niedziela, 23 sierpnia 2015

ratatouille (ratatuja, ratatuj) czyli francuski gulasz warzywny

Włosi mają peperonatę, my mamy leczo, a Francuzi ratatouille.
W spolszczonej wersji ratatouille zwane jest nie rzadko ratatują lub ratatuj. 
Uwielbiam warzywa pod każdą postacią, mój łasuch natomiast niekoniecznie. Jednak po zjedzeniu tego gulaszu stwierdził, że najadł się warzywami, bez mięsa!!!!!!! Może to oznaczać tylko jedno, że ten gulasz jest naprawdę pożywny.
Ratatouille to nic innego jak jarska potrawa prowansalska. Potrawa ta opiera się na samych warzywach - czyli w jej skład wchodzą bakłażany, cukinie, pomidory, papryka, cebula.
Zachęcam do jego przygotowania właśnie teraz kiedy na straganach czy na grządkach mamy pyszne świeże warzywa.
Ja ratatouille uwielbiam, kiedy warzywa w niej są chrupkie, a nie rozgotowane. Moim zdaniem wtedy jest najpyszniejsza.
 
Gorące ratatuj można podawać jako samodzielne danie (i naprawdę można się nim najeść). Można je podać z ryżem, ze świeżym pieczywem. Świetnie smakuje też np. z rybą.
Nie ma jednego oryginalnego przepisu na ratatouille. Każdy ma swoje upodobania smakowe i każdy może sobie skomponować sam proporcje między poszczególnymi składnikami i doprawić wedle swojego gustu!
Poniżej przepis na ratatouille tak jak ja je robię. Cukinię lubię pokroić na centymetrowe plasterki i lubię kiedy w gulaszu jest chrupka. Paprykę kroję w paseczki i też lubię, aby była chrupka.
 Bakłażana natomiast lubię pokroić w kostkę i go rozgotować.
Moje ratatouille lubię obficie przyprawić ziołami!
A Ty jeśli nie gotowałeś/aś ratatouille, próbuj skomponować je po swojemu, wedle swojego gustu. W kuchni najczęściej nie o to chodzi, żeby ściśle trzymać się przepisu, ale o to żeby gotować z tego co masz pod ręką i aby Tobie i stołownikom smakowało.

Składniki:

około 1 kg bakłażanów
około 1 kg cukinii
około 1 kg pomidorów

3 średnie papryki czerwone
2 średnie cebule
2 ząbki czosnku
2 łyżeczki ziół prowansalskich
sól himalajska
świeżo mielony czarny pieprz
kilka łyżek oliwy (ja akurat nie miałam, więc warzywa smażyłam sobie na klarowanym maśle)

Wykonanie:

Cukinię, bakłażana i paprykę dokładnie płuczę. Pomidory prawie zawsze sparzam i ściągam z nich skórkę (tym razem nie musiałam tego robić bo były bardzo dojrzałe i skórę bez problemu ściągnęłam nożykiem). Cukinię kroję w plasterki o grubości centymetra.
Z papryki wykrawam gniazda nasienne i kroję na grubsze paseczki.
Bakłażana (ze skórą) kroję w kostkę o boku około 2 cm. 
Cebulę kroję w drobniejszą kostkę.
Na patelni rozgrzewam tłuszcz - oliwę (u mnie tym razem masło).
Smażę na oleju cukinię około 5 minut, żeby zmiękła, ale była jędrna. Po podduszeniu przekładam ją do rondla. Na patelnię wrzucam w następnej kolejności paprykę i też smażę około 5 minut i dorzucam ją do cukinii. 
Po podduszeniu papryki na patelni ląduje bakłażan (pod bakłażana podlałam trochę wody i dusiłam go, aby całkowicie zmiękł i nie był gorzki) oraz do czasu aż woda podlana pod niego odparowała.
Miękkiego bakłażana dodaję do reszty warzyw.
Na patelnię daję odrobinę masła/ oliwy i wrzucam posiekaną drobno cebulę oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażę do czasu, aż cebula się zeszkli i zmięknie.
Do zeszklonej cebuli dodaję posiekane pomidory i duszę je z około 10 minut. Po tym czasie do pomidorów i cebuli  dodaję podsmażone uprzednio warzywa. Duszę na koniec całość około 5 minut. 
Doprawiam w efekcie końcowym moje ratatouille do smaku solą, świeżo mielonym czarnym pieprzem i ziołami prowansalskimi.
Podaję od razu gorące!
 

sobota, 22 sierpnia 2015

prosty chleb drożdżowy z cebulką

Nie mam wprawy w pieczeniu chleba! Najczęściej piekę w domu chleby drożdżowe. Ale czytam, czytam i będę się szykować do chlebów na zakwasie, z różnych mąk. Jak będą efekty pokażę, jak nie będę próbować dalej.
Mój dzisiejszy chleb jest drożdżowy z dodatkiem duszonej cebulki. (w konsystencji jest leciutko wilgotny od niej). Mnie ten chleb przypomina ciasto drożdżowe. Trochę się kruszy przy krojeniu (ale kto by sobie tym głowę zawracał!).
Mnie zawsze on smakuje po dniu, gdy odświeżam go sobie wrzucając kromki do tostera czy robię sobie z niego grzanki.
Tym razem ten chleb upiekłam w dużej keksówce, ale lepiej z upiec dwa mniejsze chlebki (w dwóch oddzielnych keksówkach). Ten chleb jeśli jest mniejszy mnie kroi się lepiej.
Składniki:
1 kg mąki pszennej
czubata łyżeczka miodu bądź cukru
2 łyżeczki soli
40 g drożdży
600 ml letniej wody
odrobina oliwy/ oleju bądź masła do wysmarowania formy
5 cebul posiekanych i podsmażonych na oleju, oliwie bądź maśle
odrobina maku do posypania wierzchu (opcjonalnie)

