niedziela, 24 lipca 2016

lipa nie tylko na poty i nerwy, ale i symbol czułej i wiernej miłości (wierzenia, ciekawostki, właściwości lecznicze, zastosowanie)

 Okres zbierania kwiecia lipy minął już dawno! Chciałabym mieć miejsce do zbierania kwiatu lipowego z początkiem lata, ale niestety jeszcze go nie znalazłam  w miejscu w którym mieszkam obecnie.
Zaczynając przygodę z ziołami jedną  z pierwszych roślin którą się zainteresowałam, a było ich kilka! była lipa.
Poza tym dwie dostojne lipy stały na łące spory kawałek za moim domem rodzinnym wśród żywicznego lasu sosnowego.
 
Po pobycie w Biesach na początku czerwca!, nawet przez myśl nie przeszło nam, że wrócimy w nie ponad miesiąc później! Spędziliśmy w nich prawie dzień!  Zdążyłam pozbierać trochę pokrzyw i kwiatów lipy już przekwitniętych.

W Bieszczadach dojrzewa i rośnie wszystko o miesiąc później, kwiat lipy po połowie lipca zastałam tylko przekwitnięty.
Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, abym napisała o tym pięknym drzewie wtopionym w krajobraz naszego kraju.
 Myślę, że będą i tacy dla tych których lipa to interesujące obiekt (tak jak i dla mnie)? Jeśli tak to zapraszam na dzisiejszy wpis o  tym niezwykłym drzewie
Zbiór kwiatów lipy najlepiej rozpocząć, gdy część kwiatówjest jeszcze w pąkach - przekwitłe mają znacznie mniej leczniczych substancji. Cóż w tym roku będę miała swoją herbatkę z kwiatów lipy, mniej leczniczą, ale na pewno aromatyczną! 

Lipa znana jest chyba każdemu, głównie z poezji Jana Kochanowskiego ("Na lipę") gdzie przedstawiona jest jako symbol staropolskiej sielskości.
Może już nie każdemu, ale wielbicielom klasyki literatury polskiej znane są strofy dotyczące lipy zawarte w epopei narodowej "Panu Tadeuszu" w księdze IV:
"Lipa tak rozrośniona, że pod jej cieniami,
stu młodzieńców, sto panien szło w taniec parami? [...]
Wszak lipa czarnoleska na głos Jana czuła
Tyle rytmów natchnęła!"
Ja bym tak mogła pisać w tym miejscu o lipie w literaturze, bo literaturę kocham, to jednak ma być post o lipie jako lekarstwie!
Do rzeczy więc, a poniżej zdjęcie okazałej lipy, która widziała już nie jedno!
 
 Gdzie rośnie lipa?
Lipa występuje pospolicie na terytorium całego kraju w lasach obok buków, klonów i jarzębin. Jest często sadzona przy domach, w parkach, przy drogach, jako roślina ozdobna i użytkowa. Lipa rośnie wyłącznie na półkuli północnej, w umiarkowanej strefie klimatycznej.
 
Jak wygląda lipa?
Lipy charakteryzują się zazwyczaj prostym i grubym pniem, który u najstarszych okazów jest gruby. Korona lipy ma kształt kulisty lub półkulisty. Kwitnienie tego drzewa to czerwiec i początek lipca. Kwiaty ma jasnożółte na długiej szypułce z podługowatą podsadką ("skrzydełkiem") - w czasie kwitnienia wydziela intensywny miodowy zapach.
Lipa owocuje w sierpniu i wrześniu, a owocem jest kulisty, twardy orzech ze skrzydełkiem.
 
A tu poniżej kwitnący (a raczej już przekwitający) kwiat lipy - jeden z ostatnich jakie znalazłam na moim lipowym drzewie.
 Liście lipy mają kształt serca i postrzępione brzegi, są ciemnozielone na wierzchniej stronie i srebrzysto zielone na spodniej.   
 
 Co zawiera lipa?
W kwiatach lipy znajdują się przeciwzapalne flawonoidy, a ponadto związki śluzowe, kwasy organiczne, triterpeny , fitosterole, nieco garbników i olejek eteryczny, a w nim m.in. farnezol, geraniol, eugenol. Kombinacja tych składników powoduje zwiększone wydzielanie potu oraz parowanie i oddychanie przez skórę - dzięki temu obniża gorączkę!
 
