czwartek, 30 czerwca 2016

jarzynowa z młodych warzyw - kwintesencja lata

Lato to czas, kiedy możemy cieszyć się smakiem świeżych warzyw! Jest wiele sposobów gotowania zup jarzynowych. Taka zupa jak moja jest szybka w gotowaniu, chyba dłużej zajmuje samo przygotowanie warzyw na zupę. Zresztą wiadomo, że młode warzywa nie potrzebują długiego czasu gotowania.
Jeszcze jedno - żeby zupa warzywa była idealna warzywa w niej nie powinny być rozgotowane powinny być krótko gotowane, a z drugiej strony im wywar dłużej gotowany nabiera więcej smaku. Najlepiej, aby to pogodzić możemy sobie z połowy porcji warzyw ugotować wywar, przecedzić go i dopiero w wywarze krótko gotować drugą porcję warzyw.
 
Ale gotując zupę dla siebie, nie bawię się za długo, obieram warzywa, zalewam wodą i gotuje, aż będą miękkie, ale nie rozgotowane. Całość na końcu zabielam śmietaną i zajadamy z kromką chleba.
Zupa lekka i wiadomo, że pyszna bo pachnąca latem.

Składniki:
4-5 liści młodej kapusty
garść fasoli szparagowej
pół młodego selera
5 średnich młodych ziemniaków
2 młode marchewki
2 młode pietruszki
zielona część młodego pora
pół kubka kwaśnej śmietany lub śmietana roślinna

Wykonanie:
Ziemniaki obieram, płuczę i kroję w kostkę. Marchewki, pietruszki i selera skrobię, płuczę i kroję w zapałkę. Kapustę płuczę i szatkuję. Pora płuczę i siekam w półplasterki. Z fasoli szparagowej odcinam końcówki i płuczę. Warzywa umieszczam w garnku i zalewam wodą. Gotuję do miękkości i zabielam śmietaną. Podaję z kromką chleba.

 

środa, 29 czerwca 2016

pierogi z jagodami, kwaśną śmietaną i miodem oraz a...b...c przygotowywania pierogów

Pierogi to jedne z tych dań, które choć pracochłonne to lubię je przygotowywać. Czasem nieważne jaką ilość bym ich przygotowywała! i tak lubię to wałkowanie i lepienie.
Najbardziej chyba lubię pierogi z ciasta tradycyjnego "na pierogi".
Po wyrobieniu dzielę je na części, zawsze  trzymam pod ściereczką, aby ciasto nie obsychało i rozwałkowuje je w miarę formowania pierogów.
Nigdy nie podsypuję zbytnio stolnicy przy rozwałkowywaniu ciasta, gdy ciasto wtedy twardnieje. Najlepsze pierogi są wtedy gdy ciasto jest elastyczne, miękkie i cienkie (ale nie za cienkie bo wtedy pierogi mogą się  podziurawić podczas gotowania, gdy chcemy je przemieszać, żeby się nie kleiły do dna garnka).
Po włożeniu farszu do pierogów zawsze dobrze zlepiam brzegi pierogów.
Jeśli dobrze się nie zlepi pierogów podczas gotowania będzie wypadać farsz.
Pierogi powinno gotować się w dużej ilości wody i ja tak gotuję, wrzucam je partiami na wrzątek i po zamieszaniu wyjmuję łyżką cedzakową po 2-3 minutach od chwili gdy wypłyną na powierzchnię. Nie wlewam oleju do garnka podczas gotowania, gdyż gotuje pierogi partiami i po wrzuceniu do garnka delikatnie mieszam. Olej wcale tam nie jest potrzebny bo pierogi nigdy mi się nie posklejały!
Ugotowane pierogi wyjmuję łyżką cedzakową na sitko i przelewam je delikatnie zimną wodą, a następnie rozkładam na talerzach by się nie stykały i studzę. Ostudzone składam do jednej miski. Nie bawię się w smarowanie ich masłem, ani olejem - bo czytałam i o takich trikach, które mają pomóc, aby pierogi się nie sklejały! po ugotowaniu i wyjęciu z garnka.
 
Pierogi z owocami zawsze podaję gorące prosto z wody polane kwaśną śmietaną i miodem. Natomiast pierogi ruskie lubię zrumienić na tłuszczu. Ale co kto lubi, jak dla mnie latem to tylko pierogi z owocami sezonowymi.
 
Tym razem podałam na kolację pierogi z jagodami, kwaśną śmietaną i miodem prosto z pasieki.
Składniki:
ciasto:
250 g mąki pszennej
około pól szklanki gorącej wody - (ja stopniowo dolewam wodę, wody tyle ile wchłonie mąka).
1 jajko
 
farsz:
250 g jagód + jagody do dekoracji
*jeśli jagody posypane cukrem puszczą dużo soku dodaję do nich łyżkę mąki

ponadto do podania:
kwaśna śmietana
miód naturalny

Wykonanie:
  Jagody dokładnie płuczę i przebieram z listków, które mogły się zawieruszyć podczas zbierania.
Przekładam na sitko, aby jagody dobrze obciekły z wody. Osuszone jagody przekładam do miseczki i przesypuję cukrem i jeśli puszczą za dużo soku, dosypuję do nich mąkę.


