, że bardzo bliskie jest mi gotowanie w starym "babcinym" stylu.

Przepisów na buliony, rosoły jest wiele. Na razie królowały u mnie jak na razie rosoły z kurczaków, kaczek, gęsi, perliczek, gołębi i królików. Nie gotowałam rosołu z prawdziwej wołowiny, cielęciny czy dziczyzny. Wszystko przede mną,  choć próbowałam raz gotować rosół z wołowiny poporcjowanej i kupionej w sklepie. Efekt był taki, że ów rosół nie miał smaku i niestety nie była to wina moich kulinarnych umiejętności czy ich braku. Ale wtedy niestety tak myślałam, ze to ja czegoś nie umiem i coś źle zrobiłam.

Podstawą dobrego rosołu jest dobre mięso! Przepisy na rosół typu mieszanego: udka kurczaka, kawałek wołowiny czy cielęciny, może nam wyjdzie jeśli ulepszymy go kostkami rosołowymi. Wiele razy pisałam dzisiejsze mięso z chowu przemysłowego to nie mięso.
Dlatego jeśli mam kawałek mięsa z wiejskiej zagrody, pierwszą potrawą jaką gotuje jest domowy, aromatyczny rosół.

Dla niektórych rosół to tłusta woda z makaronem. Dla mnie to aromatyczna zupa, która rozgrzewa i wzmacnia organizm. Wiecie rosół dla mnie jest potrawą na którą czekam: nie zawsze mam wiejskie mięso. A jeśli już takie mam i gotuje rosół, barbarzyństwem byłoby dla mnie podać go z gotowym makaronem! Nie bez powodu rosół zyskał miano "królowej zup" czy nazwany został "zupą zup".
Rosołów jest przecież tak wiele jak stref klimatycznych, plemion, kontynentów, dostępnych surowców i oczywiście ile domów tyle jego wersji.
Dzisiejszy rosołek jest delikatny, nie za tłusty, słodki od marchewki i innych korzeni, które do niego dodałam. Urozmaiciłam go suszonymi grzybami leśnymi. Oczywiście podałam go z domowym, jajecznym makaronem (z jajek prosto od wiejskich kurek)!
Dla mnie jedzenie to celebrowanie posiłków, nie lubię jeść byle czego (mam tu na myśli m.in gotowce), byle jak i byle gdzie. Dla mnie stół to centrum mojego domostwa, na którym zawsze stoi ciepły posiłek....

Składniki na rosół z królika:
przednie łapy królika (jak pisałam mój rosół jest na wiejskim króliku, który jest większy w rozmiarze i ma tłuszcz, w przeciwieństwie do tego ze sklepu!)
* same łapki w zupełności wystarczają na nie za tłusty rosół!
2 średnie marchewki
większa pietruszka
1/3 dużego selera
2 listki laurowe
kilka ziarenek ziela angielskiego
sól himalajska
świeżo mielony czarny pieprz
garstka suszonych grzybów leśnych

dodatkowo: domowy makaron jajeczny

Wykonanie:
 Płuczę dokładnie mięso, umieszczam w garnku i zalewam zimną wodą. Dodaję obraną i opłukaną włoszczyznę oraz przyprawy. Włączam palnik na malutki płomyk. Rosół ma "pyrkotać"  czyli lekko bulgotać. Kiedy po zagotowaniu na powierzchni zbiorą się "szumowiny" zbieram je z powierzchni. Rosół z królika pyrkotał mi na  kuchence około 2 godzin. Po skończeniu gotowania rosół przelewam przez gęste sitko celem usunięcia fafrocli i przypraw. Marchew, pietruszkę i selera pokroję na mniejsze kawałki celem podania ich razem z rosołem.
Rosół podałam z domowym makaronem jajecznym. Daję na talerz również ugotowane w rosole pokrojone na mniejsze kawałki marchew, pietruszkę i selera oraz kawałki mięsa oddzielone od kości. Zawsze na końcu doprawiam rosół na talerzu świeżo zmielonym czarnym pieprzem.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

