sobota, 25 kwietnia 2015

"Złote łany" - piękna opowieść sprzed lat o polskiej wsi i prostych, staroświeckich ludziach na niej mieszkających

Spędzam ostatnio trochę więcej czasu sama cóż - różne wypadki losu. Pisząc ostatnio o naturalnym jedzeniu, myślę o polskiej wsi! Nie lubię miasta, nie lubię dzisiejszych czasów. Nic jednak nie poradzę, że właśnie w takich przyszło mi żyć !
Trochę czasu zejdzie ludziom, żeby zrozumieć co z nami robi cywilizacja.
Nie chodzi mi tu o to, że wszyscy mają zarzucać mieszkanie w mieście i ma nastąpić pospolite ruszenie na wieś. Jedni lubią miasto, inni lubią wieś !

 "Złote łany" - to telenowela dokumentalna  sprzed chyba ponad 15 lat. Przypomniała mi się ona ostatnio i oglądałam ją po odcinku przed snem. Dla mnie jej oglądanie to powrót do dziecinnych lat. Za moich czasów takie coś się oglądało. (masakra - ja piszę za moich czasów ! - a jak mnie to denerwowało gdy dorośli mi takie coś mówili "za moich czasów to, albo tamto :).
Takie coś się oglądało moje pokolenie - i takie coś nas w jakimś stopniu kształtowało. Wiem, że bardzo wielu oglądało tą telenowele. 
Telenowela była kręcona ostatnim latem XX wieku (czyli rok 1999) w czasie żniw (lipiec, sierpień, pierwsze dni września). Film realizowany został na Dolnym Śląsku, gdzie po wojnie osiedlili się przybysze z różnych stron Polski. Bohaterami telenoweli są ludzie, którzy swój los związali z Ziemią. Odcinki były kręcone w kilku miejscowościach ze sobą sąsiadujących, więc całości nadano wspólna nazwę "Złote łany".

Ja "Złote łany" oglądając po latach, patrząc na nie z perspektywy czasu, który upłynął widzę jako - obraz polskiego rolnictwa z jakimiś tam nadziejami na lepsze jutro, ze świadomością nieuniknionych zmian gdybyśmy weszli do Unii Europejskiej.
Przedstawiony został kontrast między ludźmi na wsi - pokazani zostali ci biedni, dorabiający się i bogaci. Widać w tych ludziach rzeczywisty upór, walkę o byt i przetrwanie.


Bohaterowie "Złotych łanów" - to już mam wrażenie relikty, wymarły gatunek. Mnie się nasuwały pytania - Czy jeszcze mamy jakikolwiek szacunek do Matki Natury, do tego co ona nam daje ?
Bo skąd się bierze nasze pożywienie ? Z tego co rolnik wyhoduje i uprawi!
Zacytuję jednego z bohaterów telenoweli pana Franciszka
(odcinek 3) - "Kto myśli, że ten co ryje, jest lepszy od tego co zjada - tylko to co on wyrył. Przyczyną tego, że ludzie z miasta patrzą lekceważąco, a w niektórych wypadkach wręcz pogardliwie na tego człowieka ze wsi, to przyczyna tego nie rzadko leży w tej mentalności ludzkiej. Jak ja nie muszę pracować. to jestem coś więcej. Ludzie w próżniactwie upatrują zaletę i wyższość"
A oto  jeszcze jedne rozważania pana Franciszka pod gwiaździstym niebem "Kosmos to jest rzecz nie objęta żadnym rozumem, nikt tego nie obejmie nigdy. Ja czuje, ze kosmos cały, to wszystko, ze cała ta przyroda, cała ta natura jest jedno. Robak i ja to bracia jesteśmy. Mnie najbardziej koi, wycisza to jak umiem pojąć to jakim maleńkim jestem człowiekiem. Tyś Panem tego świata, a ja jestem marny pył"