Ciasto:
   Mąkę przesiewam do miski, wbijam jajko, wlewam po trochu wodę, tyle ile wchłonie mąka i mieszam. Takie zarobione ciasto przekładam na stolnicę i zagniatam
Ciasto wyrabiam do czasu, aż stanie się elastyczne i miękkie. Wyrobione ciasto jeśli mam na to czas (przykrywam i odstawiam choćby na 15 minut, żeby "odpoczęło").
 
   
Gotowe ciasto rozwałkowuję na cienki placek, nie za cienki. Wykrawam szklanką kółka. Na każde kółko nakładam jagody i dokładnie zlepiam.
  Gotowe pierogi gotuje w osolonym wrzątku, partiami, aby nie przerwać wrzenia. Pierogi delikatnie mieszam drewnianą łyżką, żeby mi nie przywarły do dna. Czas gotowania zależy od grubości ciasta nie dłużej niż 5 minut od wypłynięcia. Ja swoje zwykle gotuję 2-3 minuty. Ugotowaną partie pierogów wyjmuje na sitko i przelewam delikatnie zimna wodą, żeby się nie sklejały. Następnie rozkładam na talerze.

Moje pierogi z jagodami polałam kwaśną śmietaną i miodem udekorowałam jagodami i podałam od razu!
 

 

cerkiew w Smolniku - czyli zabytki Bieszczad moim okiem cz.1.

Będąc na chwilę na początku czerwca w Bieszczadach, zobaczyliśmy m.in cerkiew w Smolniku. Teraz wiem, że będąc następnym razem w Bieszczadach chciałabym zobaczyć więcej takich perełek architektury drewnianej wkomponowanej w krajobraz tego regionu Polski.
 Dziś napiszę kilka słów o pięknej cerkwi w Smolniku - obiekt na pewno warty zobaczenia jeśli ktoś lubi drewniane obiekty sakralne. Ja lubię miejsca gdzie czuje się magię miejsca, ducha przeszłości! Mnie zawsze urzeka jeszcze to, że coś stoi na uboczu, pośród starodrzewu. Lubię stare drzewa, stare budynki, które mają swoją historię i przeżyły ludzi, obserwowały wiele wydarzeń.

Jak to było z cerkwiami bieszczadzkimi w czasach powojennych?
W latach powojennych podobno uległo zniszczeniu dwie trzecie ze 150 bieszczadzkich cerkwi.  W tym czasie następowała masowa rozbiórka takich obiektów.
Tą część, którą zamieniono na kościoły, przetrwała do dziś. Władze w tamtych czasach były przeciwne takim praktykom i parafianom rzymskokatolickim utrudniały przejmowanie cerkwi. Świątynie albo były rozbierane lub wykorzystywane przez PGR-y na pomieszczenia gospodarcze, co prowadziło do szybkiej dewastacji takich miejsc. 
W wysokich Bieszczadach zniszczono prawie wszystkie cerkwie. Dziś można się jedynie domyśleć, gdzie stały cerkwie - tam gdzie możemy spotkać skupiska starych drzew!


Cerkiew w Smolniku położona  jest na wzgórzu ok. 300 m od szosy Ustrzyki Górne - Lutowiska. Obiekt znajduje się na szlaku Architektury Drewnianej. Kiedyś ten obiekt sakralny był cerkwią grekokatolicką pw. św. Michała Archanioła, a obecnie jest to kościół rzymskokatolicki pw. Wniebowzięcia NMP.
Obecnie gromadzą się w tej świątyni mieszkańcy Drewnicza, Procisnego, Smolnika i Żurawina.





Słów kilka o wsi Smolnik i cerkwi w Smolniku:

Cerkiew w Smolniku jest jednym z niewielu śladów po wsi Smolnik, która po II wojnie światowej znalazła się w granicach ZSRR, a w 1951 roku, w wyniku regulacji granic - w granicach Polski. Po powrocie do Polski w 1951 roku, w opuszczonych domach nikt się nie osiedlił i zostały rozebrane na opał. Pozostała tylko cenna drewniana cerkiew.
Wspomnę tu, że cerkiew w Smolniku to jedyna zachowana w Polskich Bieszczadach budowla w stylu bojkowskim.
Na terenie Polski w obecnych granicach podobne cerkwie znajdowały się m.in w Stuposianach, Caryńskim, Wołosatym.

Z tablicy informacyjnej stającej przy cerkwi - dowiedziałam się, że mieszkańców Smolnika przesiedlono do wsi  Hawriłowka w rejonie nowoworoncowskim z nakazem pracy (Ukraina), a okoliczne tereny zasiedlono osadnikami z nakazem pracy. Zabudowania wsi razem dzwonnicą, która stała przy cerkwi - stopniowo rozebrano. Świątynia przetrwała choć przez lata była narażona na dewastacje i włamania. Została przejęta przez nowo zawiązujące się Państwowe Gospodarstwa Rolne i okresowo składowano w niej siano.
 
