środa, 20 stycznia 2016

zwyczajność, codzienność, realizm - dzień na wsi

Czasem przeglądam blogi (głównie kulinarne, ale nie tylko), zdjęcia wszędzie retuszowane i stylizowane. Wszystko wokół takie idealne ! Niestety rzeczywistość wygląda inaczej. Ja wolę pokazać szarą rzeczywistość i realizm na zdjęciach. Kiedy byłam dużo młodsza przerażała mnie szara rzeczywistość i codzienność wokół.
Miałam depresyjny charakter bo wszystko kreowane dookoła (w telewizji,kolorowej prasie, literaturze kobiecej) - wydawało się takie piękne, proste. Jako młoda osoba bombardowana tym przesłodzonym i idealnym światem, zastanawiałam się, ale o co chodzi? Przecież ja widzę wokół co innego. A co widziałam wokół: prawdziwe życie, realny świat.
Dlatego kocham klasykę literatury: Dostojewskiego ("Zbrodnia i kara"), Emil Zola ("Germinal"), Reymont ("Chłopi"), Orzeszkowa ("Nad Niemnem") i mogłabym tak wymieniać.
Nie dla mnie Stephenie Meyer i jej "Zmierzch", nie dla mnie przygody Harrego Pottera czy "Pięćdziesiąt twarzy Greya" - to nie są książki po które wyciągnę rękę. Jak ktoś twierdzi, że te książki są "fajne" i podczas rozmowy wymienia takie książki o których jest czy było bardzo głośno i miliony na ich punkcie oszalały.
 Wiem, po prostu od razu wiem, że nie będę miała z taką osobą wspólnych tematów do rozmowy. Nie ganię ludzi którzy czytają książki typu "50 twarzy Greya" bo przynajmniej coś czytają. Może tyle dobrego z takich lektur!
Czasem sięgam po coś o czymś jest głośno, a później żałuje bo nie skorzystałam nic na takiej lekturze. Oprócz klasyki lubię reportaże czy książki podróżnicze. Świat jest piękny w swym realizmie, prostocie, zwyczajności i codzienności......ale takiej prawdziwej, a nie kreowanej....


Będąc na wsi jesienią, gdzie zjechała się rodzina ze strony mojego Pana! Ja będąc tam już któryś dzień z kolei, cieszyłam się spokojem ciszą, pogodą, chwilą......
Jedna z ciotek mojego Pana po dniu bycia na wsi stwierdziła "Człowiek taki nieświeży i brudny po dniu...." Owa ciotka wychowała się na wsi, a wyprowadziła do miasta. Wniosek z tego taki, że człowiek bardzo szybko przyzwyczaja się do wygód.
 
 
Lubię zimę szczególnie na wsi, w wolny dzień można obserwować, krótki dzień, grzać się przy kuchni kaflowej.  Zjeść gorącą zupę i nieśpiesznie poczytać, a wieczorem wypić kubek grzanego korzennego wina.
Zimą na wsi czas biegnie wolniej. Kocham we wsi tą przestrzeń, pola i łąki...
 


 
 
Nigdy nie zrozumiem ludzi, nie ważne czy to wieś czy miasto! dorzucających kostki rosołowe do zupy. Zupa była pyszna, kwaśna, zalewajka, taką jaką lubimy........ale wszystko psuła świadomość, że zjadam glutaminian sodu......cóż nie moja kuchnia i nie moje garnki.......
 
 
 
 Pimpek, przygarnięta psina "przybłęda" szukana dwa dni, prawie opłakana, ale z resztkami nadziei, że wróci.
Wróciła drugiego dnia w nocy, obita z uszkodzonym okiem. Teraz już po wizycie u weterynarza, kuruje się - nie wiadomo czy obita przez "ludzi" czy potrącona przez samochód?
 
Po dniu odpoczynku nadeszła pora powrotu do domu, jako pasażer uwielbiam obserwować mijany świat z okna samochodu. Cudny płot spotkałam po drodze. Mam słabość do rękodzieła i rzeźb w drewnie.
 

1 komentarz :

  1. Uwielbiam polską wieś- gdyby tylko było mi dane w przyszłości tam mieszkać, zdecydowałabym się w ciemno :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...