sobota, 2 stycznia 2016

małże nowozelandzkie z połową muszli w pomidorach z domowym makaronem

Lubię celebrować ważne i istotne dla nas daty. Dla mnie ważna jest pamięć i te dobre wspomnienia o tym co było....  2 stycznia 2008 roku zmienił moje życie, to był nowy kierunek, nowa droga w moim życiu, zupełnie inna od tej dotychczasowej....
 
Była mroźna zima, wiał wiatr i my wpatrzeni w siebie, pamiętam ten dzień jak dziś.....nasze rozmowy o wszystkim, o niczym, nawet te niekłopotliwe chwile milczenia, brudny i szary Dworzec Warszawa Zachodnia, nawet sukienkę, którą miałam na sobie...
Wtedy nasze wspólne życie dopiero się zaczynało i było czystą kartą....
A później te lepsze i gorsze chwile, były radości, ale i momenty rozczarowań i smutków....
Jednak zawszę będę twierdzić, że zawsze warto coś lepić i kleić...
Każdy kryzys można przezwyciężyć bo bycie z kimś to te dobre i złe chwile. Dla mnie to są rzeczy oczywiste.
 
Myślę, że celebrując chwile, które już minęły i nigdy nie wrócą staram się ratować ich ulotność. Bo coś trwało, krótko za krótko, a ja chciałabym o tym pamiętać.
 
Małże kupiliśmy jakiś czas temu, schowałam na specjalną okazję.
Na kolację we dwoje, na wyjątkowy dla nas dzień.....

 Kupiliśmy mrożone małże z połową muszli. Teraz nawet w mniejszych miastach można kupić mrożone owoce morza: krewetki, mieszankę owoców morza, ośmiornicę czy małże.
Lubię naszą polską kuchnię, ale cieszę się, że czasem dla odmiany mogę przenieść w inną część świata kupując namiastkę prawdziwych owoców morza. Jeśli już przygotowuje owoce morza to z dodatkiem pomidorów, bo myślę, że to połącznie jest jednym ze smaczniejszych.


Dzisiejsze małże w pomidorach to mój debiut kulinarny (oczywiście mam tu na myśli przygotowanie małży)! Kiedy zaczynałam przygodę z gotowaniem, często widziałam przepisy na małże z makaronem spahhetti czy takie przygotowane do podania z bagietką.
Wtedy myślałam sobie, że małże czy owoce morza są poza moim zasięgiem oraz ich przygotowanie to jakiś kosmos.  Nawet jeśli widziałam małże w markecie, jakoś nie miałam odwagi po nie sięgnąć, myślałam, że nie będę umiała ich przygotować. Teraz już wiem, że ich przygotowanie to dosłownie banał.
Tak jak nie wiedziałam jak zabrać się za przyrządzenie jakichkolwiek owoców morza, tak samo nie umiałam  wykonać domowego makaronu.  Teraz nieważne czy gotuję rosół, pomidorową, lazanię, czy posiłek z makaronem - makaron jest domowy. Domowy makaron to dla mnie dosłownie 15 do 20 minut. Po tym czasie ląduje on na talerzach.  Obecnie zrobienie domowego makaronu jest dla mnie jak zawiązanie sznurowadła.

 
Składniki:
opakowanie małż nowozelandzkich z połową muszli (moje miały 400g)
duża biała cebula
2 ząbki czosnku
2 łyżki masła lub oliwy
pół szklanki białego wytrawnego wina (opcjonalnie)
puszka pomidorów lub jeszcze lepiej szklanka domowego przecieru pomidorowego
natka pietruszki świeża (ja nie miałam natki pietruszki, użyłam łyżeczki suszonych ziół prowansalskich)
sól
świeżo mielony czarny pieprz
 
dodatkowo: po 100 -150 g domowego makaronu (na osobę)
 
 
Jak się zabrać za przygotowanie małż w pomidorach z domowym makaronem ?
Po pierwsze:
Muszle małż po wyjęciu z opakowania musiałam dodatkowo dokładnie wyczyścić. Czyściłam je nożykiem i szczoteczką, której używam do czyszczenia żywności.


Po drugie:
Zabieram się za zrobienie domowego makaronu. Gniotę ciasto, wałkuje i kroję je.
 
Po trzecie:
Mając już gotowy makaron i gotowe muszle, nastawiam garnek na ugotowanie makaronu.
W rondlu rozpuszczam masło i szklę na nim posiekaną cebulę i czosnek posiekany w plasterki.
Do zeszklonej cebuli dodaje pomidory i wino (jeśli wykorzystuje je w przepisie).
Dodaję następnie połówki małż z muszlami i duszę wszystko około 3 do 5 minut, aż sos odrobinę odparuje, a małże zmiękną. Ale nie dłużej niż te 3 do 5 minut - bo małże będą twarde.
W między czasie przyrządzania małż gotuję makaron, który po ugotowaniu od razu odcedzam.
Gotowy makaron dodaję do rondla do małż. Wszystko na koniec doprawiam solą, świeżo mielonym czarnym pieprzem i ziołami prowansalskimi. Dokładnie i delikatnie mieszam makaron z małżami, żeby się wszystko razem połączyło.
Podaję z kieliszkiem białego wytrawnego wina.

* myślę, że to danie, z  proporcji, które podałam wystarczy na 4 mniejsze porcje.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...