niedziela, 13 grudnia 2015

Złote łany na bis czyli €URO ŁANY (Złote łany po 15 latach)

W kwietniu tego roku spędzając samotnie wieczory - wpadłam przypadkiem na  stare odcinki "Złotych łanów". Oglądałam je sobie po odcinku przed snem. Mogę napisać, że to był taki mój sentymentalny powrót do lat mojej podstawówki. Po prostu do wsi jaką ja jeszcze pamiętam! Po obejrzeniu starych odcinków powstał mój spontaniczny wpis "Złote łany" - piękna opowieść sprzed lat o polskiej wsi i prostych, staroświeckich ludziach na niej mieszkających . Z czasem zaczęto go w miarę często wyświetlać, do wyszukiwarki zaczęto wpisywać frazy (Złote łany po latach, Złote łany po 15 latach, konkretne nazwiska starych bohaterów telenoweli np. Wełpa, pan Franciszek), a ostatnio Euro łany.
Zaciekawiło mnie to i poszukałam. Okazało się, że nakręcono nowe odcinki tej telenoweli. Oczywiście obejrzałam je sobie wieczorami w sieci i mogę tu napisać, że nie rozczarowałam się z czego się cieszę.  Myślę, że pomimo upływu lat na wsi można znaleźć "typy", "ewenementy", które mają swoje spojrzenie na życie, swoje filozofie, swoje ważności. Pod tym kątem wieś się nie zmieniła pomimo upływu lat. Ta telenowela pokazuje ludzi ze wsi takimi jakimi są naprawdę, może nie zawsze obraz tej wsi jest pochlebny, ale na pewno rzetelny.

Postaram się napisać kilka zdań o "Euro łanach"! m.in:
*czy udało się stworzyć w odcinkach "Euro łanów" klimat wsi z dawnych "Łanów"?
*co słychać u starych bohaterów telenoweli?
oraz
* co się zmieniło na polskiej wsi po 15 latach?


W odcinkach kręconych 15 lat temu patrzono na rolnictwo z nadzieją na lepsze jutro (to są moje odczucia), ale wiedziano też, że przychodzące zmiany wraz z wejściem do Unii Europejskiej są nieuniknione.
Natomiast patrząc na rolnictwo obecnie tego oczekiwanego lepszego jutra nie ma!
Teraz rację bytu mają jedynie gospodarstwa z hektarami, a małe kliku hektarowe gospodarstwa niestety nie!
 
Tak jak 15 lat temu, tak i teraz w nowych odcinkach telenoweli przedstawieni zostali Ci biedni rolnicy, dorabiający się i Ci najbogatsi! Nowe odcinki zostały nakręcone w tych samych miejscach, krajobrazach, u tych samych ludzi....oraz zostały nawiązane nowe znajomości.
Dla mnie najbarwniejszymi osobami w "Złotych łanach" byli pan Franciszek i pani Franciszka. Wielbiciele "Złotych łanów" wiedzą, że pan Franciszek zmarł, a jego małżonka żyje samotnie. Po śmierci pana Franciszka gospodarstwo podupadło - nie ma już tam koni ani krów. Wzruszająca jest scena gdzie pani Strabużyńska (reżyser telenoweli) wita się z panią Franciszką.
Ze słów pani Franciszki bije pewnego rodzaju smutek, czuje się, że bardzo doskwiera jej samotność:
"Nie potrzebuje chleba, bo on na razie jest, liczy się słowo, liczy się człowiek"
albo
"Ona jest sama, jest woda, las ptaszki,
bo gdyby ich nie było to by zwariowała,
no i to niebo, które jest za blisko dla mnie, bo bym chętnie się przeniosła, ale nie mogę się tam przenieść te 82 lata mi nie pozwalają"
 
Nie będę smęcić, bo inne słowa pani Franciszki w "€uro łanach" brzmią :):
"Ja nie jestem, ani ładna, ani brzydka,
taka została jaka była
nic się nie zmieniła, lat przybyło ale nic się nie zmieniło".
 