biszkopt z kremem budyniowym, ananasem i wiórkami kokosowymi

Na sam początek Nowego Roku upiekłam ciasto, bo chciałam go rozpocząć na słodko. Bardzo lubię to ciasto! Jednak nie robię go zbyt często, bo wiele receptur na słodkości mam jeszcze do wypróbowania! i napisania o nich.
Dzisiejsze ciasto pochodzi z zeszytu z moimi zapiskami, w którym jeszcze jako nastoletnia dziewczyna prowadziłam notatki i wpisywałam przepisy na dania, wypieki oraz potrawy. Po co prowadziłam sobie taki zeszyt? Bo byłam zdania, że kiedy  będę miała swój dom, swoją rodzinę.....to wszystko będzie mi pomocne i nie myliłam się! Ten zeszyt mam do dziś i cały czas mam go pod ręką. Mam w najbliższych planach założyć zeszyt i wpisać na jego karty  wszystkie moje przepisy, których używam!, aby mieć wszystkie pod ręką. Niektóre przepisy wymagają precyzji, a na tyle upieczonych  ciast i potraw przeze mnie ugotowanych.....czasem pamięć mi szwankuje! Za dużo kartek notatek i zapisków. 
Są przepisy, które ulepszałam, pojawiały się nowe, ale wiele przepisów na wypieki zostało nie zmienionych. Obecnie piekąc to ciasto, nie używam jedynie budyniu w proszku (dodaję zamiast budyniu więcej skrobi ziemniaczanej)!

Ciasto to składa się z biszkoptu na który ląduje masa z budyniu i masła. Na kremie układane są kawałki ananasa z puszki, a całość zwieńczona wiórkami kokosowymi.
Piekąc biszkopt zazwyczaj korzystam z dwóch przepisów na nie. Oba przepisy pokazywałam już na blogu. Jeden zapisany jest jako biszkopt z masą, owocami i domową galaretką , a drugi jako odwrócony biszkopt z mandarynkami.

Tym razem piekłam biszkopt z przepisu który jest zapisany pod wpisem na odwrócony biszkopt z mandarynkami. (tylko upiekłam ten biszkopt z podwójnej porcji).

Składniki:
200 g mąki
8 jajek z wolnego wybiegu
150 g cukru pudru lub białego cukru
 
Wykonanie biszkoptu:
Małą kwadratową foremkę wykładam papierem do pieczenia i przechodzę do ubijania biszkoptu.
Oddzielam żółtka od białek. Żółtka ucieram z cukrem, aż masa zbieleje. Białka ubijam na sztywno. Na żółtka nakładam warstwami pianę i mąkę. Delikatnie mieszam ciasto i wylewam do foremki. Wyrównuję masę szpatułką.
Biszkopt piekłam w temperaturze 180 °C  około 25 minut (do suchego patyczka).
 
Składniki na krem:
1,5 szklanki mleka
2 żółtka
pół szklanki cukru
2 łyżki mąki ziemniaczanej
łyżeczka mąki pszennej
 
dodatkowo:
150 g masła
 puszka ananasów w zalewie
wiórki kokosowe
 
Wykonanie:
Jedną szklankę mleka z cukrem podgrzewam. W połowie szklanki mleka, rozrabiam obie mąki z żółtkami.
Do gotującego się mleka wlewam mleko w którym rozrobiłam mąki z żółtkami.
Mieszam do czasu, aż powstanie mi gęsty budyń (ma być jednolita masa, bez grudek!). Odstawiam budyń do wystudzenia. Gdy już mi budyń całkowicie ostygnie miksuję go z masłem (masło w temperaturze pokojowej, w innym wypadku krem nam się zwarzy)!
Przestudzony biszkopt nasączam zalewą z ananasów.
Na biszkopt wykładam krem z budyniu i masła. Na kremie układam pokrojone na kawałki plasterki ananas. Ja zawsze delikatnie kawałki ananasa wtykam w krem. Całość oprószam obficie wiórkami kokosowymi. Odstawiam w chłodne miejsce, aby krem zgęstniał.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...