Co jest surowcem zielarskim z lipy? Kiedy zbieramy lipę? Jak suszymy lipę? Jak przechowujemy lipę?
Surowcem zielarskim z lipy są całe kwiatostany pochodzące z obu gatunków lipy drobnolistnej i szerokolistnej.
W fitoterapii stosuje się cały  kwiatostan lipy wraz z szypułką i zrośniętą z nią podsadką kwiatową.
Surowiec zielarski, gdy większość kwiatów jest rozwinięta, a pozostałe rozchylają się. Najlepiej zbierać kwiaty w czasie suszy, bo wilgoć  obniża wartość leczniczą zbioru. Zbiór rozpoczynamy na samym początku kwitnienia, bo przekwitłe kwiaty mają znacznie mniej leczniczych substancji. Przy zbiorze kwiatów obcina się tylko kwitnące wierzchołki uważając, by nie łamać gałęzi.
Kwiatostany lipy suszymy rozłożone cienką warstwą na papierze (u mnie są to zazwyczaj stare gazety), w cieniu w temperaturze nie większej niż 40 °C.  Najlepszym miejscem jak dla mnie jest zacieniony, przewiewny strych! czy poddasze domu.
Zbiory przechowujemy w szczelnie zamkniętych pojemnikach, bez dostępu światła.
Wysuszone kwiaty powinny zachować kolor (czyli mieć barwę żółtawobiałą, a podsadki - jasnozieloną) i miodowy zapach.
Dawniej wykorzystywano w ziołolecznictwie różne części drzewa czyli kwiaty, liście i korę. Współcześnie najpopularniejszy jest napar z kwiatostanu lipy. 
 
Uwaga! Lipa jest tym drzewem, który ulega skażeniu w warunkach miejskich. Dlatego kwiaty lipy należy zbierać tylko z lip rosnących z daleka od miast i szos (związki m.in ołowiu).
 
Na co działa lipa?
* doskonale obniża gorączkę, a więc sprawdza się w leczeniu przeziębienia i innych chorób przebiegających z podwyższoną temperaturą ciała (zwiększa wrażliwość gruczołów potowych na bodźce przesyłane przez nerwy współczulne) oraz przy zapaleniu gardła i oskrzeli, przy zaflegmieniu górnych dróg oddechowych,
 
* stosowana jest jako środek łagodnie moczopędny (drewno lipy), węgiel drzewny lipy można stosować na biegunki i oparzenia,
 
* ma działanie uspokajające, dlatego kwiat lipy jest z powodzeniem stosowany przy napięciu nerwowym, można powiedzieć, że jest "panaceum" na zmęczenie nerwowe, jest skutecznym i bezpiecznym lekarstwem w walce ze stanami niepokoju pochodzenia lękowego lub nerwicowego,
 
* odświeża po długotrwałym zmęczeniu wysiłkiem umysłowym, w stanach napięć i pobudzenia, ułatwia też zasypianie (doskonale nadaje się do stosowania u dzieci nerwowych lub mających problemy z zasypianiem,
 
*działa rozkurczowo na układ krążenia i pomaga w niektórych rodzajach migreny,
 
*dzięki działaniu przeciwkaszlowemu i przeciwskurczowemu jest skutecznym lekarstwem w zwalczaniu kaszlu i w chorobach nieżytowych, zarówno u dzieci jak i u dorosłych,
 
*popularne jest wykorzystywanie lipy jako diuretyku lub leku na żołądek zmniejszającego bóle gastryczne i skutecznego w przypadku ciężkich niestrawności,
 
* ma działanie żółciopędne, wzmaga wydzielanie soku żołądkowego, więc ułatwia trawienie i przyswajanie pokarmów,
 
* ma właściwości tonizujące, wyjątkowo korzystnie działa na skórę (dlatego wyciągi z kwiatów lipy stosuje się w wielu kosmetykach pielęgnacyjnych i upiększających- poprawia kondycję włosów i wygładza cerę), stosowana zewnętrznie lipa chroni skórę przed wiatrem, słońcem, zimnem, a jej działanie zmiękczające sprawia, że łagodzi wypryski i podrażnienia skórne.
 
