sobota, 12 grudnia 2015

domowy rosół na przeziębienie! z czego gotować rosół?, po co jeść rosół ? oraz jak ja leczę przeziębienie :)

O domowym rosole na przeziębienie miałam pisać już dawno, wreszcie się zebrałam! Jesień i zima to czas infekcji i przeziębień, więc temat obecnie aktualny.
Zacznę od tego, że jesienią dopadło mnie przeziębienie. Organizm walczył, żeby się nie rozłożyć, jednak w ostatecznym rozrachunku przegrał....
Musiałam się położyć do łóżka, organizm się zbuntował bo potrzebował snu, odpoczynku!
Zresztą obserwując swój organizm przez lata - teraz już wiem - moje przeziębienia biorą się z tego, że czasem moja dusza ma jakiś problem/y i ciało się buntuje.  Łapie wtedy wszystkie infekcje.

Wiecie co -pierwszy raz nie wzięłam też aptecznych specyfików na katar i gorączkę. Już się łamałam, żeby zażyć jakiś lek przeciwbólowy na ból głowy - jednak się nie złamałam.
Dałam radę na domowych specyfikach! 
Po pierwsze : domowy rosół
Po drugie: sok z czarnego bzu + dobry miód +cytryna
Po trzecie: wygrzanie wszystkiego + odpoczynek + spokojny sen
Po czwarte: zimne okłady na głowę
Po piąte: inhalacje parowe z dodatkiem naturalnego olejku sosnowego i eukaliptusowego, żeby udrożnić zapchany nos.

Nie było ferveksów, gripeksów, polopiryn, ibupromów, apapów! itd
Dało się bez tego! Przeziębienie zwalczyłam, trutki apteczne nie były potrzebne!

Im jestem starsza wiem, że można wyleczyć się naturalnymi sposobami. Już gdzieś pisałam, że kiedyś nie było tylu, aptek (w pobliżu mojej kamiennicy są aż 4), Koncernów farmaceutycznych i ich przedstawicieli czy lekarzy, którzy za przepisywanie danego leku dostają gratyfikacje. Nieważne czy lek pomaga czy nie ważne, żeby wprowadzić go w obieg, by mieć z tego korzyści.
 A tak poza nawiasem ja w aptece nabywam najczęściej tylko gazę opatrunkową (wykorzystuję ją najczęściej w kuchni) albo plaster opatrunkowy. :)
Ale wyciągając wnioski, jeśli powstaje ciągle tyle aptek, więc ludzie muszą z nich korzystać, a ich właściciele muszą mieć z nich dochód.
Zażywając antybiotyki niszczysz sobie florę bakteryjną, którą odbudowujesz później miesiącami! Tak się  zastanawiam czy ja zażywałam kiedykolwiek antybiotyk z apteki (możliwe, że jako dziecko, ale to rodzic mi go aplikował). Jako dorosły człowiek nigdy nie zażywałam antybiotyków! Ale dla wielu osób lekarz to autorytet bo to osoba wyuczona, ale czy zawsze mająca rację?
Ja słucham się swojego organizmu, czerpię z mojej mądrości życiowej.

Będę twierdzić, że w leczeniu przeziębienia podstawą jest domowy rosół ugotowany na wiejskiej kurze. A dlaczego o tym postaram się napisać poniżej.
 
Prawdziwy, leczniczy rosół to nie ten z kurczaka czy porcji  kurczaka z supermarketu.
Prawdziwy rosół, który ma zadziałać na nas leczniczo to ten z kury...ale i kurczaka, kaczki czy gołębi wyhodowanych na wsi - gdzie ów drób dziobał ziarno, trawę czy robaki :) z ziemi. Widziałam gdzieś w sieci artykuł, że kury hodowane w fermach są czyściejsze i mają zbilansowaną paszę więc są i lepsze od tych wiejskich. Ciągle napotykam się na takie brednie!!!!!!! Ale cóż wszędzie są publikowane, opłacane i sponsorowane artykuły. Ludzie to czytają i czasem głupieją bo nie wiedzą co w rzeczywistości jest prawdą a co nie!

Nie potrafię zrozumieć nagonki na naturalne tłuszcze nasycone. Już pisałam na blogu, że jeśli coś już gotować to na tłuszczach nasyconych, bo one się nie utleniają pod wpływem temperatury i nie serwują nam organizmu pełnego m.in wolnych rodników.
 