Wykonanie:
Mieszam przesianą mąkę, miód, sól i pokruszone drożdże w dużej misce. Dodaję ciepłą wodę. Zagniatam ciasto na stolnicy - na gładką, zwartą, o jednolitej konsystencji masę. Formuję kulę i wrzucam ją do miski posypanej mąką. Przykrywam moje ciasto lnianą ściereczką i odstawiam na godzinę do wyrośnięcia.
Gdy ciasto mi rośnie, obieram cebule i szklę je na odrobinie oliwy. Odstawiam do wystudzenia.
Po godzinie wyrośnięte ciasto ponownie wyrabiam i dodaje podsmażoną cebulkę (ostudzoną).
Wyrobione ciasto przekładam do natłuszczonej foremki. Ciasto w foremce odstawiam do ponownego wyrośnięcia na około pół godziny w ciepłe miejsce.
Piekę około 40 - 45 minut w 200 stopniach do czasu, aż skórka na chlebie zbrązowieje.
Upieczony chleb przekładam na kratkę kuchenną, żeby ostygł.

piątek, 21 sierpnia 2015

pizza z sosem ze świeżych pomidorów i mozarellą

Na obiad miałam jak zwykle co innego w planach! Mój Pan siedząc w pracy napisał, że chce pizzę. Nie zdążyłam wstawić zaplanowanego obiadu, więc miał co sobie zażyczył.:)
Dla mnie pizza to ten z szybkich i niekłopotliwych posiłków.:)
Pizza powstała z sosem ze świeżych pomidorów (słodkich i pysznych). Na wierzchu pizzy ułożyłam plasterki mozarelli.

SKŁADNIKI PIZZY:
ciasto drożdżowe
sos pomidorowy 
mozarella - pokrojona na plasterki
( ja miałam jedno opakowani mozarelli w wersji mini) - opakowanie wykorzystałam  na dwie pizze.

Składniki: (ilość ciasta na przygotowanie średniej grubości pizzy o średnicy 30 cm)
        250 g mąki
        15 g drożdży
        150 ml wody
       1 łyżeczka soli
        niepełna łyżeczka cukru
       1-2 łyżeczki oliwy 

Wykonanie:
  Z podanych składników zagniatam ciasto. Najłatwiej jest to zrobić mikserem. Z ciasta lepię kulkę, którą posypuję mąką. Miskę w której rośnie ciasto też posypuje odrobiną mąki. Miskę z ciastem przykrywam lnianą ściereczką i zostawiam w temperaturze pokojowej  na 1 godzinę by ciasto wyraźnie urosło. Ale, że jest lato i ciepło - wystarczy ciastu na wyrośnięcie z około 30 minut.

Składniki na sos:
2 większe świeże pomidory (ja miałam słodkie, bardzo dojrzałe)
odrobina soli do smaku
odrobina świeżo mielonego czarnego pieprzu do smaku
odrobina suszonej papryki
łyżeczka suszonej bazylii

Wykonanie sosu:
Pomidory były tak dojrzałe, że nie musiałam sparzyć skórki. żeby ją ściągnąć. Po prostu dało się ją ściągnąć nożykiem. Ja pomidory zmiksowałam ręcznym blenderem. Przelałam do rondla, doprawiłam solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem, odrobiną suszonej papryki. Następnie odparowałam nadmiar soku i gotowałam, aż pomidory zgęstnieją. Na koniec dosypałam łyżeczkę suszonej bazylii.
*Ale jeśli nie masz blendera posiekaj pomidory w drobną kostkę. Rozgotuj je dobrze i odparuj nadmiar soku.

Po wyrośnięciu ciasta:
 Ciasto rozwałkowuje na okrąg o średnicy 30 cm.
 Po rozwałkowaniu umieszczam ciasto na blaszce. Wstawiam blaszkę do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i podpiekam ciasto około 5 minut (jeśli chcę, żeby ciasto było chrupiące piekę chwilę dłużej).

 Po tym czasie wyjmuje blaszkę z piekarnika - smaruję ciasto  moim sosem pomidorowym i układam na wierzchu plasterki mozarelli. Wstawiam  pizzę do piekarnika i piekę jeszcze 3-4 minuty (żeby mozarella się rozpuściła) Po tym czasie wyjmuję i dzielę na trójkąty.

czwartek, 20 sierpnia 2015

ciasto na pierogi + prostszy sposób wałkowania pierogów (krok po kroku)

Dobre ciasto pierogowe nauczyłam się robić sama.
Ile gospodyń, tyle sposobów robienia ciasta pierogowego. Niektórzy dodają do ciasta odrobinę oleju czy masła (żeby ciasto było miękkie), jedni robią z jajkiem, inni bez!
Moje ciasto pierogowe jest z dodatkiem jajka i daję do mąki gorącą wodę. Istotną rzeczą według mnie jest dobra mąka (ja próbowałam z wieloma ze sklepu i teraz kupuję jedną sprawdzoną)! 
Dla mnie to była czarna magia, zagniatać ciasto i wałkować. Zdarzyło mi się także kupić gotowe paczkowane pierogi! O zgrozo! Nie wiem jak ja mogłam je nabywać i podawać na obiad! 
Dla wielu wygodniej kupić gotowe w markecie  i nawet  twierdzą, że "nie są one takie złe, nawet smaczne są". Ja nie umiałam zrobić ciasta pierogowego, więc zdarzyło mi się nabyć gotowe pierogi. Ale to zamierzchłe czasy bo od bardzo dawna robię pierogi w domu i już nie nabywam niesmacznych gotowców.
Jeśli zagnieciesz ciasto pierogowe kilka razy, dojdziesz do wprawy i ta czynność nie będzie ci sprawiała trudności.
Mnie już nie sprawia, każdy początkujący w kuchni ma z czymś problem.  Robienie pierogów w domu wbrew pozorom nie jest jakąś pracochłonną czynnością!:).
Składniki:
300 g mąki pszennej
pół kubka gorącej wody
jajko z wolnego wybiegu

Wykonanie:
Składniki wrzucam do malaksera z hakiem do wyrabiania ciasta. 
Po chwili mam zgrabną kulę ciasta, gotową do wałkowania.
Jeśli ciasto jest za luźne (zależeć to może od mąki, od jej wilgotności i od wielkości jajka) - dosypuje odrobinę mąki. Co do wilgotności mąki - jedna wchłonie mniej wody, druga więcej.
 Jeśli ciasto jest za suche, dolewam odrobinę wody.