Nie byłabym sobą jeśli nie poszperałabym, żeby dowiedzieć się innych informacji o tym drzewie niż m.in. zastosowanie w ziołolecznictwie. Kiedyś drzewa były zakorzenione w tradycji, wierzeniach i kulturze, a dziś z przykrością obserwuje, że wszystko to zanika! Szkoda! Mam nadzieję, że pisząc tu w cyberprzestrzeni jakieś informacje, one tu zostaną i kogoś zaciekawią czy zainspirują!
 
 CIEKAWOSTKI ZWIĄZANE Z LIPĄ?!
*W kulturze germańskiej lipę poświęcono Frei bogince - matce.  Lipy bardzo często rosły pośrodku wioskowego placu i pod nim sprawowano sądy,
 
* Słowianie wierzyli, że lipa chroni przed uderzeniami pioruna, a dotknięcie jej pnia miało uzdrawiać chorych,
 
* łacińska nazwa lipy (tillia) wywodzi się od greckiego wyrazu ptilon czyli pióro, bo właśnie z piórami skojarzył się starożytnym kształt jej liścia,
 
* pierwsze zastosowanie lipy jako środka uspokajającego sięga czasów renesansu, a obecnie jest ona jednym z najczęściej stosowanych lekarstw roślinnych,
 
*miód lipowy był niezwykle ceniony w średniowieczu, więc siłą rzeczy cenione były i lipy, objęto je ochroną i zabroniono ścinania,
 
* gdy Łemkowie (wschodniosłowiańska grupa etniczna) wycinali las nie ruszali starych lip, jeśli jednak zdarzyło im się wyciąć jej drewno wykorzystywano je do celów szczególnych bo robiono z niego kołyski, zabawki oraz meble (były to głównie kredensy, bo lipa nie wydziela zapachu)!,
 
* lipę sadzono niemal przy każdym bojkowskim domostwie (Bieszczady), wedle tradycji sadzona była wraz z narodzinami dziewczynki,
 
*w kulturze germańskiej lipę poświęcono Frei, bogince - matce (bogini płodności), w kulturze słowiańskiej Ładzie (bogini miłości i płodności). Lipy często rosły pośrodku wioskowego placu i pod nim sprawowano sądy,
 
* Słowianie wierzyli, że lipa chroni przed uderzeniem pioruna, a dotknięcie jej pnia miało uzdrawiać chorych,
 
* jak wiadomo lipa ma miękkie drewno (z jednej strony może to symbolizować kruchość), ale pomimo tego, że nie nadaje się do budowania wytrzymałych konstrukcji okazała się idealna do wykonywania dzieł sztuki (z drewna lipy powstał przecież m.in. ołtarz Wita Stwosza),
 
* włókna z drewna lipy mogą być również stosowane do wytwarzania papieru. Pędy zbiera się wiosną lub latem, a liście się usuwa. Takie włókna są gotowane przez dwie godziny, a następnie wkładane do ługu i walcowane. Papier z drewna lipy jest beżowy,
 
* węgiel drzewny z lipy służył mieszkańcom Podkarpacia jako środek na oparzenia,
 
* z łyka lipowego wyrabiano maty i plecionki,
 
* węgiel z drzewa lipowego jest doskonały do rysowania,
 
* próchno z lipowej dziupli stosowano w charakterze zasypki dla niemowląt,
 
* orzeszki lipowe mielono kiedyś na "czekoladową" pastę (niestety miała bardzo krótki termin przydatności),
 
*łyko lipowe moczone przez kilka tygodni w wodzie dawało włókno do wyrobu lin i worków,
 
* w czasach niedostatku zdarte łyko mielono i przechowywano jako pokarm głodowy (mieszany z mielonymi kłączami perzu, kotkami leszczyny i mąką),
 
*łyko lipowe cięto na powrozy dla krów i na materiał do wyplatania łubianek i łapci czyli łyczaków (powszechnego obuwia biedoty wiejskiej).W tym celu łyko było cięte na paseczki i suszone pod obciążeniem,
 
*  od zarania dziejów wykonywano z lipy przedmioty do celów powszechnych na przykład takich jak łyżki, miski, jak i odświętnych rzeźby i ikony, a w czasach późniejszych miało zastosowanie w produkcji instrumentów i stołów kreślarskich,
 
* popiół z lipowego drewna był ceniony jako środek do ługowania trucizn z innych roślin.
 
