sobota, 14 listopada 2015

o gotowaniu posiłków (jak to było wczoraj i jak jest dziś)?!

 Znów nie było mnie tu chwilę, ale mam zamiar wrócić z nowymi wpisami, przemyśleniami i inspiracjami. Potrzebna mi była chwila oddechu od pisania (znów natłok pomysłów na wpisy i treść wpisów).
Późna noc domownicy śpią (czyli mój Pan, kot (został jeden) i psy). Mam chwilę, żeby napisać tu kilka zdań

Ostatnio jedno z moich przemyśleń jest na temat gotowania posiłków (jak to było wczoraj i jak jest dzisiaj?!)

Urodziłam się w latach 80. Pamiętam jeszcze czasy gdzie nie było supermarketów i gotowych produktów dostępnych do odgrzania w 5 minut w plastikowych pudełkach (skonsumujesz, pudełko wyrzucisz, nie musisz zmywać)!!!!!! i zmywarek, wielu robotów kuchennych.

Gotowe kopytka, kluski śląskie, naleśniki, pierogi, pyzy, lody, ciasta, soki, zupy, pulpety, kotlety, dżemy, galaretki itd.
Ostatnio usłyszałam , że kobiety w domach gotują............?!
 Pomyślałam chyba się przesłyszałam. Tak wiem zdążyłam zauważyć często jest to udko z marketu, ryż czy kasza gotowana w plastikowym worku czy na deser ciastka z konserwantami i tłuszczami trans!!!! Wiele domów i wiele kuchni widziałam, wiele blogów czytałam i oglądałam. Obecnie na bardzo mało zaglądam. 
Muszę stwierdzić, że rzadko zdarza mi się u kogoś zjeść dobry obiad. Dobry obiad - nie oznacza od razu nie wiadomo czego. Mnie najbardziej smakuje proste i skromne jedzenie.

Słyszę bardzo często, że komu by się chciało gotować czy piec jak można kupić gotowe!(przykładem jest jedna z moich sąsiadek!)

Ja miałam to szczęście, że miałam czas nauczyć się piec i gotować (bardzo się z tego cieszę)!!!
Na moim blogu nie ma nie wiadomo jakich rewelacji i w kwestii gotowania i pieczenia na pewno wiele przede mną. Podstawy gotowania mam opanowane do perfekcji. Jeśli mamy podstawy na pewno jest to sukces w 90%.

Wspomnę jedną z osób z bliskiego mi otoczenia (nie ma już jej wśród nas). Zdarzało jej się zapytać co gotuję na obiad - słysząc co mam na obiad (mam na myśli początki mojego gotowania) - komentowała WYNALAZKI, a szybkie posiłki na mieście nazwała BABRAMI (czyli ubabrane coś). 
Na początku uważałam jako początkująca gospodyni, że nie ma racji..... 
Teraz wiem, że ciepły zdrowy obiad to tylko w domu....... (z prostych składników, najlepiej ciepła zupa czy dobry domowy rosół)...

Nie będę tu generalizować.......pewnie są młode gospodynie mające takie spojrzenie jak ja na odżywianie czy gotowanie......

DZIWIĘ SIĘ:
* starym gospodyniom, które idą na łatwiznę jeśli umieją gotować (i gotują coś byle było szybko i byle co) albo nie uczą gotowania swoich dzieci...bo i tak wszystko można kupić w markecie!
Słyszałam ostatnio jedną z ciotek ze strony mojego Pana - "Przecież przetwory można kupić w sklepie.....co tylko chcesz! Robiąc w domu zużywasz cukier, wodę, gaz". A ja sobie wtedy pomyślałam jeszcze czas, ale co tam czas -zdrowia nigdzie nie kupisz!

Ja uczyłam się gotować sama.....bo lubię dochodzić do perfekcji w wielu rzeczach.....

* wielu osobom, że jeśli mają pojęcie na temat naszpikowanej konserwantami i trutkami żywności i z lenistwa wcinają takie jedzenie (na coś trzeba zejść z tego świata)....

* młodym matkom karmiącym swoje dzieci słoikami(tak nawet jedzenie dla najmłodszych dzieci ma trutki w składzie), gotowymi słodyczami,

Żeby nie było, że nie zdaję sobie sprawy, że większość Polaków żyje od pierwszego do pierwszego.

Jada byle było taniej, ale taniej nie oznacza gorzej. 