Kilka dat z historii cerkwi:
* w 1956 roku umieszczono ją w wykazie zabytkowych cerkwi;
* w 1969 roku wpisano ją do rejestru zabytków, co umożliwiło przeprowadzenie w latach 69-70 remontu ze środków państwowych (przywrócono jej wówczas pokrycie gontem). Pomimo tego, że cerkiew została wyremontowana pozostała w dalszym ciągu bez gospodarza i stałej opieki;
* w 1973 roku po długich staraniach udało się miejscowej społeczności rzymskokatolickiej przejąć opuszczoną cerkiew na cele kultowe!;
* w 2013 roku cerkiew wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO;



Podobno prawdziwa  (historyczna)  wieś Smolnik z XVI wieczną metryką leżała nieco dalej niż obecnie. Smolnik był w dawnych czasach wsią zamieszkałą głównie przez Bojków. Nie było tam kościołów - najbliższa parafia rzymskokatolicka znajdowała się w Polanie, a więc miejscowi Polacy korzystali z posług religijnych w świątyni greckokatolickiej.


Mieliśmy szczęście, świątynia była otwarta, nie można było wejść!, ale dało radę zobaczyć przez okratowanie ołtarz.

Wnętrze świątyni obecnie to:
* ikony Hodigiti i Zaśnięcie Matki Bożej są kopiami XVI wiecznych ikon ze Smolnika eksponowanych w Muzeum Narodowym we Lwowie,
* carskie wrota i tabernakulum pochodzą z innych świątyń,
* na ścianach i sklepieniu sanktuarium znajdują się polichromie patronowe poddane konserwacji w 2009 roku. W nawie na ścianie graniczącej z sanktuarium zachowała się polichromia konserwowana w 1969. W 2009 roku została ponownie poddana pracom konserwatorskim, wykonano także - korzystając ze zdjęć sprzed 1969 roku aranżację nie zachowanego górnego fragmentu kompozycji malowidła.


Urzekł mnie żyrandol  zrobiony z poroża!
 
Poniżej zdjęcie z tablicy informacyjnej stojącej przed cerkwią.
 

Obok cerkwi znajduje się cmentarz na którym zachowało się kilka nagrobków. Podobno pierwotnie był tu cmentarz cerkiewny oraz grzebalny.
 
Cerkiew, a obecnie kościół w Smolniku, ma bardzo ciekawą historię i korzenie. Mam nadzieję, że znajdę chwilę, żeby zgłębić ten temat, Dziś opisałam to co widziałam i zastałam będąc przejazdem w Smolniku.

niedziela, 26 czerwca 2016

owsianka z owocami lata - czyli inauguracja lata i wakacji oraz o tym dlaczego warto jeść owsiankę ?

Inauguruję lato i wakacje ! Kiedy dla mnie zaczyna się lato ? Kiedy na targu zaczynają pojawiać się letnie sezonowe owoce!, które przywodzą mi na myśl lenistwo i beztroskie wakacje u dziadków. Wtedy też smutno i przykro zaczyna mi się robić na duszy, że nie mam swojego kawałka ziemi i nie mogę tych smakołyków hodować w swoim ogródku. Cóż na razie tak musi być!
Dla mnie jako dziecka lato zaczynało się z momentem przyniesienia do  domu świadectwa szkolnego, a to oznaczało, że jadę do dziadków.
Czytanie książek, żniwowanie, owoce jedzone prosto z krzaka, warzywa prosto z grządek, wyrwane prosto z ziemi i wytarte w sukienkę. Dzisiaj rodzić widząc dziecko biegające boso i zajadające nieumyte warzywa z grządki czy owoce z krzaka,  dostało by zawału zapewne!
Lato to poranki pachnące rosą, krople rosy na pajęczynie, mleko prosto od krowy wydojonej przez babcię.
 
Dziś na osłodę za wspomnieniami związanymi z beztroską i wakacjami - owsianka z wszystkim tym co najlepsze o tej porze.

Dlaczego warto jeść owsiankę ?
Cieszę się z tego, że płatki owsiane i inne zboża wracają do łask. Bo płatki owsiane (zresztą płatki zbożowe) są świetnym źródłem węglowodanów złożonych i dostarczają dużo witamin z grupy B oraz żelaza i błonnika. Poza tym płatki dają poczucie sytości, dzięki czemu w ciągu dnia możemy zapanować nad wilczym apetytem jeśli nas dopadnie.
Owies to świetny przykład pełnoziarnistego zboża, a jedzenie zbóż w niezmienionej postaci pełnego ziarna na wiele sposobów wspiera zdrowie. Między innymi zmniejsza ryzyko chorób serca, niektórych nowotworów, cukrzycy i otyłości.
Zboża pełnoziarniste posiadają w sobie takie skarby jak:
antyutleniacze, związki fenolowe, roślinne stanole i sterole, lignany.
Ci z was, którzy zajadają się płatkami owsianymi na pewno wiedzą, że mają one niski indeks glikemiczny. Oznacza to, że płatki uwalniają energię do krwiobiegu powoli pomagając równoważyć jej poziom i dając uczucie sytości na dłużej.
Owies zawiera "betagluten" czyli rozpuszczalny rodzaj błonnika. Wchłania on cholesterol na podobieństwo gąbki, wspomagając jego usuwanie z organizmu. Dzięki temu rodzajowi błonnika owies zyskuje sławę jako pokarm chroniący układ krwionośny i obniżający cholesterol.