Myślę, że przyroda i roślinność wokół nas jest szczególnie zakorzeniona w naszej kulturze. Lipa jest właśnie jedną z takich roślin. Dla Słowian i Germanów lipa była świętym drzewem podlegającym oddziaływaniom Księżyca. Wierzenia ludowe w jej dziuplach umiejscawiały siedlisko czarta. Jednak w czasie chrześcijaństwa została "uświęcona" przez drewno, które służyło do rzeźbienia świętych figur oraz do malowania ikon. Stąd właśnie łacińska nazwa lipy "lignum sanctum" (święte drewno).
Pisałam już w nagłówku, że lipa jest nie tylko na poty i nerwy, ale i jest symbolem czułej i wiernej miłości.
A od czego się zaczęło, że lipa stała się symbolem wiernej i czułej miłości?
Wszystko zaczęło się od greckiej mitologii z którą związana była opowieść o starym małżeństwie (Filemon i Baucis), które jako jedyne gościnnie przyjęło nierozpoznanych przez innych Zeusa i Hermesa. Nie wiedzieli oczywiście, że na ich progu stanęli potężni bogowie. Wiedzieli jedynie to, że przed ich oczami stali zmęczeni podróżni, którym chcieli ofiarować chwilę wytchnienia. Za tę przysługę staruszkom się odwdzięczono - pozwolono im umrzeć w jednym momencie. Żadne więc nie musiało żyć samo i tęsknić za drugim!
Zamieniono ich w dwie zrośnięte ze sobą lipy. Faktycznie lipa często rośnie kilkoma pniami od swojej podstawy.
Też bym tak chciała!

 Droga powrotna z Biesów.......dzień chyli się ku końcowi. Piękny zachód słońca możemy zobaczyć wszędzie.
 
Klasztor w Tyńcu - widok z okna samochodu w drodze powrotnej do domu.
 
 

czwartek, 21 lipca 2016

pierogi leniwe z ciepłym musem malinowym

Kluski leniwe to dla mnie chyba najszybsze i mało kłopotliwe drugie danie na słodko.
Biały ser, mąka i jajka wystarczą na szybkie ich przygotowanie. Latem podaję je z sosami czy musami owocowymi, a zimą najczęściej polane roztopionym masłem i posypane ciemnym cukrem lub naturalnym miodem. Dziś wersja z ciepłym sosem malinowym.


Składniki:
250 g twarogu
1 jajko (osobno żółtko i osobno białko)
pół szklanki mąki pszennej

sos malinowy:
szklanka malin + maliny do dekoracji
naturalny miód lub cukier

przygotowanie sosu:
Maliny miksuje blenderem żyrafą (można rozgnieść widelcem) i przecieram powstały mus przez przecierak do owoców i warzyw, w celu pozbycia się pestek.
Można mus z malin przetrzeć przez sitko.
Przetarte maliny przelewam do rondla, jeśli są bardzo kwaśne słodzę miodem i odrobinę podgrzewam mus.
 
Wykonanie:
   Twaróg dobrze rozcieram widelcem, dodaję żółtko, mąkę i ubitą pianę z białek. Masa może się lepić, ale im mniej mąki tym lepiej. Stolnice posypuje mąką i wykładam na nią ciasto. Formuję z ciasta wałeczek (taki jak przy robieniu kopytek) i odkrawam kluski. Po pokrojeniu wrzucam kluski na wrzątek i gotuję do wypłynięcia. Podaję z ciepłym musem malinowym  i świeżymi malinami.

środa, 20 lipca 2016

calzone czyli pierożki drożdżowe z mozarellą, cukinią, oliwkami i pieczarkami

Podejść do takich drożdżowych pierożków miałam kilka. Teraz już wiem, że aby pierożki wyszły farsz musi być suchy, a po drugie pierożki muszą po nadzianiu dobrze wyrosnąć! Ot i cała tajemnica!
Jeśli farszu dobrze nie odciśniemy - pierożki będą się po prostu rozklejać podczas pieczenia.
Czym można nadziać takie włoskie pierożki! Praktycznie wszystkim. U mnie tym razem mozarella z bawolego mleka, którą mama przywiozła nam z Italii, cukinia, oliwki i pieczarki.
Co do ciasta drożdżowego tym razem nie kombinowałam - zagniotłam po prostu ciasto na pizzę z przepisu, który wykorzystuję najczęściej. Mój łasuch domowy stwierdził, że pierożki najlepsze są na ciepło.
Sprawdzą się jednak zarówno na ciepło jak i na zimno do kieliszka wina lub do piwa!