Teraz wrzucam składniki na ciasto do malaksera. Ale jeśli  wyrabiałam ręcznie- Do miski sypałam mąkę, wbijałam jajko i dolewałam gorącej wody.
Mieszałam wszystko drewnianą łyżką, żeby się wszystko połączyło. Następnie wyjmowałam ciasto na stolnicę i wyrabiałam ciasto do czasu, aż było gładkie i jednolite.

Etapy wałkowania ciasta na pierogi:
1.Gdy już mam gotową kulę ciasta, odrywam z niej po kawałku ciasta i rękoma formuję z niego wałeczek i odcinam cienkie plastry (tak jak przy robieniu kopytek).

2. Spłaszczam każdy plasterek.
 i z takiego spłaszczonego plasterka rozwałkowuję kółko. Podczas wałkowania, podsypuję pod moje ciasto mąkę (bo czasem się odrobinę lepi).

3. Z każdego spłaszczonego plasterka, rozwałkowuję kółko. Rozwałkowane kółka nie powinny być za cienkie (bo później podczas gotowania,pierogi będą się rozpadać) i nie powinny być za grube.
4.Na każde kółko nakładam farsz.
5.Na koniec każde kółko z farszem zlepiam. Ja robię sobie falbankę. Możesz sobie zlepić pierogi przyciskając każdy jego brzeg np. ząbkami widelca.
6.Gotowe pierogi układam na oprószonej mąką desce do krojenia, stolnicy czy ściereczce.
7. Gotowe pierogi gotuje w osolonym wrzątku, partiami, aby nie przerwać wrzenia. Pierogi delikatnie mieszam drewnianą łyżką, żeby mi nie przywarły do dna. Czas gotowania zależy od grubości ciasta nie dłużej niż 5 minut od wypłynięcia. Ja swoje zwykle gotuję 2-3 minuty. Ugotowaną partie pierogów wyjmuje na sitko i przelewam delikatnie zimna wodążeby się nie sklejały. Następnie rozkładam na talerze.

środa, 19 sierpnia 2015

kupuj jaja z głową / jajo jaju nierówne! - wszystko co powinno się wiedzieć o jajkach

Bardzo lubimy jajka pod każdą postacią. Jajka najczęściej przywozimy ze wsi. Jajka są od kur o których wiemy w jakich warunkach żyją (czyli wiemy, że biegają wolno i co dostają do zjedzenia).
Jeśli muszę kupić jajka w sklepie to tylko ze znaczkiem 0 (ale u nas jajka ze sklepu to już ostateczność). Jak czytać oznakowanie na jajkach? - napisze poniżej.
Wiem tyle razy było o rodzaju jajek, o chowie klatkowym kur itd. Może i ludzie są bardziej świadomi, ale ja bardzo często spotkam się z też i z ich nieświadomością na temat jedzenia i odżywiania. Trafiając i czytając niekiedy blogi na temat dietetyki - po prostu tylko przewracam oczyma po przeczytaniu bredni tam wypisywanych.

Większość z nas zjada jajka bardzo wiele jajek. Są tacy którym obojętne jakie jajka kupują byle tańsze, są i tacy którzy się nad tym zastanawiają.
Spróbuje rozwikłać dziś problem - jakie jajka są najlepsze!

Czy jajka ze wsi są zawsze najlepsze?
Choć sama mam możliwość nabycia jajek ze wsi i w moim przypadku wiem skąd są. To muszę tu napisać, że nie zawsze jajka ze wsi są najzdrowsze! Nabywając jajka np. na bazarze (bez stempli) - nie wiesz czy ta kura chodziła wolno i co dostawała do zjedzenia. Może te kury żyły blisko jakiegoś zakładu przemysłowego czy ruchliwej drogi.
Często na bazarach i targowiskach sprzedawcy handlują jajkami z ferm bez pieczątek - byle tylko zarobić (bo jajko sprzedawane jako "wiejskie" można sprzedać za dwukrotnie większą cenę niż to z fermy).

Gdzie i jak nabywać jajka?
Wiem, że nie jest łatwo znaleźć odpowiednie gospodarstwo i rolnika od którego kupimy dobre i wartościowe jajka. Mogę jednak napisać, że można takowego znaleźć. 
My nabywamy np. mleko od znajomego rolnika. Pytając się go: Czy daje krowom paszę? (często, a nawet bardzo często składniki pasz są modyfikowane genetycznie)! Odrzekł, że nie bo pasze są drogie i daje krowom m.in. ziemniaki. Nie jest to jaiś wymysł bo widzieliśmy na własne oczy jak krowy były karmione.
Często jesteśmy w stanie zapłacić więcej za takie prawdziwe wiejskie jajka - a to gospodarzowi będzie się opłacać. My będziemy mieć wartościowe jajko, a gospodarz zarobi.

Jeśli nie chcesz się bawić w szukanie gospodarza i gospodarstwa zostaje ci po prostu sklep!

Jak nabywać jajka w sklepie?
Jeśli już nabywasz jajka ze sklepu to te ze znaczkiem "0" lub "1"!

Pieczątki na jajkach!
Od 1 maja 2004 roku polskich producentów jaj zaczęło obowiązywać ich znakowanie.Znakowanie polega na umieszczaniu kodu identyfikującego producenta.
Taki kod na jajku składa się z 11 znaków, który określa:
sposób chowu niosek, 
*kraj pochodzenia 
oraz
*weterynaryjny numer identyfikacyjny fermy.

W przypadku polskiego jaja wygląda to następująco:
X -PL-XXXXXXXX
Zawsze najważniejsza jest pierwsza cyfra, bo oznacza rodzaj chowu:
3 -chów klatkowy - kury całe życie spędzają w klatkach, jedzenie dostarczają z automatycznych podajników. Jaja i odchody zabierają taśmociągi. 90 % jaj w naszych sklepach pochodzi właśnie z takich właśnie hodowli.
Taki komentarz znalazłam pod tym filmikiem na you tubie:
"Stary i nieaktualny film. Takie klatki już nie istnieją. Wszystko się zmienia i chów klatkowy też. Obecnie to wygląda zupełnie inaczej. Poza tym jaja klatkowe są najzdrowsze, najczystsze i najtańsze. Przeceniacie inteligencje kur, to nie pies czy kot"
Nie znam się na wymogach dotyczących chowu klatkowego (jakie rozmiary mają klatki itd) Dla mnie nie ważne czy coś się zmienia w tej sprawie czy nie!.
Dla mnie chów klatkowy to chów klatkowy, obóz koncentracyjny dla zwierząt! Czy ktokolwiek chciałby być zamknięty w takiej klatce całymi dniami, dziobany przez inne osobniki, bez słońca, bez świeżego powietrza? Czytając to każdy odpowiedział sobie sam na to pytanie. Kura to żywe stworzenie jak każde inne!
Pisanie też, że przecenia się inteligencję kur! Ja widziałam na własne oczy, że kura to inteligentna istota. Moja mama hodowała jak byłam dzieckiem kury dla własnych potrzeb. Wiecie co! moja siostra wytresowała jedną z nich.