Oglądając pana Franciszka - można się wiele nauczyć, prosty człowiek ze wsi, zadziwia swoją mądrością, mówi poprawną polszczyzną - wielu w dzisiejszych czasach mogłoby się wiele  od niego nauczyć. Jego myśli mogłoby się przedkładać nad wszelakie doktoraty i tytuły....
 Nie ma już takiej wsi, a szkoda, normalnie ogarnia mnie nostalgia za tamtymi czasami... za tamtymi ludźmi...
Nie mogę się powstrzymać i zacytuję jeszcze raz pana Franciszka i jego rozważania:
"We współczesnym świecie to jedno mi się nie podoba - O Boże ! jaka nadprodukcja żywności. A z drugiej strony 50 mln ludzi umiera z głodu w ciągu roku. Jak to ze sobą pogodzić? Jak o tym nie myśleć? A zostaw to pole, niech leży ugorem, bo chleba jest zadość. A gdzieś człowiek z głodu umiera!" -słowa wypowiedziane kilkanaście lat temu, czy w tym temacie cokolwiek się zmieniło ? Otóż nie !
Takich ludzi jak pan Franciszek nie ma ! Tacy ludzie byli kiedyś, staroświeccy, szanujący ziemię, która daję nam wyżywienie...
Nikt już chyba tak nie myśli jak pan Franciszek (odcinek 8) - "ja się na ziemi urodziłem, ziemia mnie żywi i ja i się do końca nie wyrzeknę.."

W telenoweli przedstawiony został obraz polskiej wsi - jeszcze zanim polska przystąpiła do Unii Europejskiej. W odcinku 5 - jednymi z bohaterów jest Joanna i Henk (Holender). Długo szukali kraju, w którym będą  mogli na korzystnych warunkach rozpocząć hodowlę krów. Henk stwierdził, że "tutaj można wszystko, w Holandii nie, bardzo dobre" :),w Polsce  rząd  wszystkiego nie pilnuje, nie ingeruje. W Holandii - wszystko jest w regułkach, tabelkach (co można, a co nie) !
Dużo młodsi ode mnie niech sobie wyciągną wnioski z tego, że (bo moje pokolenie i starsi to wiedzą) - przed wejściem do Unii - była wolność gospodarowania. Teraz mamy to samo co w Holandii - sprzedaliśmy swoją wolność za dotacje. U nas też mamy normy unijne i tabelki (rolnik musi się spowiadać przed urzędnikami z wszystkiego)!

Nie mogę tu nie wspomnieć o pani Wandzie (w każdym odcinku zrywająca  ekipie jabłka ze swoich jabłonek w obejściu). Prostolinijna, nie udająca nikogo, wesoła kobieta - sposób w jaki coś mówi, nie może nie wywołać uśmiechu na twarzy. W jednym odcinku mówi "wszyscy będą w mieście, nie może tak być, "żeby wszyscy lekkim chlebkiem żyli, trzeba ciężko pracować".
A o swoim synu mówi "powinien sobie jaką synową przyprowadzić, żebym ja se ino z wózkiem spacerowała, dwojaczki pani"....albo  "żeby go wzięła w obroty, bo on taki trochę powolny jest. Do roboty pieron zawzięty jest, poli się jak diaboł" :).