Składniki na około 30 pierożków:
   500 g mąki
        30 g drożdży
        300 ml wody
       1 łyżeczka soli
        niepełna łyżeczka cukru
       1-2 łyżeczki oliwy z oliwek

Wykonanie:
  Z podanych składników zagniatam ciasto. Najłatwiej jest to zrobić mikserem. Z ciasta lepię kulkę, którą posypuję mąką. Miskę w której rośnie ciasto też posypuje odrobiną mąki. Miskę z ciastem przykrywam lnianą ściereczką i zostawiam w temperaturze pokojowej  na 1 godzinę by ciasto wyraźnie urosło.

W czasie gdy rosło mi ciasto drożdżowe robiłam farsz!
Składniki na farsz:
200 g pieczarek
około 500 g cukinii
300 g mozarelli po dokładnym jej odciśnięciu z solanki
garstka czarnych oliwek
listki świeżej bazylii (opcjonalnie)
łyżka masła
świeżo mielony czarny pieprz

Wykonanie:
Cukinię myję i kroję w kostkę, wrzucam do  miski, solę i odstawiam, aby puściła sok. W tym czasie obieram pieczarki, kroję w kostkę i duszę na maśle do czasu, aż puszczą sok, który ma odparować. Do podduszonych i odparowanych z soku pieczarek dodaję odciśniętą z soku cukinię. Duszę jeszcze chwilę. Do pieczarek i cukinii dodaję pokrojone w plasterki oliwki. Po przestudzeniu pieczarek i cukinii na patelnię dodaję pokrojoną w kostkę mozarellę (nie wcześniej bo mozarella się stopi i pozkleja).
Na koniec doprawiam farsz świeżo mielonym pieprzem i dodaję posiekane listki bazylii.
 
Wykonanie pierożków:
Wyrośnięte ciasto drożdżowe, wyjmuję z miski, jeszcze raz chwilę zagniatam, podsypuję odrobiną mąki i rozwałkowuje na grubość  około centymetra i szklanką wykrawam krążki.
Na każdy krążek nakładam farsz i zlepiam go na kształt pierożka.
Gotowe pozlepiane pierożki, układam na blaszce do pieczenia i zostawiam je do ponownego wyrośnięcia na około pół godziny.
Wyrośnięte wstawiam do piekarnika nagrzanego na  200 °C na  20 minut. Piekę do czasu, aż się upieką i zarumienią.
 

wtorek, 12 lipca 2016

jagodzianki - pełne jagód z cytrynowym lukrem

Nie wiem jak Wy? Początkujące gospodynie domowe  i te bardziej wprawione jak ja?
Też uważacie, że pieczenie w domu to strata czasu? Lepiej postawić na stole gotowe ciasto z marketu ? Choć bym chciała nie potrafię? Już nie potrafię!
Zwykłe bułki z marketu też są mrożone, leżą nie wiadomo ile w magazynach, później trafiają do marketowych piekarników do rozmrożenia i podgrzania. Takie bułki nęcą nas zapachami podczas pielgrzymek do takich przybytków po zakupy!
Kiedyś gospodyni piekła chleb, w prawdziwym piecu i wiecie wiele bym oddała, żeby zjeść właśnie taki chleb, najzwyklejszy domowy! taki jak piekło się w domowym piecu chlebowym! Dawniej!
Po co piekę domowe ciasto? bo wiem co zjadam, bo prawdziwy dom to zapach prawdziwego obiadu czy domowego ciasta.
 O moich domowych ciastach, gotowaniu od podstaw obiadu czy zbieraniu ziół słyszałam już, że to ZABAWA!!!!!!!!! Wtedy przykro mi się robi! Jeśli jednym się nie chce to Twoje chęci nazywają zabawą czy nadmiarem czasu! Cóż niektórzy tak mają!
Gdy mówię komuś, że czegoś nie używam bo trujące, bo "nie zdrowe"! Wychodzę na dziwoląga!
Nie jestem fanatyczką, jestem osobą świadomą co kryje współczesna żywność. Wiem, że mam wybór między produktami, które kupuje, a cena niekoniecznie się różni. Zawsze wybiorę produkt bez dodatków i konserwantów.
A jeśli staje przed wyborem kupić czy zrobić w domu! Wybiorę ten drugi wariant - przygotuję w domu!
Tylko tak się zastanawiam po co tam ktoś na górze tak mną pokierował, że interesuje się między innymi ziołami? Po to, żebym tu na Ziemi lepiej się bawiła? Myślę, że nie po to!
Lubię swoje dziwactwa i nic na to nie poradzę, że wolę tak bawić się w swoim ziemskim życiu.
Będąc na takim etapie w życiu na jakim jestem z nikim bym się nie zamieniła.
 