2 - Chów ściółkowy - kury całe życie są zamknięte w kurniku, ale mogą chodzić po słomianej ściółce. A więc załatwiają się pod siebie, często mają nogi poparzone mocznikiem!.

1 - chów na wolnym wybiegu - kury mogą opuszczać kurnik.

0 - produkcja ekologiczna - kury nie tylko mogą chodzić po wybiegach, ale są karmione ekologiczną karmą.

Czego konsument przeważnie nie wie o jajku!
* Jakość skorupy (grubość, wytrzymałość)zależy częściowo od genetyki i od żywienia. Co do jajek wiejskich w tym temacie - one mają zazwyczaj białe i słabe skorupy (wyczytałam też, że zależy to po części od rasy kur).  Słabość wynika z żywienia bo podczas zimy czy na przednówku kura nie może znaleźć wystarczająco dużo substancji odżywczych, co pozwoliłoby jej zbudować wystarczająco silną skorupę.
Konsument wybierze jajko fermowe, bo będzie myśleć, że twarda i ciemna skorupa - świadczy o jakości jajka, że takie jajko jest najlepsze.

* Kolor skorupy jaj u kur jest dziedziczony z pokolenia na pokolenie i nie zależy od żywienia. Konsument przeważnie tego nie wie i wybiera jaja o ciemniejszej skorupie, myśląc, że jest "zdrowsze". Producent wychodzi temu naprzeciw i produkuje tylko takie jajka. Producent jajek karmi kury mieszankami paszowymi zbilansowanymi! Cóż z tego, ze te mieszanki mają minerały i są zbilansowane, często jednak z produktów modyfikowanych genetycznie.

* Kolor żółtka zależy od barwników zawartych w paszy. W przyrodzie kura pobiera barwniki z roślin - trawy, owoców, ziół. Co do kur fermowych - barwniki kury czerpią w sposób sztuczny z paszy, do których są one dodawane. Ale przecież dodawanie takich barwników do pasz jest dozwolone! Konsument przeważnie będzie się sugerował kolorem żółtka i będzie myśleć, że to żółciutkie będzie zdrowsze i lepsze!

Pamiętaj, że od Ciebie zależy jakie jajka będziesz zjadać! Czasem lepiej zjeść naprawdę mniej, a lepiej. Czasem lepiej pokombinować w kuchni i przygotować coś bez jajek - jeśli nie masz tych dobrych!
Kupując jajka nie szukaj tych idealnych.
Jeśli jajko nie ma twardej i ciemnej skorupki, pomarańczowego żółtka - to nie oznacza, że jest gorszą żywnością. W tym przypadku jest na odwrót! Lepiej wybrać jajko, które ma słabą, białą skorupę i jasne żółtko niż to z fermy. 
Ale jeśli kupujesz jajka od gospodarza - lepiej żebyś wiedział jak są hodowane kury i co jedzą. 
Bądź świadomym konsumentem i wybieraj dobrze!

wtorek, 18 sierpnia 2015

chmiel zwyczajny cz.1 - roślina przywracająca równowagę ducha (skład, właściwości, zastosowanie, ciekawostki)

Lata temu jeszcze na studiach (no może nie lata ale trochę czasu minęło od moich studiów), w wolne dni wakacyjne, kiedy to nie miałam innych obowiązków  potrafiłam przesiedzieć na łące czy w lesie z atlasem zielarskim. To był dla mnie czas odpoczynku, izolacja od świata. Ten zapach lasu, ziół, lata....słońce, śpiew ptaków... ja uwielbiałam tak spędzać czas... i nie przeszkadzało mi, że jestem daleko od cywilizacji, że mieszkam na wsi! 
Ale do rzeczy dziś będę pisać o chmielu, był on kolejną rośliną z którą się poznałam przy pomocy atlasu z ziołami. Ja wtedy spotkałam dziko rosnący. Wtedy nazbierałam sobie szyszek, suszyłam na strychu w domu moich rodziców. Zimą parzyłam sobie z tych szyszek herbatkę.
Gdy poznałam mojego Pana, po przeprowadzce do jego rodzinnego miasta, do naszego wspólnego mieszkania w kamiennicy - dopatrzyłam się chmielu na naszym płocie przed domem:).

Przy okazji tego wpisu nie mogłam się powstrzymać, żeby nie wtrącić fragmentu poezji jednej z moich ukochanych poetek czyli Marii Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej dotyczą właśnie chmielu. 
Fragment pochodzi z "Erotyków" :

Z wielu powodów i smutków wielu
Chciałabym dzisiaj
mieć poduszkę z chmielu(...)
Gdzieś to czytałam, albo mi się śniło:
"Chmiel na bezsenność, a sen na bezmiłość".

Chmiel zwyczajny (Humulus lupulus)
Jak wygląda chmiel?
Chmiel jest długowieczną rośliną pnącą, zwisającą dookoła drzew i krzewów. Jego pędy mają czasem po kilkanaście metrów długości. Giętkie łodygi chmielu owijają się wokół wszelkich podpór
Kwitnie od lipca do września. Owocostanem są jasnozielone szyszki, które żółkną i brunatnieją w miarę dojrzewania. Na łuskach szyszek widoczne są żółtoczerwone gruczoły.
Jest byliną dwupienną z rodziny morwowatych.

Gdzie rośnie chmiel, gdzie go można spotkać?
Występuje w stanie dzikim przy płotach, w zaroślach i wilgotnych lasach liściastych, nad brzegami rzek. Rośnie w Europie, na Syberii, w Ameryce Południowej. Uprawiany jest we wszystkich prawie krajach o klimacie umiarkowanym i ciepłym.