 Z czego gotować rosół?
W mojej kuchni rosół powstaje bardzo często. Moje rosoły gotuję na różnym mięsie: kaczka, kurczak, kura, perliczka, indyk czy królik. Zawsze jest to mięso z wiejskiej zagrody z wiadomego źródła.
 
Jeśli nie jesz przetworzonej żywności, mięsa w nadmiarze to jeśli ugotujesz odrobinę tłusty rosół to Ci on nie zaszkodzi. Zdrowy tłuszcz też jest nam potrzebny, żeby nasz organizm dobrze funkcjonował.
 
 Jeśli rosół wyjdzie mi tłuściejszy - zbieram z jego wierzchu tłuszcz i smażę na przykład m.in na takim tłuszczu jajecznicę na śniadanie.  Zresztą to lane kluski czy makaron nadają kaloryczności rosołowi. Moje rosoły jeśli są z makaronem to tylko i wyłącznie z robionym przeze mnie własnoręcznie.
Natomiast jeśli nie mam czasu, albo ma działać na mnie leczniczo zawszę robię z kaszą jaglaną.
Jeśli gotuję rosół to na kawałku mięsa (około 300 g), albo na całej małej wiejskiej kurze (wtedy to nastawiam rosół w garnek 10 litrowy). Bardzo często rosół gotuję na kościach drobiowych, które mi zostały po porcjowaniu tuszek wiejskiego mięsa.
Zawsze dodaję do rosołu włoszczyznę (marchew, pietruszkę, mały seler, cebulę oraz przyprawy). Rosół zawsze mi pyrka około 3 godzin.
 
A dlaczego, aż tyle czasu?
1. mięso wiejskie potrzebuje więcej czasu, aby było miękkie,
2. jeśli gotujmy rosół tyle czasu, wtedy to mięso i warzywa oddadzą  do wywaru wszystkie cenne składniki i minerały.
 
Czego dostarcza naszemu organizmowi rosół?
Rosół ugotowany z włoszczyzną dostarcza naszemu organizmowi wszystkiego, czego nam potrzeba. W takim rosole jest sporo minerałów, które w czasie gotowania przeniknęły do niego z warzyw i mięsa.
Te minerały to:
* potas: reguluje gospodarkę wodną i ciśnienie krwi,
*fosfor, wapń, magnez - niezbędne dla kości, zębów, serca i układu nerwowego,
Rosół to także spora porcja żelaza (zarówno tego pochodzącego z warzyw, jak i tego z mięsa, który jest łatwiej wchłanialny). Są w nim witamina A i E, beta-karoten (silne antyoksydanty zwalczające wolne rodniki. Poza tym jest też trochę pełnowartościowego białka pochodzącego z mięsa.
 
 UWAGA! Leczniczą moc ma jedynie rosół z niewielką ilością soli.
Nie używaj kostek rosołowych (typu kucharek, maggi w płynie, jarzynka).
Poza wzmacnianiem smaku potrawom- nie robią dla naszego organizmu nic dobrego, jedynie mu szkodzą (zatrzymują wodę w organizmie, zwiększają ciśnienie krwi i zaburzają pracę nerek).
 
PO CO JEŚĆ ROSÓŁ?
* jak sam tytuł wpisu głosi  "rosół na przeziębienie" - rosół to doskonałe lekarstwo na przeziębienie i sezonowe infekcje. Jeśli przemarzniesz w mroźny dzień naprawdę nie ma nic lepszego niż talerz gorącego rosołu (dostarczy nam on niezbędnych składników odżywczych i wzmocni organizm do walki z chorobą).
* para z takiego gorącego rosołu, oraz zawarty w niej tłuszcz podziałają jak balsam na nasze podrażnione gardło,
* rosół skutecznie nawilża śluzówki  w nosie,
* gorący rosół wpływa na produkcję komórek układu odpornościowego (zmniejszając w ten sposób stan zapalny w organizmie i łagodząc w ten sposób objawy infekcji)
 
Podsumowując: Aby mieć zdrowy rosół, nie musisz włożyć nie wiadomo ile mięsa do garnka. Rosół jeśli ma nas leczyć to - gotujemy go na kawałku mięsa. Domowy rosół na przeziębienie, ma działać na nas dobroczynnie, więc nie gotujmy go nie wiadomo jak tłustego, ma on dodać  naszemu organizmowi energii a nie zalać go tłuszczem.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...