Inne ciekawe osobliwości w "Złotych łanach"
*pani Stenia, właścicielka sklepu, miejscowa  bussineswomen, uprawiająca nieduże pole, będąca na dodatek radną i uważająca, że  "ziemię to trzeba kochać po prostu no...". Marzy o swoim hotelu i dużej restauracji. Dla której nie było rzeczy niemożliwych, bo dawno temu obiecała sobie sukces i niezależność.  Uśmiechu nie mogłyby nie wywołać stroje i tańce pani Steni przy cygańskich melodiach na weselu córki.
* pani Franciszka (żona pana Franciszka) - urządzająca śpiew dla krów, bo tylko jej śpiewanie je uspokoi po burzy, która przeszła oraz mówiąca "trzeba Boga prosić i dupę podnosić, bo zaraz może lać",
* dzwonnik wiejskiego kościółka (miotlarz), który sam wymyślił i skonstruował sobie pojazd do rozwożenia mioteł. Rozwożący swoim pojazdem miotły, po okolicznych gospodarstwach, żeby poprawić byt swojej rodziny,
* Edward Wełpa (w którymś odcinku wraz z synem naświetlili sobie oczy spawarką o dużej mocy, nieostrożnie z niej korzystając).
Bo przecież Wełpa we wsi słynie ze słabości do maszyn i urządzeń - również spawarkę musi mieć najsilniejszą w okolicy, sam mówi o niej  "duża jest i ma sakramencki  błysk",
* młynarz z malutkiego młyna i jego żona. Pan młynarzowa mówi: "kupuje wszystko w sklepie, mąkę idzie do sklepu, siać im się nie chce, pola odłogiem leżą, krowy nie doją bo nie opłaci się, siedzą sobie teraz w domu, pralka wypierze sama, chleb kupi w sklepie..."

Wszyscy bohaterowie "Złotych łanów" to prości ludzie (pisząc prości w moim wypadku słowo to nie ma negatywnego wydźwięku). Lubię słuchać takich ludzi, lubię przebywać z takimi ludźmi..... Ludzie, którzy się urodzili i wychowali w mieście powinni wielu rzeczy nauczyć się od ludzi ze wsi !
Podsumowując to co piszę: Ludzie mieszkający na wsi, którzy wypowiadają się w serialu - im nie o to chodzi, ze praca na roli (praca fizyczna) jest szlachetna, ale o to, że jest niedoceniana...... Bo rzeczywiście: Czy mieszczuch docenia pracę na roli?.....Wątpię!
Często ludzie na wsi są pogodniejsi - mimo biedy, ciężkiego życia, przeciwności, bo czasem ich byt zależy od tego czy będzie dobry rok czy nie.....od pogody... Tam żyje się zgodnie z naturą...

Wychowałam się na wsi, ale takiej gdzie nie było pola, musiałam się wyprowadzić z domu......los tak chciał, że mieszkam na razie w mieście...... Ale każdy kto wychował się na wsi i mieszka w mieście, ciągnie i będzie go ciągnąć ....do natury, do przyrody....

Zachęcam młodszych ode mnie do obejrzenia "Złotych łanów". Mimo, że od tamtych czasów minęło ponad 15 lat wstecz, w tej telenoweli można zobaczyć jak przez te lata u nas w Polsce się zmieniło. Gospodarstw małorolnych już nie ma. Przez nasz rząd polskie rolnictwo upada. Rację bytu mają tylko ogromne gospodarstwa z hektarami, z unijnymi dotacjami ! A ludziom zostało zaopatrzanie się w marketach w trującą żywność!

4 komentarze :

  1. Coś pięknego. Obecnie mieszkam na wsi nie posiadam gospodarstwa to co przedstawiają złote łany to coś pięknego. Bardzo często wracam i wspominam nagrane odcinki. Pani Franciszka w nowej edycji euro łany, tak ja uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komentarz :) Ja wróciłam do "Złotych łanów" i z sentymentem je obejrzałam, bo gospodarstwo takie jak państwa Franciszków mieli moi dziadkowie, gdzie spędzałam całe wakacje. Uwielbiam takich skromnych ludzi jak pani Franciszka :)i czytam, że nie tylko ja. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Coś pięknego złote łany.Choć mieszkam na wsi nie posiadam gospodarstwa ale to co przedstawiają odcinki nowe i stare to coś niepowtarzalnego.Pani Franciszka miła kobieta chętnie bym ją odwiedziła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje za komentarz :)Stare odcinki to coś niepowtarzalnego, i choć w nowych pokazani są starzy bohaterowie i Ci gospodarzący po staremu, to już dla mnie nie jest ta sama wieś jaką pamiętam z mojego dzieciństwa.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...