Co zawiera chmiel (skład):
Substancjami aktywnymi chmielu są: gorzkie floroglucynole, olejek eteryczny, kwasy fenolowe, taniny i flawonoidy.
"Szyszki" chmielu zawierają od 8-22% żywic głównie humulonu i lupulonu - oba związki działają silnie bakteriobójczo, nawet na prątki gruźlicy oraz przeciw nowotworowo.

Na co działa chmiel zwyczajny i o jego właściwościach oraz zastosowaniu ? (ogólne wiadomości)
* zalecany głównie jako środek uspokajający w stanach wyczerpania nerwowego, w nadmiernej pobudliwości nerwowej, w bezsenności, ogólnym osłabieniu, w nadmiernej pobudliwości płciowej,przy zaburzeniach trawienia (ważne jest działanie bakteriostatyczne i bakteriobójcze lipuliny),

* chmiel zwalcza bóle głowy wywołane napięciami mięśni ciała oraz zaburzenia trawienia pochodzenia nerwowego (t.j kurcze jelit, niestrawności), 
Co ciekawe w wielu przypadkach lipulina jest skuteczniejsza od waleriany. Jej działanie określane jest często jako hipnotyczne. Po podaniu doustnym lipulina wzmaga wydzielanie soku żołądkowego,

* stosowany zewnętrznie, chmiel wspomaga leczenie ran, a także wykazuje właściwości antyseptyczne (odpowiednie do walki z trądzikiem oraz wypryskami i zapaleniem skóry),

* chmiel używa się w postaci okładów, kąpieli i maści w przypadku chorób skórnych, wrzodów, liszajów (grzybic), ropieni i zapalenia korzonków,

* w lecznictwie ludowym napar i odwar z chmielu stosuje się przy nieżycie żółądka, zapaleniu nerek, chorobach śledziony, nerwobólach, żółtaczce, zapaleniu pęcherza żółciowego, polucjach, zaburzeniach przemiany materii i braku apetytu,

* odwar z " szyszek" jest środkiem przeciwko łupieżowi i łysieniu,

* jak mawiano kiedyś "powoduje melancholię", dlatego należy unikać jedzenia chmielu w stanach depresji,
Ciekawostki dotyczące chmielu!:
* chmiel jest rośliną znaną w browarnictwie od prawie sześciu tysięcy lat (to właśnie chmiel nadaje piwu przejrzystość, gorzkawy smak i pienistość),

* walory chmielu doceniono w IX wieku i wówczas zaczęto go powszechnie uprawiać,

* środkiem na bezsenność było kiedyś spanie na poduszce wypełnionej suszonymi szyszkami chmielu. Aby dobrze spać  z taką poduszką pod głową należało co kilka miesięcy wymienić szyszki, ponieważ stare suszone szyszki mogą działać pobudzająco,

* we wczesnym średniowieczu chmiel zalecano duchowieństwu w celu obniżenia libido,

* jadalne są młode pędy, liście i szyszki chmielu (ale o tym nie w dzisiejszym poście),

*świeże pędy chmielu stanowią paszę dla zwierząt,

* suche pędy chmielu stanowią surowiec z którego otrzymuje się grube włókno (zawartość 18%),

* lipulina daje trwałe farby zieloną, czerwoną i brązową do farbowania wełny i jedwabiu; stosowana jest w produkcji lakierów,

* olejek eteryczny z chmielu znajduje zastosowanie w perfumerii, produkcji likierów i piwa.

Na pewno napiszę jeszcze o surowcu zielarskim czyli szyszkach chmielowych, jak zbierać,jak suszyć, jak parzyć herbatkę itd,

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

żółtlica drobnokwiatowa / owłosiona - jako środek do leczenia ran i schorzeń skóry (w medycynie ludowej)

Przeglądając stary przewodnik ziołolecznictwa ludowego, który nabyłam w zeszłym roku natrafiłam na żółtlicę drobnokwiatową. Po raz kolejny się zdziwiłam bo nie wiedziałam, że żółtlica jest rośliną leczniczą i jadalną
Żółtlica to też wszędobylski chwast , tępiony przez rolników i trudny do wytępienia! U mnie w ogródku rośnie jak oszalała (po wykoszeniu) ponad miesiąc temu wyrosła znów do okazałej wysokości.

Żółtlicę używano od dawien dawna w medycynie ludowej (nigdy oficjalnej) do leczenia ran i schorzeń skórnych. Stosowano ją w postaci soku, maceratu i miażdżonego ziela.

Są dwie odmiany żółtlicy: Żółtlica drobnokwiatowa (galinsoga parviflora)
Żółtlica owłosiona (galinsoga ciliata)
Jak wygląda żółtlica?
Jest rośliną roczną rozgałęzioną, dorastającą do 60 -70 cm wysokości. Pędy i liście w zależności od gatunku są różnie owłosione. Liście ma ogonkowe, jajowate ustawione naprzeciwlegle. Brzeg liści jest ząbkowany. Biało- żółte kwiaty zebrane są w koszyczki. Drobniutkie koszyczki z żółtymi kwiatami wewnątrz i białymi, płatkowatymi kwiatami na zewnątrz (te ostatnie są bardzo malutkie.
Korzeń krótki słabo rozgałęziony.
Kwitnie od czerwca do późnej jesieni. Owocami są bardzo drobne niełupki. Dla mnie ciekawostką jest, że pojedyncza roślina może wydać nawet do 300 tysięcy owoców! 
Kwiaty zawiązuje bardzo szybko (czasem już po miesiącu od wyrośnięcia, skiełkowania. Przechodzi zwykle (2-3 cykle) - kiełkuje, rośnie i owocuje.

Gdzie rośnie, gdzie można spotkać żółtlicę?
Żółtlica jest chwastem, a więc pola, ogrody, przychacia i rumowiska,a także śmietniska. Lubi słoneczne siedliska, bogate w azot.