JAK BYŁO KIEDYŚ?
* na pewno więcej gotowało się w domu,
* słodycze nawet jeśli były to nie w takiej ilości w jakiej można dostać je dzisiaj (nasze matki przygotowywały ciasto czy deser, a my jako dzieci wyczekiwaliśmy na coś słodkiego.......dziś batonik na deser i jest spokój.....
* nie było gotowych paczkowanych posiłków....więc trzeba było sobie ugotować, albo iść zjeść do knajpy...
* robiło się zapasy na zimę (kiszona kapusta w beczkach, soki, dżemy konfitury, kiszonki.....
A dziś idzie się po to wszystko do sklepu.......(jeśli ktoś ode mnie usłyszał, że będę kisić kapustę pekińską......tego się nie kisi (ja po prostu dostałam jej kilka główek i nie miałam jak jej przetrzymać), to samo z pomidorami - będziesz kisić pomidory?),

PLUSY DOSTĘPNOŚCI ŻYWNOŚCI :

Na pewno możliwość spróbowania produktów spożywczych z różnych stron świata (często coś próbuje, ale wolę nasze rodzime smaki).

MINUSY DOSTĘPNOŚCI ŻYWNOŚCI:

* Ludzie stali się naprawdę leniwi!,
* Spożywa się więcej przetworzonej żywności.......z konserwantami, ulepszaczami smaku.......często temu co zjadasz daleko do prawdziwego smaku danego produktu.....,

W dzisiejszych czasach nie umiesz wielu rzeczy nawet jeśli mieszkasz na wsi:

*nie umiesz zabić i oprawić zwierzęcia kura, kaczka (ja już umiem) królik (to przed mną),
* zrobić przetworów,
*nie znasz się na dzikich jadalnych roślinach niekiedy mając je pod nosem (czarny bez czy dzika róża, głóg) itd - o czarnym bzie ludzie mają zakodowane, że to jest trujące, widząc dziką różę twierdzą, że to głóg) itd,
*  zrobić zapasów bo wszystko możesz kupić.

Pomyśl nad kwestią, że jeśli nie dostarczono by jedzenia do sklepu, nie masz nic w domu, nie umiesz gotować (nawet nie upieczesz sobie chleba!!!)

Nie daj Boże jeśli wybuchłaby wojna!

Podsumowując kiedyś każdą młodą dziewczynę czy kobietę matka uczyła zarządzać domem i gotować itd.

A czy każda współczesna pani domu umie zagospodarować resztki jedzenia (zrobić coś z niczego). Wiele zapewne nie i żywność ląduje w koszu. Kobiety nie umieją sobie zaplanować posiłków.
Mogę tu napisać - nie masz podstaw gotowania i praktyki w kuchni - żadna książka kucharska ci nie pomoże.

Ciekawym ewenementem są współczesne gospodynie domowe - pralka wypierze,zmywarka zmyje, market dostarczy posiłków..., apteka lekarstw i antybiotyków (bo co infekcja od razu doktor, recepta i wypychanie kieszeni koncernom farmaceutycznym), drogerie kosmetyków......Takie gospodynie ciągle narzekają na zmęczenie......


Tak się zastanawiałam a co miały powiedzieć na swój los kobiety m.in po wojnie na wsiach, jeżeli mężczyzna nie wrócił z wojny!!!!! Trzeba było zająć się dziećmi, uprawić pole (z narzędzi  miały kosę, sierp i motykę).

Piekły chleb, uprawiały pole, chodziły koło inwentarza domowego, zapełniały spiżarkę na całą zimę od wiosny do jesieni....

Podsumowując nikt mi nie wmówi, że dzisiejsze kobiety mają ciężko,,,,,,,

Ja nigdy nie narzekam, mogę jedynie ubolewać, że musiałam do wszystkiego dojść sama.....że jedzenie jest z konserwantami i ulepszaczami....... Wszystko mogę zrobić w domu, jednak skąd to mogłam wiedzieć jak wokół mnie używa się gotowych produktów. Po prosu musiałam czytać, obserwować wszystko wokół...
Zioła, proste posiłki zgodnie z porami roku to jest wszystko co jest potrzebne, żebyśmy funkcjonowali w zdrowiu.
Kiedyś na święta czy na niedzielę, urodziny, imieniny i różne okoliczności piekło się ciasta. Robiło się przetwory na zimę i korzystało się z nich do wiosny i pierwszych nowalijek......
Dziś już praktycznie się tak nie robi........po prostu robi się wymarsz na zakupy do supermarketu.....
Ja tak nie chcę! Mnie po prostu szkoda by było wydawać pieniędzy na produkty spożywcze, które większość ludzi nabywa.....

Na pewno, żeby być we współczesnym świecie zdrowym........trzeba mądrze gotować i jeść tak jak nasi przodkowie, Po prostu czerpać od Matki Natury.

Na koniec - na pewno dzisiaj mądre, zdrowe gotowanie jest na wagę złota.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...