piątek, 5 lutego 2016

szary dzień nie musi być szary ! - oraz moje przemyślenia na temat "jak informacja czyni z nas głupców"

Mnie jako dorosłą  już osobę los rzucił na Śląsk i...... dopiero po kilku latach poczułam, że jestem u siebie. Ja osoba potrafiąca się odnaleźć w wielu miejscach - tu nie potrafiłam. Czułam się dziwnie, obco, nieswojo!!!Kiedy sprowadziłam się na Śląsk kilka lat temu nie lubiłam swojej okolicy. Ciągle było słychać  odgłosy, hałasy z kopalni, której teren mamy kilka metrów od okna sypialni. Słowo kopalnia, okna wychodzące na kopalnię - od razu na myśl przychodziły mi nowele "Dym" Marii Konopnickiej lub "Łysek z pokładu Idy" Gustawa Morcinka .Nowele omawiane w podstawówce jako lektury obowiązkowe.
Ale wszystko można oswoić - miejsce w którym mieszkamy, inaczej spojrzeć na swoją okolicę.
Z wiekiem większość ma problem z upływającym czasem. Ja go nie mam i przeraża mnie to, że większość kobiet wygląda tak samo.
Zmarszczki, siwe włosy - to tylko oznaki tego co udało mi się przeżyć. Więc czego mam się wstydzić, że może bardziej emocjonalnie coś przeżywam, choć nie widać tego po mnie. Dbanie o  siebie swoją drogą, ale nie zawsze umiem okiełznać emocje,  a to niekiedy odbija się zewnętrznie. Wtedy na to nic nie da się poradzić.
Myślę, że większość ludzi jest z natury pogodna, a to, że nas coś dołuje od dziecka wpływ na to ma środowisko w którym wyrastamy czy toksyczna rodzina. Pogody ducha możemy się nauczyć.
 
Z racji tego, że mam psy, nie muszę się martwić, że nie jestem dotleniona, że za mało przebywam na zewnątrz. Raz dziennie dłuższy spacer zaliczam, bo jestem wyprowadzana na spacer.
Nie wyprowadzam psy, tylko psy mnie wyprowadzają. Kiedyś uważałam za przymus wychodzenie z psami, najgorzej było w brzydką pogodę. A teraz lubię to wychodzenie nie ważne jak wygląda świat za oknem!
Kalosze, płaszcz i żadna pogoda nie straszna!
Na dzisiejszy spacer z moim Panem wybraliśmy się po deszczu.
Ja zawsze drepcze, bo moją uwagę przyciągają drobnostki, a on się niecierpliwi bo "jak można zachwycać się chmurami, czy kamykami pod stopami".
 
Kiedy idę z psami na dłuższy spacer, staram się mieć ogarnięte domowe obowiązki. Nie zabieram telefonu, ani zegarka.
Po prostu wychodzę, a wracam kiedy się zmęczę lub psy są już zmęczone lub mam coś jeszcze do wykonania.
 
Porosty po deszczu na gałęziach cudnie błyszczały, jak w jakiejś czarodziejskiej krainie.
 



Nasz Hannibal Lecter - nadszedł czas na kaganiec.
Wyglądam niepozornie, ale lubię gryźć.
 
  Druga część tytułu posta miała być o tym: Jak informacja czyni z nas głupców ?! Z tego co wokół obserwuję i widzę to sprawdzamy co chwila nasze telefony, smartfony i tablety.
Nie ważne czy w tym czasie z kimś rozmawiamy, siedzimy z kimś przy stole, siedzimy w wannie czy na sedesie - zerkamy na swój sprzęt!
 
My po prostu się rozpraszamy, mogę tu napisać, że dla większości ważne jest kto z kim ze znanych osób zaczął się spotykać, kto z kim się rozwiódł, która z celebrytek nie założyła majtek lub założyła za małe buty.
Ja się bardzo cieszę, że takie rzeczy są poza mną, wolę skupiać się na danej chwili, na tym co tu i teraz.
Bezkrytycznie przyswajając sobie informacje robimy z naszego mózgu śmietnik. Skupiamy się na głupotach, więc w jaki sposób nasz mózg ma generować nasze myśli, skupiać się na naszych emocjach i przeżyciach.
Tak stajemy się tumanami. Większość ludzi wchłania medialne głupoty stając się debilami /emocjonalnymi idiotami.
Dziś żyje się myśląc jaki wypasiony sprzęt czy furę sobie kupić, bo w ten sposób podreperuje się swoje emocjonalne braki i zyska osobowość. Albo żyje się nie swoim życiem tylko życiem bohaterów popularnych seriali.
 
Oprócz tego wszystkiego w dzisiejszym świecie wymagane jest od nas robienie kilku rzeczy naraz, ja odczuwam taką presję. Ja tak nie chcę. Nawet powstało takie określenie dla robienia kilku rzeczy naraz to multitasking. Tylko robienie kilku rzeczy naraz obniża ich jakość i sprawność ich wykonywania.
Na dodatek robienie kilku rzeczy naraz to modus operandi dzisiejszych 20-latków.
Tak sobie myślę i cieszę się, że urodziłam się dekadę wcześniej. Sama po sobie wiem, że jeśli jestem wyspana i skupiona na tym co robię tu i teraz w danej chwili, nie rozpraszam się -  wykonuję coś szybciej, sprawnej, efektywniej.
 
 
 
 
 
 
Osiedle Wagowa  mijam codziennie wychodząc z psami i idąc z nimi na łąki, albo do lasu. Wychowałam się w innej części Polski niż Śląsk bo na Mazowszu (jako dziecko interesowałam się historią miejsca w którym mieszkałam). Teraz pomyślałam "kilka lat mieszkam w Sosnowcu", a tak naprawdę nic o nim nie wiem".
Myślę, że czas nadrobić te braki.
 
A to moja okolica dziś i dawniej.
 
Sosnowiec ul. Wagowa dnia 5 luty 2016


 Rok 1977 rozpoczęto budowę osiedla Wagowa II. Na pierwszym planie widać bagno.
 
 Z bagien wyrosły pierwsze domy z wielkiej płyty na osiedlu Wagowa II.
 
 ulica Wagowa w czasie budowy
 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...