U mnie na trawniku przed domem rośnie akurat żółtlica owłosiona. Jak widać poniżej jest cała gęsto owłosiona. Żółtlica drobnokwiatowa i żółtlica owłosiona są prawie identyczne i zajmują te same stanowiska.
Żółtlica w kuchni! Młode pędy żółtlicy były jadalne. My jednak mamy zakorzenione, że chwastów to się nie jada. 
Myślę, że pora do nich wrócić, bo to rośliny bardzo często  nieskażone. Nie to co większość warzyw i owoców traktowanych niezłymi dawkami pestycydów. 
 Żółtlicę można jeść (jest jadalnym chwastem). Zarówno na surowo jak i po ugotowaniu (również po wysuszeniu, można ją suszyć i używać sproszkowanej np.do zup). 
Do czego dodać można sobie młode pędy żółtlicy: 
* do zupy, do koktajli, do sałatek,
* posypać sobie ziemniaki, kaszę, ryż (używać tak jak inną zieleninę).
Najlepsza jest w postaci młodych siewek, które wyrywamy garściami jako uciążliwy chwast roślin okopowych.

Co zawiera żółtlica:
*proteiny, sole mineralne, witaminę C, potas, żelazo, krzem.

Do czego można zastosować żółtlicę:
*ziele można używać jako środek wzmacniający - przy przeziębieniu, kaszlu, miażdżycy (poprzez sporządzanie syropu na bazie miodu, wódki i świeżego ziela - składniki mieszamy w równych proporcjach - dr Różański),
* ziele obydwu żółtlic (zbiera się na początku kwitnienia) i w medycynie ludowej stosowano na choroby skóry, wypryski, liszaje, egzemy, na stany zapalne skóry i zranienia,
* do leczenia ran, łuszczycy i atopowego zapalenia skóry - uciera się świeże ziele z olejem lnianym,
* napar z ziela służy do przemywania ran,
* herbata z ziela pita 3 razy dziennie ma działanie mlekopędne,
* w ludowej kosmetyce stosowano maść z żółtlicy (ucierano ją z tłuszczem) dla poprawienia elastyczności i wilgotności skóry, taka maść ma również działanie antyseptyczne i przeciwzapalne.


Ciekawostki dotyczące żółtlicy:
* u nas żółtlicę tępi się jako chwast, a w Andach żółtlicę drobnokwiatową uprawia się razem z kukurydzą i sprzedaje na targach:).
* jadana jako warzywo w pd-zach Azji.

niedziela, 16 sierpnia 2015

omlet ze świeżym pomidorem

Omlet ze świeżym pomidorem to połączenie, którym cieszę się zawsze pod koniec lata! Taki omlet to smaczne, pożywne śniadanie lub kolacja! Najprostsze posiłki są najsmaczniejsze - do takiego omletu nie dodaję nawet jakiegokolwiek sera - dla mnie z samych jajek i pomidora jest naprawdę sycący.
Mój omlet jest cieniutki bo smażyłam go na patelni o większej średnicy. Jeśli chcesz mieć grubszy to usmaż sobie na mniejszej.:)
Składniki:
2 jajka (z wolnego wybiegu)
większy pomidor
sól himalajska
świeżo mielony czarny pieprz
odrobina masła do smażenia

Wykonanie:
Pomidora sparzam we wrzątku i ściągam skórę. Przekrawam go, wyjmuje z niego sok i gniazda nasienne. Kroję go w kostkę, wrzucam na małe sitko i odciskam całkiem sok - pomagając sobie ręką.
Jajka wbijam do miseczki, doprawiam solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem. Do roztrzepanych jajek dodaję pokrojonego w kostkę pomidora.
Patelnię rozgrzewam, roztapiam na niej odrobinę masła i wylewam na nią masę jajeczną. Poruszam patelnią rozprowadzając masę jajeczną po całej jej powierzchni.
Gdy masa zaczyna się ścinać, zaczynam poruszać patelnią energicznymi ruchami od siebie i do siebie, po to żeby masa jajeczna szybciej się ścinała.

* Omlet stosunkowo szybko się ścina i napusza. Omlet powinno się bardzo szybko smażyć i przede wszystkim krótko! Dobrze usmażony omlet powinien być delikatny,a nie przesuszony i zrumieniony od spodu. 
Gdy omlet mam gotowy składam go łopatką na pół (czasem może się porwać, ale to nic nie szkodzi). Przekładam go na talerz. Podaję.

sobota, 15 sierpnia 2015

domowy kwaskowaty kisiel z mirabelek

Domowy kisiel czy galaretkę latem możesz zrobić dosłownie z każdych owoców. Każde owoce możesz zamrozić czy zamknąć w słoiku i zimą wyczarować z nich pyszne desery.
Nie ma sensu nabywać chemicznych trutek ze sklepu, bo zrobienie  kiślu z owoców to dosłownie chwila.
U mnie kolejny domowy kisiel tym razem poszły na tapetę mirabelki. 
Mam teraz przed sobą kwaskowaty kisiel, o smaku którego nie znajdę na sklepowej półce! Nie dość, że jest domowy to jeszcze ma niepowtarzalny smak :).

Składniki:
kubek mirabelek (ściśle upchane, bez pestek)
kubek wody
cztery czubate łyżeczki cukru lub naturalnego miodu
3 czubate łyżeczki mąki ziemniaczanej

Wykonanie:
Mirabelki wrzucam do rondla, wlewam pół kubka wody i zagotowuję. Następnie zawartość rondla miksuję blenderem ręcznym na gładką i jednolitą masę. Słodzę do smaku.
  Mąkę ziemniaczaną rozprowadziłam w pozostałej 1/2 szklanki zimnej wody i dodaję do zmiksowanych mirabelek. Mieszałam, żeby nie powstały grudki, a konsystencja była gładka. Zagotowuję całość i odstawiam do ostudzenia.

piątek, 14 sierpnia 2015

smażony domowy makaron z jajkiem

Gotowałam zupę owocową z wiśni z makaronem, którego trochę mi zostało. A jeśli zostaje mi makaron domowej roboty to zazwyczaj go przysmażam z jajkiem. Makarony robię w domu, ja już ich nie kupuję. Zastanawialiśmy się ostatnio jak mogliśmy jadać te ze sklepu (nawet te niby lepsze, z górnej półki). Niebo, a ziemia między domowym makaronem, a tym ze sklepu :).
Może to moje danie na talerzu nie wygląda idealnie, ale jest domowe, smaczne i głód zaspokoi. Do takiego makaronu, można dorzucić warzywa np.cukinię, pomidora czy paprykę (jeśli ktoś chce kolorów na talerzu) lub wędzonego, dobrego wiejskiego boczku, żeby było treściwiej.
Zawsze takie proste, wiejskie jedzenie (tak mogę nazwać taki przysmażany makaron z jajkiem)  jest najlepsze :).
Składniki: (na jedną osobę)
100 g domowego makaronu (ugotowanego)
łyżka masła
mała cebula
jajko
sól himalajska
świeżo mielony czarny pieprz
szczypior
 