Nie tylko warto jeść owsiankę, ale i świeże owoce, które mamy teraz na wyciągnięcie ręki. Cieszmy oczy kolorami i podniebienie smakami! Odżywiajmy nasz organizm, żeby go sobie zregenerować po zimie i przygotować go na kolejne chłody i szarości, które niestety przyjdą.
Warto jeść:
* czereśnie bo nie tuczą bo mają (50 kcal w 100 g), zalecane są dla reumatyków i chorych na serce, a dzięki właściwościom antytoksycznym dobrze działają na cerę;
* maliny bo tak jak wszystkie owoce o tej porze roku to bogactwo witamin, kwasów organicznych i są pyszne;
* morele bo są zalecane dla osób szybko męczących się, przy nadkwasocie i w rekonwalescencji, powinni je jeść sportowcy dla poprawy kondycji;
* jagody bo jagody mogą mieć szczególną rolę do odegrania w zapobieganiu osłabienia funkcji starzejącego się mózgu, potencjalnie chronią m.in. przed rozwojem nowotworów i chorób układu krążenia;
* truskawki bo to niewiarygodne źródło witaminy C, która działa między innymi jako antyutleniacz, chroniąc organizm przed niszczycielskimi skutkami wolnych rodników.

Składniki na jedną porcję owsianki:
Składniki:
5łyżek płatków owsianych
kubek ok.250 ml mleka krowiego, roślinnego lub wody
owoce lata: jagody, morele, truskawki, maliny, czereśnie
miód naturalny do posłodzenia (opcjonalnie)

Wykonanie:
   Mleko wlewam do garnuszka, wsypuję płatki owsiane. Włączam gaz doprowadzam do wrzenia i chwilę gotuję. Przelewam do miseczki.
Owoce płuczę - truskawki obieram z szypułek (jeśli są duże kroję na połówki bądź na ćwiartki), od czereśni odejmuję ogonki i wyjmuję pestki), z moreli wyjmuję pestki i kroję na cząstki.
Przygotowanymi owocami dekoruję owsiankę i zwieńczam ją łyżką miodu. Podaję!
 

sobota, 25 czerwca 2016

chłodnik na zsiadłym mleku z botwiną, ogórkiem, rzodkiewką i koperkiem

Na upały najlepszy na obiad chłodnik!  A co mamy ? najpyszniejszego z naszych sezonowych warzyw : oczywiście, że botwinę, ogórki gruntowe i rzodkiewki! W chłodniku nie może zabraknąć także aromatycznego koperku i szczypiorku. Bazą chłodnika musi być oczywiście schłodzone prawdziwe wiejskie mleko, które świetnie chłodzi organizm w upały.
Dziś można spotkać różne kombinacje w przepisach na chłodnik!  nawet jogurty w składzie. Jak ktoś chce może zrobić chłodnik i na jogurcie czy kefirze.
Ja jednak preferuję chłodnik na prawdziwym zsiadłym wiejskim mleku! 
Nie tym z marketu, ale na mleku, które było od prawdziwej wiejskiej krowy!
Mój chłodnik będzie prosty, taki jak jadano kiedyś w kuchni polskiej - wiejskiej, chłopskiej.
Kiedyś zsiadłe mleko było jedną z popularniejszych potraw w staropolskiej kuchni, które było wyjmowane z chłodnej piwnicy i podawane z kaszą gryczaną lub ziemniakami okraszonymi skwarkami.
A dziś zsiadłe mleko, a co dopiero skwarki są passé. Na topie jest kuchnia fit, mleko bez laktozy! bo przecież większość społeczeństwa jest uczulona na ten składnik w mleku.
 
Ja jednak wolę kuchnię chłopską, bo nie podążam za trendami i nowinkami. Najprostsze jest najlepsze i najpyszniejsze.
 