Drożdżówki czy ciasto drożdżowe robię praktycznie z jednego przepisu, bo tak się nauczyłam , tak mi najszybciej i zwykle z tego przepisu wychodzi wystarczająca ilość ciasta. A nadzienie zależy jedynie od mojej inwencji twórczej! Dziś nadzienie z jagód! Tym razem zrobiłam bułeczki zawijając nadzienie (czyli jagody) w środek. Bułeczki zwieńczyłam cytrynowym lukrem i posypałam płatkami migdałowymi.

Składniki:
około 350 g mąki pszennej
7 g drożdży
50 g drobnego cukru
200 ml mleka
20 g masła (miękkiego)
jajko
 
nadzienie: około 400 g jagód
2 czubate łyżki cukru
1 łyżka  mąki
 
ponadto:
pół szklanki cukru pudru
sok z ćwiartki cytryny
płatki migdałowe do posypania wierzchu bułeczek
 
Wykonanie:
   Wsypuję mąkę, drożdże, sól oraz cukier do miski i mieszając zalewam ciepłym mlekiem. Dodaję jajko oraz miękkie masło i wyrabiam, aż ciasto będzie miękkie i klejące.

Przekładam na blat oprószony mąką i zagniatam z około 10 minut. Ciasto powinno by miękkie, ale już nie wilgotne i nie powinno być lepiące. Jeśli stwierdzam, że ciasto jest za mokre to dosypuję odrobinę mąki - różne rodzaje mąki chłoną różną ilość płynu.
Przekładam ciasto do miski odstawiam w ciepłe miejsce (temperatura pokojowa) przykrywam ściereczką i zostawiam do wyrośnięcia na godzinę.
  W tym czasie myję jagody (oddzielając listki, które mogły się zawieruszyć podczas zbierania jagód), Jagody odsączam z wody na sicie, przekładam do miski, posypuje je odrobiną cukru, mąki i odstawiam.
 
  Po godzinie uderzam pięścią w ciasto drożdżowe, żeby zeszło powietrze. Wyjmuję ciasto z miski, formuje sobie z niego wałek i kroję go na 10 równych części. Każdy kawałek ciasta wałkuję w okrąg (nie za cienki). Na każdym placku układam po 1-2 łyżki jagód. Następnie formuję bułeczkę nadając jej podłużny kształt. Gotowe bułeczki układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i odstawiam do podrośnięcia na 30 minut.
Po podrośnięciu ciasta - wstawiam bułki do nagrzanego piekarnika - 180°C  . Piekę około 20 minut aż się upieką i lekko zrumienią.

przygotowanie lukru:
Cukier puder łączę z sokiem z cytryny.

Ostudzone bułeczki zwieńczam gotowym lukrem i posypuję płatkami migdałowymi.

  Można ciasto wyrobić w automacie do pieczenia chleba, jeśli posiada funkcję "dough". Wsypujemy do automatu składniki w kolejności - PŁYNNE, SYPKIE, DROŻDŻE. Nastawiamy program "dough"  - po wyrobieniu ciasta przez automat postępujemy jak wyżej.

poniedziałek, 4 lipca 2016

smoothie arbuzowo - malinowe

Smoothie jak wiadomo to schłodzony i zmiksowany napój na bazie owoców o kremowej i gęstej konsystencji.
 
Moje smoothie na bazie arbuza i malin popijałam rozcieńczone wodą, więc nie było gęste!
Maliny w tym przypadku przełamały smak arbuza, który dla mnie czasem ma ogórkowaty posmak.
Takie napoje schładzam tylko odrobinę bo w moim przypadku upał + zimny napitek, prawie zawsze kończy się bólem gardła!
Taki napój idealny w lato, nie tylko ochładza organizm, ale jak dla mnie może starczyć za posiłek.