Ja mam zawsze sentyment do takich ludzi,  pisałam już o tym pisząc i wspominając "Złote łany". Osoba pani Franciszki skłania mnie po raz kolejny do refleksji, bo o tym też już pisałam boję się samotności (bardzo), nie starości........
W jednym z nowych odcinków panią Franciszkę odwiedza pan Rafał z Bielska (wielbiciel "Łanów") z synem. Po to, aby m.in pokazać swojemu synowi ulotność i bezpowrotność przemijania obrazu polskiej wsi. Ta wizyta jest bardzo wzruszająca pani Franciszka dostaje od pana Rafała tabliczkę ze słowami pana Franciszka (widzę, że nie tylko mnie wbiły się w pamięć te dobitne i piękne słowa): "Ziemia człowieka wydała i Ziemia człowieka zje, ale za to trzeba ją wielbić"
 
Słowa pani Franciszki i jej wzruszenie mówią wiele same za siebie: "Dlaczego tak prędko, dlaczego zostałam sama?"
 
 Kolejnymi osobami, którzy odwiedzają panią Franciszkę są nowi bohaterowie "Euro łanów" - pan Tadeusz z żoną Agatą (będę o nich pisać poniżej). Ten motyw to takie połączenie ludzi gospodarzących po staremu (pani Franciszka) z ludźmi, którzy idą z postępem w rolnictwie, a pamiętającymi jak to było dawniej (pan Tadeusz). Podczas wizyty pana Tadeusza u pani Franciszki można usłyszeć jej kolejne mądrości życiowe:
Czy jest pani dumna, że miała pani takiego męża? - spytał ją pan Tadeusz
"To były dwa charaktery: ogień i woda. Albo ogień zgaśnie, albo woda wyparuje" oraz "Lepsza słomiana zgoda, niż złoty proces" - odrzekła pani Franciszka.:)
 
 Wspomniałam o Pani Franciszce, a o tym co słychać u innych bohaterów "Złotych łanów" będzie poniżej (w skrócie):
* Edward i Ewa Wełpowie:
Edward zabił się, zjeżdżając ze skarpy położył na siebie ciągnik. Dzieci Wełpów porozjeżdżały się po świecie. Gospodarstwo Wełpów dobrze prosperowało, później popadli w długi, które udało im się spłacić......Słowa pani Grażyny mówią bardzo wiele "Kiedyś się nie martwiłam jakie będzie jutro , a dzisiaj się boje...."
* Jan i Grażyna Kałczorowie: Po nakręceniu Złotych łanów"Jan wypędził żonę z domu. Został zabity przez syna. Pani Grażyna po śmierci męża wróciła na gospodarstwo (po swoim powrocie nie zastała nic, gdyż mąż przepił wszystko). Nie podniosła się z tego co zastała po swoim przybyciu, bo nie było już z czego. Obecnie żyje samotnie, ale nadal boryka się z przeciwnościami losu. Po pożarze dachu z trudem stara się doprowadzić mieszkanie do ładu.
* pan Mieczysław (kowal) : kiedyś wrota do kuźni pana Mieczysława się nie zamykały prawie nigdy. Podkuwanie koni było jego stałym zajęciem. Dziś wraz z postępem na wsi ginie dużo zawodów, w tym kowalstwo, a pan Mieczysław zbliża się do 90 i brak mu sił, żeby zmagać się z młotem i kowadłem.
Ale podobno odwiedza kuźnię i wspomina jak to dawniej bywało.
* pani Stefania (Stenia) - miejscowa bizneswomen sprzedała sklep i założyła własną restaurację.
* pani Wanda i syn Irek: pani Wanda nie żyje, a syn Irek dalej prowadzi swoje gospodarstwo i nadal je rozwija (ekipie nie udało się go odwiedzić), podobno się ożenił (dopiero po śmierci matki) i doczekał się dzieci,
* pan Darek (malarz artysta) - u niego nie zmieniło się nic, tak jak 15 lat temu nadal woli wieś od miasta. Nadal to taki uważny obserwator i komentator lokalnej społeczności.
Ma własną galerię, tworzy i jeździ po świecie,
* Henk (holender)- rozwiódł się z pierwszą żoną i ożenił ponownie. Zrezygnował z prowadzenia mleczarni i przerzucił się na uprawę kukurydzy oraz użytki zielone (łąki).
 