 
 Składniki:
2,5 l prawdziwego, wiejskiego zsiadłego mleka (ja chłodnik robiłam w większej ilości, aby mieć obiad na dwa dni)
mały pęczek botwiny + 3 średnie buraki (mój pęczek botwiny był spory i miał akurat wyrośnięte 3 buraki)
szczypior od cebuli dymki lub pęczek  szczypiorku
300 g małych ogórków gruntowych (u mnie ogórki ważyły 300 g po obraniu)
pęczek rzodkiewek
pęczek koperku
sól do smaku
sok połowy cytryny (opcjonalnie)
 
dodatkowo do podania z chłodnikiem:
u mnie pieczone młode ziemniaki i jaja ugotowane na twardo
 
Wykonanie:
Botwinę dokładnie wypłukałam, buraki obrałam. Liście botwiny posiekałam, a buraki starłam na tarce o grubych oczkach.
Posiekane liście botwiny i starte buraki zalałam w garnku małą ilością wody i ugotowałam do miękkości. Następnie studziłam wstawiając garnek z botwiną do zlewu z zimną wodą.
W tym czasie obrałam ogórki i pokroiłam w drobną kostkę, a rzodkiewki w plasterki.
Szczypior i koperek drobno posiekałam.
Jaja ugotowałam na twardo i pokrajałam w ćwiartki.
Zsiadłe mleko roztrzepałam, dodałam do niego wystudzoną botwinę, pokrojone ogórki i rzodkiewkę oraz posiekany szczypiorek oraz koperek.
Całość doprawiłam solą do smaku oraz sokiem z cytryny.
Chłodnik na koniec dobrze schłodziłam.
Podałam z pieczonymi młodymi ziemniakami i jajkiem na twardo pokrojonym w ćwiartki.
 

piątek, 24 czerwca 2016

babeczki kruche z owocami pachnącymi latem

Wczoraj moja kuchnia zamieniła się w cukiernię, bo  dostałam zamówienie na 31 babeczek!
Na początku wydawało mi się, że pójdzie mi gładko, cóż mnie zawsze coś musi się skomplikować.
Po 1: Miałam dwanaście foremek (z czasem pewnie sobie jeszcze kilka dokupię)!
 Po 2: Kruche spody babeczek upieczone nie z każdej foremki chciały wychodzić.
Skutek moich wyczynów cukierniczych był taki, że trzy razy wylepiałam foremki, cztery razy rozgrzewałam piekarnik i piekłam spody.
Z precyzją prawie zegarmistrza (pomagałam  sobie wykałaczką) - aby wyjąc spody babeczek, ale koniec końców zesztukowałam owe 31 spodów, które nie były pokruszone przy wyjmowaniu z foremek. Mówiąc krótko były idealne.

Mogłam iść na łatwiznę! upiec ciasto z letnimi owocami!,  Może i okazja nie była nie wiadomo jaka, ale nie kończy się szkoły kilka razy w życiu! i będąc nauczycielem, pierwsze wychowawstwo klasy ma się też raz!
Planując mój wypiek, chciałam aby ładnie się prezentował i cieszył oczy. Myślę, że tak było, ja z mojego efektu końcowego byłam zadowolona .

Nie lubię iść na łatwiznę czy to gotowanie, uczenie się nowych rzeczy czy życie! Dla mnie nie ma wyjątków ! Każdy dzień w życiu jest wyjątkowy (nie ważne czy dzieje się dobrze czy źle)!
Każdy dzień jest dla nas lekcją, tylko od nas zależy jaką naukę z tej lekcji wyciągniemy!

Mój wstęp do dzisiejszego wpisu i przepisu zakończę mottem z jednej z książek jednej z pisarek motywacyjnych Reginy Brett (bardzo znanej u nas w Polsce, przeze mnie też lubianej):
"Każdy jest twoim uczniem, albo nauczycielem.
A większość z ludzi występuje w obu tych rolach"
 

 Ze spodami do babeczek zbytnio nie kombinowałam, bo zrobiłam je z przepisu, który często wykorzystuje. Dla mnie jest on prawie idealny, bo ciasto po upieczeniu jest kruche i rozpływa się w ustach, ale przy wyjmowaniu z foremek bardzo się kruszy!
Myślę, że aby nie mieć problemu z wyjęciem spodów babeczek z foremek to wyczuć moment wyjęcia ich z piekarnika! Mnie pomocna tu okazała się wykałaczka, którą pomogłam sobie podważyć brzegi babeczek, żeby wyszły z foremek.
 
  
Przejdę do przepisu (moje foremki mają 70mm).
Składniki na kruche ciasto wystarcza na wylepienie około 16 foremek +/-
 
Składniki:
  CIASTO KRUCHE
Składniki:
0,5 kg mąki pszennej
250 g masła (o zawartości tłuszczu minimum 82%)
150 g cukru
2 jajka (z wolnego wybiegu)
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia 

 Wykonanie:
Z podanych składników zagniatam szybko ciasto.
Masło powinno być dobrze schłodzone. Mnie najwygodniej wszystko wrzucić do głębokiej miski i w niej zagnieść ciasto.

 Gotowym ciastem wylepiam dno i boki foremek.
(przy tych babeczkach spód foremki nie może być wylepiony za cienko, bo to też sprawi problem przy wyciąganiu spodów po upieczeniu z foremek!)
 