Wykonanie:
Cebulę obieram i kroję w drobną kostkę. Masło rozpuszczam, szklę na nim cebulę. Do zeszklonej cebuli wrzucam makaron i smażę go do czasu, aż się przyrumieni. Gaszę ogień pod patelnią i wbijam jajko. Patelnia jest tak nagrzana, że zetnie się samo. Po wbiciu jajka na patelnie wszystko mieszam, żeby się razem połączyło. Doprawiam solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem.
Wykładam na talerz i posypuję posiekanym szczypiorem.

czwartek, 13 sierpnia 2015

dżem z mirabelek

Przy przepisie na ucierane ciasto z mirabelkami napisałam, że bardzo lubię mirabelki. Smażyłam  wiele konfitur i dżemów, ale żadna nie ma takiego kwaskowatego smaku jak ta mirabelkowa. Dżem z wiśni swoją drogą, galaretki i dżemy z porzeczek swoją, a dżem z mirabelek swoją. Lubię kwaśne i gorzkie smaki :), pod tym względem jestem chyba ewenementem.
Są amatorzy przetworów z mirabelek i są tacy, którzy ich nie lubią. Ja należę do tej pierwszej grupy:).
 Poszperałam w sieci, żeby zobaczyć czy są przepisy na przetwory z mirabelek. Poczytna blogerka  gotująca w stylu retro, pisząca do kulinarnych magazynów, smażyła dżem z mirabelek z dodatkiem żelfiksu. Ten przepis i retro gotowanie łączyły chyba tylko mirabelki. Nie wydaje mi się, żeby nasze babcie dodawały żelfiksy do dżemów (nawet nie pomyślały, że takie ulepszacze będą istnieć).:)
 Zelfiks to częsty dodatek do dżemów wszelakiego rodzaju na wielu czytanych blogach. O zgrozo! Tak ja jestem za tradycyjnymi metodami robienia dżemu.
Żelfiks zawiera np. kwas sorbowy (wielu pewnie sobie tłumaczy, że przecież jest on jednym z niewielu nieszkodliwych konserwantów jak na razie). Dla mnie wszystkie konserwnty są szkodliwe!
W inny przepisie na konfiturę z mirabelek - pisało, aby ją smażyć jednego dnia 5-7 godzin i drugiego to samo. Chyba musiałabym umierać z nudów, żeby taki czas stać nad garnkiem z konfiturą czy dżemem mirabelkowym (które mają tendencję do przywierania do dna, nawet w garnku z grubym dnem):). Co chwilę stać i mieszać! nie przy tym dżemie! I w jakim celu tyle czasu miałabym ją smażyć,mirabelki gęstnieją moment, nie to co np. przy dżemie z truskawek.

Nie korzystam z przepisów z sieci, jedynie mogę się czymś zainspirować. Gotuje według naszych preferencji smakowych i często jak najprościej. W sieci często - zdjęcia są przestylizowane i wyretuszowane, bo często coś nie wychodzi tak jak powinno.
Bardzo często jeśli coś nie wyjdzie to na zdjęciu coś dowygląda:) . Ja mogę się jedynie czymś zainspirować i o czymś sobie przypomnieć, bo staram się korzystać ze starych receptur. Nie lubię wymysłów i udziwnień we wszystkich dziedzinach życia. 

Składniki:
2 kg mirabelek
ja dałam około pół kilograma cukru

Wykonanie:
Mirabelki wydrylowałam, wrzuciłam do rondla i zasypałam cukrem. Zostawiłam do przemacerowania (ja zostawiłam na noc), ale wystarczy około 6 godzin. Rano rondel postawiłam na ogień i doprowadziłam jego zawartość do wrzenia i gotowałam, a raczej smażyłam z około 15 minut, ciągle mieszając. Gdy kropla spuszczona na talerzyk nie rozpływała się - włożyłam do słoiczków.
Zakręcam i poddałam suchej suchej pasteryzacji  tzn. (owinęłam kocem). Tak jak robiło się to dawniej :).

Można do takiego dżemu nie dawać prawie wcale cukru i podawać go jako ostry, kwaśny dodatek do mięs.

środa, 12 sierpnia 2015

zupa pomidorowa ze świeżych pomidorów z kaszą jaglaną na wywarze warzywnym

Skoro nadal trwają upały, powstała lekka zupa. Można ją skonsumować nawet zimną, my ją konsumowaliśmy ostudzoną.:)
Zupa wyszła gęsta, sycąca, smaczna i zdrowa.
Zrobiona na wywarze warzywnym, ze świeżych pomidorów z dodatkiem kaszy jaglanej.
Składniki:
1 duża marchewka lub dwie małe
duża pietruszka
mały por
pół szklanki suchej kaszy jaglanej
kilka ziarenek ziela angielskiego
2 listki laurowe
około 600g pomidorów (tyle ja miałam)
sól himalajska
świeżo mielony czarny pieprz
natka pietruszki do posypania zupy
Wykonanie:
Marchew i pietruszkę obrałam, opłukałam, pokroiłam na mniejsze kawałki. Pora obrałam z wierzchnich liści, opłukałam i pokroiłam na kawałki. (z pora obieramy wierzchnie liści jeśli są brzydkie lub przyschnięte).
Do garnka wrzuciłam pokrojoną marchew, pietruszkę i pora, dodałam ziele angielskie i listki laurowe.
Do warzyw dolałam półtora litra wody i gotowałam je 15 minut, po tym czasie wsypałam kaszę (gotowałam do jej miękkości).
W międzyczasie przelałam pomidory wrzątkiem i ściągnęłam z nic skórkę, rozdrobniłam blenderem na gładką i jednolitą konsystencję.
Gdy kasza była miękka - dolałam do zupy zmiksowane pomidory.
Wymieszałam całość, doprawiłam solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem. Na koniec na talerzach posypałam wierzch zupy, drobno posiekaną natką pietruszki.

wtorek, 11 sierpnia 2015

sok pomidorowy ze świeżych pomidorów i dlaczego warto jeść pomidory ?