Poza starymi bohaterami telenoweli w nowych jej odcinkach  pojawiły się nowe twarz, nowi bohaterowie, wcale nie mniej barwni niż Ci których poznaliśmy 15 lat temu:):
* Pan Tadeusz (z żoną Agatą i rodziną) - Pan Tadeusz ma 500 hektarów Ziemi i tym samym zmieniło się jedno z jego marzeń, aby mieć własne ogromne ranczo, które da pracę i chleb nie tylko jego rodzinie.
Poza tym ma sentyment do tego co było i do ludzi, którzy pracowali na roli przed nim bo robili kawał dobrej roboty. Bo kiedyś praca na roli to był ciężki kawałek chleba. Ciężko się z nim nie zgodzić:). Poza tym głosi o tym, że "to jest narkotyk, tu żaden dopalacz tak nie działa jak bycie rolnikiem" albo
"W odłogu to ja nie zostawię, bo prędzej to ja się dam pokroić w paski niż zostawić pole w odłogu. Bo ja nie po to jestem rolnikiem, żeby ziemię zostawić odłogiem. Przez rok jak bym patrzył na to pole przed żniwami, mogą trumnę mi kupić z Unii zresztą. To jest absolutnie niedorzeczność, żebym zostawił pole w odłogu i patrzył, że to leży"
 
 Pan Tadeusz słowami o tym, że jak by żył z 50 lat wstecz, chciałby przeżyć gospodarstwo tak jak pan Franciszek oraz powyższymi, które tu zacytowałam wzbudził mój szacunek.
 
 * pan Jan (sołtys jednej ze wsi w gminie) i pani Teresa - małżeństwo, które całe życie pracuje i utrzymuje się z prowadzenia gospodarstwa. Widać, że oboje pracowici, dobrane na zasadzie kontrastu :). Pani Teresa bardzo skromna i pracowita, ciągle korygująca wypowiedzi swojego męża. Pan Jan wesoły z wielkim poczuciem humoru. Wszystkich zabawia ciekawymi dykteryjkami, niestrudzony gawędziarz i komentator wiejskiego życia:  na wiejskie kobiety spacerujące z kijkami (nordic walking) mówi, że nart nie wzięły ze sobą, a jeśli sprzedaje towar na targowisku, kobiecie jako pierwszemu klientowi  nie sprzeda bo to przynosi pecha. Nic nie obejdzie się też bez komentarza pana Jana:
"sołtys wszystko wie, ja wiem kto z kim śpi, ale mnie to nie interesuje, aby dzieci zdrowe były. To nie miasto. Na wsi wszystko o wszystkim wiedzą tu się nic nie ukryje":).
Poza tym wspomina z żoną stare czasy (brali ślub w maju - a stare porzekadło mówi " w maju ślub szykuj grób"- co w ich przypadku się nie sprawdziło.:) Opowiada, także o tym jak dojeżdżał do przyszłej żony, gdzie do domu został wpuszczony po 2 latach, a co dopiero mówić o spaniu i odnosi się do dzisiejszych czasów. Zaś pani Teresa mówi o mężu " Fajny gościu był i się spodobał" oraz "żyjemy tak jak trzeba, nie szukamy przygód żadnych, tak życie leci, 36 lat minęło". 
Oni skradli moje serce, na pewno wzór do naśladowania dla dzisiejszych małżeństw i ten stary model wychowania.
Pan Jan o swojej małżonce zawsze mówi z szacunkiem: "mam żonę do rany przyłożyć, ze świecą szukać drugiej takiej".
*pani Ania (najstarsza sołtysowa w gminie) - barwna osoba, hołdująca tradycji i temu wszystkiemu jak bywało dawniej. Mnie miło słuchało się pani Ani bo opowiadała o dawnej wsi, a przede wszystkim mówiła o niej ciepło (bo ja pomimo młodego wieku, mam sentyment do dawnej polskiej wsi).
Twierdziła również, że wiejska kobieta to gospodyni, a nie modelka, a pokaz mody na wsi to jedynie w niedziele w kościele:).
 