* po wylepieniu foremek ciastem, na każdy spód wysypuję ziarna fasoli,  obciążając ciasto, żeby nie rosło. Ja dodaję proszek do pieczenia, do kruchego ciasta, bo on je spulchnia.
Oczywiście po upieczeniu ziarna fasoli usuwam i takie ziarna fasoli używam później tylko do takich celów (czyli obciążam nim  kruche spody babeczek czy tart podczas ich pieczenia)!
 
 Gotowe wylepione spody pod babeczki układam na blasze w piekarniku i piekę 25 minut w temperaturze 200 °C  . Piekę je w dobrze nagrzanym piekarniku. Spody babeczek powinny mieć kolor jasno żółty.
Po upieczeniu spodów, usuwam ziarna fasoli i bardzo ostrożnie wyjmuje każdy spód (ja pomagałam sobie wykałaczką podważając brzegi każdej babeczki podczas wyjmowania!)
 
Szczęśliwie wyjęte spody studzę i wypełniam kremem oraz dekoruje owocami!
 
 
Krem do wypełnienia babeczek:
250 g serka mascarpone
około 150 ml śmietany kremówki 30 %
2-3 łyżki cukru pudru
 
Wykonanie:
Schłodzoną śmietanę kremówkę ubijam na sztywno (nie za długo ubijam, żeby nie zrobiło się po prostu masło)! Serek mascarpone przekładam do miski i miksuję, dodaję cukier puder, a następnie powoli ubitą kremówkę. Miksuję serek z kremówką i cukrem pudrem na jednolitą masę. Schładzam.
Schłodzonym kremem wypełniam babeczki!
 
Do dekoracji babeczk użyłam letnich sezonowych owoców pachnących latem:
* truskawki,
* czereśnie,
jagody,
* morele,
*maliny.
 
Ponadto do zwieńczenia całości:
* płatki migdałowe (opcjonalnie),
* cukier puder do oprószenia wierzchu babeczek.
 

czwartek, 23 czerwca 2016

zapiekanki z bagietek z pieczarkami i żółtym serem

Czasem mamy ochotę na jakiś szybki fast food.
 Tylko, że ja go nie kupuję tylko robię w domu.
Tym razem padło na zapiekanki. Takie jak można kupić w budce z fast foodem lub znaleźć w markecie mrożone.
Ale znacznie lepsze są kiedy kupimy bagietki/ bułki, pieczarki i ulubiony ser i zrobimy zapiekanki w domu.
Na pewno nie jest to najzdrowszy posiłek, ale zawsze będzie smaczniejszym gdy zrobimy go sobie w swojej kuchni!
Składniki:
3 bagietki (moje miały po około 25 cm)
500 g pieczarek
250 g ulubionego żółtego sera
 
Wykonanie:
Pieczarki obieram i kroję w plasterki. Podlewam je odrobiną wody i duszę, aż zmiękną i puszczą sok, który musi odparować!
Bagietki przekrawam na pół układam na blaszce i wstawiam do piekarnika nastawionego na 200 °C (opcja grill) na 2 -3 minuty, aby je podpiec, żeby były chrupiące. W tym czasie ścieram ser żółty na tarce o grubych oczkach.
Na podpieczone bagietki układam po warstwie pieczarek i startego żółtego sera.
Ponownie wstawiam do piekarnika i trzymam w nim moje zapiekanki, aż żółty ser się stopi.
Podaję gorące!
 

środa, 22 czerwca 2016

dorada pieczona z młodymi ziemniakami i pomidorami czyli kolacja w pół godziny

Jeśli mam inne zajęcia i niestety nie mogę (nie mam czasu, absorbować sobie głowy dłuższym gotowaniem) ? Co robię na kolację, po prostu piekę rybę! W taki oto sposób mam kolację w 30 minut.
Tym razem miałam zamrożoną doradę, którą międzyczasie wyjęłam z zamrażarki, wrzuciłam do zimnej wody do rozmrożenia. W tym czasie obrałam ziemniaki i podgotowałam je z około 15 minut, po to, aby w czasie pieczenia ich z rybą: były gotowe i ziemniaki i ryba w jednym czasie.
 
 

Składniki:
dorada sprawiona (ja miałam średnią)
około 10 średnich młodych ziemniaków
2 pomidory
sól himalajska
świeżo mielony czarny pieprz
2 łyżki oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
2 ząbki czosnku
suszona bazylia
 
Wykonanie:
Ziemniaki skrobię, płuczę, zalewam wodą i solę. Gotuję z 10 -15 minut, żeby były pół twarde.
Odcedzam. Doradę dokładnie płuczę i osuszam, nacieram solą i świeżo mielonym pieprzem.
Pomidory płuczę i kroję na ćwiartki. Ząbki czosnku obieram.
W naczyniu do zapiekania, układam podgotowane ziemniaki i ścieram na nie na drobniutkiej tarce ząbki czosnku. Starty czosnek mieszam z ziemniakami. Na ziemniaki kładę doradę i pokrojone pomidory. Całość oprószam suszoną bazylią i skrapiam oliwą.
Doradę z ziemniakami i pomidorami zapiekam z około 30 minut w 200 °C. 

wtorek, 21 czerwca 2016

zupa krem z kalafiora i młodych ziemniaków

Robi się cieplej, więc na talerzu w mojej kuchni wreszcie zaczynają pojawiać się kolory. Ostatnio zastanawiałam się nad jakąś zupą z letnich warzyw ???? Nie chciałam robić chłodnika, miałam ochotę nad zupą na ciepło. Padło na zupę krem z kalafiora z młodymi ziemniakami. 
Bardzo nam taki krem z kalafiora smakował, więc następnego dnia była powtórka. Zupę  podałam z grzankami czosnkowymi. Resztkę zupy dojadałam na zimno i ostudzona była też pycha.