Składniki:
arbuz (u mnie ćwiartka, bo kupiłam pół bardzo dużego)
około 200 g malin
miód naturalny (opcjonalnie) - jeśli ktoś lubi słodkie, lub maliny okazałyby się kwaśne

Wykonanie:
Arbuza kroję w plastry, odcinam skórę, wyjmuję pestki. Maliny przepłukuje na sicie.
Oczyszczonego arbuza z pestek i maliny wrzucam do blendera i miksuję na gładką masę. Przelewam moje smoothie do dzbanka i schładzam.

niedziela, 3 lipca 2016

młoda kapusta gotowana z młodą marchewką i koperkiem

Wiosną jednym z warzyw, których wyczekuje są młoda kapusta i fasola szparagowa. Mogłabym jedno i drugie gotować na przemian i żaden inny obiad może wtedy nie istnieć. Zresztą ostatnio z mięsem mi jakoś nie po drodze.  Warzywa jak widać też są pyszne. Mój Pan zajadał taką kapustę z młodymi ziemniakami i jajkiem sadzonym. Był zadowolony, więc nie zawsze trzeba jeść tłusto i z mięsem.
Zapraszam dziś na młodą kapustę - tak jak ja ją gotuję.
A gotuje ją najprościej jak się da!
 
 
 Składniki:
mała młoda kapusta lub pół większej
cebula
3 młode marchewki
mały pęczek koperku
2 łyżki masła
sól himalajska
świeżo mielony czarny pieprz
 
Wykonanie:
Kapustę obieram z wierzchnich liści, płuczę i szatkuję. Marchewkę jeśli jest młoda dokładnie płuczę (nie obieram jej), kroję na cienkie plasterki.
Poszatkowaną kapustę, pokrojoną w plasterki marchewkę zalewam odrobiną wody i gotuję.
Wody tylko odrobinę, bo kapusta szybko zmniejszy swoją objętość.
Podczas gotowania kapusty z marchewką dodaję do niej łyżkę masła. Podczas gotowania kapusty - siekam cebulę w drobną kostkę i rumienię na łyżce masła.
Zrumienioną cebulę dodaję do ugotowanej kapusty.
Na koniec doprawiam solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem. Moją kapustę zwieńczam posiekanym koperkiem.

piątek, 1 lipca 2016

proste ciasto ucierane z malinami i agrestem

Zanim wybraliśmy się posiedzieć na działce, chciałam coś upiec! Nie chciało mi się pilnować ciasta drożdżowego. Dla mnie drożdżowe i sernik to zawsze ciasta neutralne, które chyba każdy lubi - bo zawsze się znajdzie ktoś kto nie lubi ciast z kremem czy galaretką. Ale na sernik czy drożdżowe znajdzie się chętny.
Tym razem chciałam zrobić jakieś ciasto expressowo i padło na ciasto ucierane. Dla mnie to ciasto jest pycha, nawet mój Pan zajadał, a ten osobnik jest szczególnie wybredny!

Do tego ciasta można dodać każde owoce sezonowe. Ja miałam pod ręką maliny i kwaśny agrest - które świetnie równoważyły słodkie ciasto.
 Składniki:
200 g mąki pszennej
50 g maki ziemniaczanej
3 duże jajka
200 g masła o zawartości tłuszczu min. 82%
200 g cukru
łyżeczka proszku do pieczenia
 
ponadto:
owoce sezonowe - pół kg: u mnie około 250 g malin i 250 g agrestu
cukier puder do oprószenia wierzchu ciasta
migdały do posypania ciasta (opcjonalnie)
 
 Wykonanie:
Masło utarłam z cukrem i ekstraktem waniliowym. Ucierając dodawałam po jednym jajku. Przesiane mąki z proszkiem do pieczenia dodałam do masy i ucierałam, aż powstanie gładka masa. Małą tortownicę wyłożyłam papierem do pieczenia i przełożyłam do niej masę, wyrównałam szpatułką. Na wiechu masy ułożyłam owoce (przy agreście małym nożykiem obcięłam ogonki).
Ciasto włożyłam do piekarnika nagrzanego na 180 °C  i piekę około godziny do suchego patyczka. 
Gotowe ciasto oprószam cukrem pudrem i posypałam płatkami migdałowymi.
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...