 
* pan Czesław (Czesio), pół rolnik, pół artysta - prowadzi niewielkie gospodarstwo odziedziczone po ojcu, żyje samotnie, a pustkę wypełnia mu przywiązanie do zwierząt.  Przyjaźni się z Szymonem, z którym snują plany o tym jak znaleźć kandydatki na żony oraz o tym czy im się w ogóle to uda. Czesław lubi w samotności rozmawiać ze swoimi zwierzętami (trzy krówki i cielak) i twierdzi, że zwierzęta choć nie mówią to rozumieją. Ponadto twierdzi, że w większości zwierzęta mają więcej rozumu niż niektórzy ludzie  i mają "szósty zmysł".
O byciu rolnikiem mówi: "miłość do ziemi może nie bardzo, ale szkoda bo to tatowe".Wniosek: człowiek starej daty, gdzie ojcowizna ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie, bo w dzisiejszych czasach wielu nie ma sentymentu do ziemi!
 
* pan Szymon - kawaler, który ma kilka hektarów ziemi, które odziedziczył po ojcu. Nikt z rodzeństwa nie chciał zostać na roli. Zajmuje się hodowlą bydła rasy śląskiej. Nie sieje zboża, przerzucił się na użytki zielone (łąki) - to było jedyne wyjście, aby móc się utrzymać z tych kilku hektarów. Żyje z łąk oraz hodowli bydła i koni. W wolnej chwili przebywa ze swoimi zwierzętami i jak twierdzi dlatego są takie towarzyskie.
 
* pani Gienia z mężem / mieszkający z synem Tomkiem (zaręczony z Małgosią) - Tomek odziedziczył gospodarstwo po rodzicach. Oprócz zboża, hoduje bydło rasy angielskiej.   Na krowy, żeby nie weszły w szkody pokrzykuje do nich po angielsku (jak widać znajomość języków obcych przydatna jest i na pastwisku).
 
* pan Olek - rolnik, który czuje disco. Często po pracy w polu pędzi do warsztatu, rzeźbi w drewnie gitary, kunsztownie je ozdabiając. Jest lokalnym królem disco, więc nie wypada mu grać na byle czym :).
 
babcia Aniela Tomasiowa (100 lat)- piękny przeżyty wiek. Nieprawdaż? Ta stulatka nie wie co to lekarstwa (oprócz smarowania nóg), wszystko robiąca sama wokół siebie i drepcząca  co dzień do pobliskiego kościółka (sama mówi "tylko ten kościółek mnie trzyma"). Wieku w zdrowiu nie jeden (nawet młody) może jej pozazdrościć.
 
Cieszę się, że "Euro łany" tworzyły te same osoby co "Złote łany". Kiedy dowiedziałam się, że powstały nowe odcinki telenoweli, bałam się, że to może być kicha! Moje obawy się nie potwierdziły i fajnie. Na pewno nowe odcinki to nie jest to samo co 15 lat temu. Jednak mają podobny klimat. Wszystko można sobie uzasadnić - po prostu nie unikniemy tego, że czasy się zmieniają.
 
Moje podsumowanie:
Na pewno wraz z postępem, nie mamy małych gospodarstw, a rację bytu mają jedynie te wielohektarowe. A co za tym idzie: spaliny z  maszyn w naszej żywności (teraz wszystko jest zmechanizowane). Kiedyś wszystko robiło się pługiem i koniem!, nie stosowało się oprysków.
Dzisiejsze gospodynie nie robią przetworów -nie kisi się ogórków, kapusty, nie robi się kompotów itd.
Nawet pani Teresa kisząca swoje niepryskane ogórki, kisi je w plastikowe butelki pięciolitrowe. Często na wsiach panuje wszechobecna cisza - nie pieją koguty, nie ryczą krowy czy nie rżą konie. Wieś zrównuje się z miastem - dzisiejsze gospodynie na wsi???? nie ciągnie ich do tego, aby mieć swoje zdrowe produkty, bo dziś na wsi jest tak jak w mieście.
A jak? Dba się o siebie!
No właśnie na czym polega dbanie o siebie w dzisiejszych czasach? Dla każdego dbanie o siebie polega na czymś innym, na pewno ja mam odmienne podejście do życia niż wielu ludzi w dzisiejszych czasach.
 
Dzisiaj następują zmiany nie tylko w obyczajach ale i w wychowaniu dzieci czy prowadzeniu domu. Zmiany te nabierają ogromnego tempa.
Jednak pozostali jeszcze na tej naszej polskiej wsi ludzie hołdujący starym zasadom. Ale wszystko przemija......pozostaje jedynie smutek i nostalgia za tym co było.... Idzie nowe wielkimi krokami, ale czy to dobrze? Według mnie na pewno nie!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...