Składniki:
większy kalafior
pięć ziemniaków młodych (ja miałam średnie)
młody por (biała część)
czubata łyżka masła (o zawartości tłuszczu minimum 82%)
sól himalajska
świeżo mielony pieprz
koperek do posypania zupy
grzanki czosnkowe domowe

Wykonanie:
Kalafiora obieram i dzielę na różyczki. Ziemniaki skrobię, płuczę i kroję w kostkę. Białą cześć pora płuczę i kroję na większe plasterki.
Różyczki kalafiora, pokrojone ziemniaki, pokrojonego pora wrzucam do garnka i zalewam wodą (wody tyle, aby przykryła warzywa).
Gotuję warzywa do miękkości. Przed końcem gotowania dodaję do garnka masło. Miksuje całość na gładką i jednolitą masę. Doprawiam solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem. Rozlewam na talerze, posypuje grzankami i posiekanym koperkiem.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

sałatka do obiadu z sałaty, czarnych oliwek, marynowanej papryki, pomidora i cebuli

Lubię robić porządki w szafkach kuchennych, spiżarce i lodówce. Jestem wtedy kreatywniejsza w gotowaniu i zazwyczaj przygotowuje coś z niczego. Zawsze wychodzi z tego coś pysznego.
Po takich porządkach biorę torbę i idę na zakupy, oczywiście nie mijam targu, gdzie o tej porze mogę znaleźć warzywa i owoce, które o tej porze są najpyszniejsze.

Ta sałatka była zbieraniną wszystkiego co mi zostało w kuchni.
Sałatkę podałam do obiadu, ale sprawdzi się także jako lekka niskokaloryczna przekąska.
Składniki:
kilka liści sałaty masłowej
3 kawałki marynowanej czerwonej papryki (mnie zostały resztki domowej na dnie słoika)
garść czarnych oliwek
pół czerwonej cebuli
duży pomidor
 
Wykonanie: Cebulę zalewam wodą i zostawiam na chwilę, żeby straciła na ostrości.
Sałatę płuczę i wiruję w wirówce do sałaty. Pomidora sparzam i ściągam z niego skórkę i kroję na ósemki. Cebulę kroję w piórka, a paprykę w paski.
Na półmisku układam porwaną na mniejsze kawałki sałatę. Na sałacie układam pokrojone pomidory, paprykę, cebulę i oliwki. Gotowe!

niedziela, 19 czerwca 2016

naleśniki z białym serem i truskawkami polane musem truskawkowym

Sezon na truskawki w pełni, więc w mojej kuchni przygotowuję z nimi różne smakołyki.  Lubimy naleśniki, a  z serem są jednymi z naszych ulubionych. W sezonie do  naleśników z serem dodaję sezonowe owoce - tym razem oczywiście na tapecie truskawka.
 
Składniki:
kostka białego sera twarogowego (250 g)
około 3 szklanek truskawek: część  na szklankę musu +dwie garstki (jedną do nadzienia, drugą do udekorowania naleśników)
szklanka musu z truskawek
miód lub cukier
dwie łyżki kwaśnej śmietany lub ewentualnie mleka
 
Wykonanie:
Truskawki płuczę, część oddzielam i miksuję na mus, a drugą część kroję na połówki (a jeśli są większe na ćwiartki). Ser rozdrabniam widelcem, dodaję śmietanę lub mleko i słodzę do smaku. Mieszam ser ze śmietaną i cukrem na gładką masę. Do przygotowanego sera dorzucam garstkę truskawek i jeszcze raz mieszam.
Gotowym serem przekładam naleśniki i zwijam w ruloniki.
Naleśniki przed podaniem polewam dodatkowo musem z truskawek i dekoruje pozostałymi truskawkami pokrojonymi w cząstki.
 
 
 

sobota, 18 czerwca 2016

risotto z krewetkami

Od czasu do czasu w mojej kuchni przygotowuje risotto. Skład zależy czasem od zasobności kieszeni w danej chwili. Tym razem przygotowałam risotto z krewetkami. My bardzo lubimy takie risotto. Zresztą każdy wariant risotta jest pyszny.
 