Dziwi mnie bardzo jeśli ktoś kupuje o tej porze roku sok pomidorowy w kartonie czy nawet w butelce, sosy pomidorowe, czy gotuje pomidorową na koncentracie. Dlaczego? Bo stragany uginają się od świeżych owoców i warzyw. A blender to żaden wydatek! Kupisz raz i służy ci lata. Kiedyś trzeba było przecierać coś przez sito, teraz nie ma problemu (wrzucasz do blendera, miksujesz) sekunda i masz wszystko rozdrobnione. Jeszcze zdrowiej będzie jeśli ktoś ma swoje, niepryskane ekologiczne pomidory. Taki świeży sok pomidorowy ze świeżych pomidorów to same witaminy.
Tak się zastanawiam, kiedyś nie przepadałam za sokiem pomidorowym, nie napiszę, że go nie lubiłam! Po prostu nie przepadałam. Teraz sok pomidorowy uwielbiam :).

Dlaczego warto jeść pomidory ?
Są pełne minerałów, błonnika i witamin (w tym Ci E), kwasu foliowego, karotenoidów - nie tylko likopenu, polifenoli.
 Wielu wie, że pomidory są warte uwagi z powodu zawartego w nich karotenoidu - likopenu (który odpowiedzialny jest za ich intensywny czerwony kolor). Duża część zainteresowania pomidorami skupia się głównie na likopenie (ze względu na jego potencjalne działanie w zapobieganiu nowotworów prostaty).
Jeśli więc kochasz swojego mężczyznę włącz do jego diety pomidory :). Ale nie znaczy, że to pomidory to tylko pokarm dla mężczyzn. Pomidory pomagają obniżać ryzyko innych częstych nowotworów, a także chorób układu krążenia.

W jakiej postaci pomidory są najlepsze?
W każdej postaci, zarówno surowe, jak i przetworzone. Ale jeśli chciałbyś zmaksymalizować dawkę likopenu z pomidorów - to wiedź, że nasze ciała przyswajają go dużo więcej z gotowanych i przetworzonych pomidorów niż z surowych. A jeśli jeszcze bardziej chcesz zmaksymalizować wchłanianie składników z pomidorów - pomoże ci w tym jednocześnie spożycie niewielkiej ilości oliwy lub innego tłuszczu.

Do tych, którzy spożywają likopen w tabletkach!
Wyczytałam, że można nabyć likopen w tabletkach. Teraz wszystko można zamknąć w tabletce!:). Jeśli pędzisz do apteki, aby nabyć sobie likopen w tabletkach, kup pomidory najlepiej na bazarze (świeże, właśnie teraz, kiedy są najlepsze). Naturalny likopen to dużo lepsze rozwiązanie niż tabletka! W pakiecie z pomidorów dostarczysz sobie nie tylko likopenu, ale cały zestaw odżywczych dla Twojego organizmu składników.

Latem robię sok pomidorowy ze świeżych pomidorów, na zimę zamykam go w słoiki.
 Składniki:
pół kilograma pomidorów
łyżka oleju lnianego
odrobina soli himalajskiej
 Wykonanie:
Pomidory nacinam, przelewam wrzątkiem, ściągam skórę. Kroje na mniejsze kawałki. Wrzucam do wysokiej miski, dodaje odrobinę soli himalajskiej i łyżkę oleju. Miksuje blenderem ręcznym na gładką i jednolitą konsystencję. Przelewam do szklanek i w taką pogodę jak dzisiaj schładzam. Podaję schłodzony.


poniedziałek, 10 sierpnia 2015

sałatka nicejska

 W upały zawsze staram się przygotowywać coś lekkiego do zjedzenia.
 Dzisiejsza sałatka jest w sam raz na letnią kolację lub do słoika do zabrania ze sobą do pracy.
Sałaka nicejska to klasyczne danie, które stało się sławne za oceanem dzięki autorce książek kulinarnych Julii Child (pasjonatom gotowania nie trzeba jej przedstawiać).
Sałatkę nicejską można przygotowywać na wiele sposobów, ale niezmienne pozostają trzy składniki - jajka. oliwki, tuńczyk. Dzięki tym składnikom sałatka stanowi sycący posiłek.
U mnie tą sałatkę przygotowuje najczęściej na kolację, tym razem też tak było :).
Składniki:
główka sałaty (u mnie masłowa)
puszka tuńczyka w sosie własnym
3 średnie pomidory
garstka czarnych oliwek
czerwona cebula
3-4 jajka ugotowane na twardo (z wolnego wybiegu)

sos:
2 łyżki soku z cytryny
1 ząbek czosnku
4 łyżki oleju rzepakowego nierafinowanego u mnie (lub oliwa z oliwek)
pół łyżeczki musztardy
pół łyżeczki miodu naturalnego, płynnego
sól
świeżo mielony czarny pieprz

Wykonanie:
Sałatę dokładnie, płuczę i odwirowuje w wirówce do sałaty.
Rwę na kawałki. Cebulę obieram i kroję w krążki. Tuńczyka odsączam z zalewy. Jajka gotuję na twardo, obieram i kroję w ćwiartki. Pomidory sparzam, obieram ze skóry i kroje na ósemki.
W salaterce układam porwaną na kawałki sałatę. Na niej kolejno krążki cebuli, pokrojone w ósemki pomidory i jajka pokrojone w ćwiartki. Całość posypuję garstką oliwek. Na wierzchu układam kawałki tuńczyka.

Przygotowanie sosu:
Składniki sosu, mieszam dokładnie.  Na koniec polewam nim moją sałatkę.

Sałatkę podaję ze świeżym pieczywem, najchętniej bagietką.
Sałatka z moich proporcji spokojnie starczy na cztery osoby.
U mnie starcza na dwie, jedna część dla mnie, reszta 
(czyli trzy porcje) dla mojego łasucha.:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...