    Składniki:
400 g ryżu arborio
około 20 krewetek białych (ja miałam blanszowane i mrożone), jeśli mam koktajlowe dorzucam ich więcej
około 2 litrów bulionu warzywnego
duża cebula
łyżka masła do zeszklenia cebuli + 2 łyżki masła do nadania na końcu potrawie kremowej konsystencji
sól, czarny świeżo zmielony pieprz
sok z połówki cytryny (opcjonalnie)

 Wykonanie:
Krewetki zalewam wodą i zostawiam na chwilę do rozmrożenia, a następnie odsączam je na sitku.
Cebulę siekam w kostkę i szklę na łyżce masła.
Dorzucam ryż i przesmażam go do momentu, aż stanie się szklisty. Stopniowo podlewam ryż bulionem. W miarę jak ryż będzie wchłaniał bulion cały czas go dolewam i mieszam żeby nic nie przywarło do dna. Bulion dolewam do czasu, aż ryż przestanie go wchłaniać.  Przed samym końcem gotowania risotta dorzucam krewetki i dwie łyżki masła i mieszam.
Na sam koniec doprawiam świeżo zmielonym czarnym pieprzem i ewentualnie solą. Opcjonalnie możemy skropić całość sokiem z cytryny.

Risotto podajemy od razu gorące po przygotowaniu.
 
 

piątek, 17 czerwca 2016

salsa pomidorowa

Salsa - to rodzaj sosu ze zmiksowanych lub drobno pociętych warzyw. Ja swoją salsę zrobiłam z samych pomidorów i cebuli. Nie miksowałam moich składników salsy, tylko drobniutko je pokroiłam. Doprawiłam tylko solą, świeżo mielonym czarnym pieprzem oraz czosnkiem. Sos salsa zazwyczaj powinien być pikantny! Ja tym razem, nie przyprawiałam go zbytnio.
Salsa z pomidorów, tym razem przygotowana była do pstrąga z grilla oraz młodych ziemniaków z musztardą ziarnistą i koperkiem.
 
Składniki:
4 większe pomidory
średnia biała cebula
duży ząbek czosnku
łyżka oliwy z oliwek z pierwszego tłocznia
sól himalajska
świeżo mielony czarny pieprz
 
Wykonanie:
Cebulę  wrzucam do miseczki z zimną wodą, żeby straciła na ostrości. Pomidory zalewam wrzątkiem, żeby je sparzyć. Po sparzeniu skórka schodzi bez problemu.
Po ściągnięciu z pomidorów skórki, kroje je w małą kostkę i przekładam wraz sokiem, który mi z nich wyciekł do miski w której będę moją salsę podawać. Cebulę kroję w małą kostkę i dokładam ją do pomidorów.
Do pomidorów i cebuli, dodaję obrany i starty na drobnych oczkach czosnek (lub można posiekać go drobniutko nożem). Doprawiam salsę solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem oraz dolewam oliwę. Mieszam, żeby wszystko się ze sobą połączyło. Wstawiam do lodówki, żeby salsę dobrze schłodzić.

czwartek, 16 czerwca 2016

krewetki koktajlowe z grilla

 Dziś ciąg dalszy grillowych dań.  Oprócz ryb na grilla przygotowałam krewetki, a dla panów dodatkowo po steku  wołowym.
Chciałam kupić większe krewetki, ale w sklepie zostały tylko koktajlowe, którymi musiałam się zadowolić.
Do krewetek zrobiłam sałatkę z arbuza, czarnych oliwek, cebuli i sera feta.
Jak dla mnie pyszne połączenie.
 
 
Składniki:
300 g krewetek koktajlowych (blanszowane i mrożone)
centymetrowy kawałek świeżego korzenia imbiru
duży ząbek czosnku
sól himalajska
świeżo mielony czarny pieprz
sok z połowy cytryny
2 łyżki oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
 
Wykonanie:
Zamrożone krewetki, wrzuciłam do garnka, zalałam wodą i odstawiłam na chwilę, aby się rozmroziły. Rozmrożone, odsączyłam na sitku i przełożyłam j do miski.
Czosnek i imbir obrałam.
Do miski z krewetkami dodałam oliwę, starty na tarce o drobniutkich oczkach imbir i czosnek, sok wyciśnięty z połówki cytryny. Na koniec do miski dodałam sól i świeżo mielony czarny pieprz.
Zawartość miski  dokładnie wymieszałam, żeby wszystkie krewetki pokryły się przyprawami.
Moje marynowały się z około dwie godziny.
 
Grillowanie krewetek:
Krewetki grillowałam na specjalnej patelni do grillowania z otworkami.
Na dobrze rozgrzanym grillu: krewetki piekły się po około 2 minuty z każdej strony (tak samo jak smażymy takie krewetki na zwykłej patelni w domu).
 
* jeśli nie masz specjalnej patelni do grillowania, zawiń je po prostu w folię aluminiową i upiecz. Folię posmaruj odrobiną oliwy, żeby krewetki zbytnio do niej nie przywarły.
 
 
Na moim blogu jest też przepis na  sałatkę z arbuza z oliwkami i serem feta.
 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...