niedziela, 15 marca 2015

"Medicus" Noaha Gordona - książka o sile i determinacji w dążeniu do spełnienia swoich marzeń (recenzja książki)



W końcu przeczytałam - zajęło mi przeczytanie tej książki około tygodnia. Nie miałam czasu przysiąść i przeczytać jej jednym tchem. Nie lubię szybkiego czytania i czytania w pośpiechu (lubię zatrzymać się i zastanowić nad tym co chciał mi przekazać autor).
Dzisiejszy świat to ciągły pośpiech, gonienie za nie wiadomo czym!? Ja tak nie potrafię. Chciałam skreślić o tej książce kilka zdań, ale zanim to zrobiłam wyszłam z psami, żeby pomyśleć nad tym co chcę o niej napisać. Tak naprawdę nie wiem od czego zacząć. Na wstępie mogę zaliczyć ją do tych książek, która zostanie mi w pamięci (mam swój egzemplarz i na pewno będę do niego wracała).
Jednym z powodów dla którego książka zapadnie mi w pamięć (pisałam w tytule posta) - bo jest ona o sile i determinacji w dążeniu do spełnienia swoich marzeń.
Drugim powodem będzie to, że "Medicus" propaguje pewne wartości.
Poza tym interesuje się ziołami, kryminalistyką (która w pewnym stopniu powiązana jest medycyną sądową, więc dla mnie ciekawe były opisy przypadków medycznych. Dla mnie to kolejny powód, żeby stwierdzić, że książka była ciekawa (myślę, że akurat pod tym kątem autor dobrze przygotował się merytorycznie).
Nie traktuję tej książki jak jakiegoś podręcznika, czy książki z której będę czerpać jakąkolwiek wiedzę. Traktuje ją luźno. Na pewno znalazłam w niej jakieś pojęcia (odnoszę się tu do całości książki)- które były dla mnie obce. To dobrze, każdy powód do zajrzenia do słownika jest dobry.
Gdzieś przeczytałam, że wielu zarzuca autorowi książki - błędy merytoryczne. Mnie one nie przeszkadzały, bo nie jest to książka historyczna. Sam autor pisze na końcu książki:
"Zarówno klimat, jak i większość faktów dotyczących jedenastego wieku przepadła w mrokach historii. Tam gdzie ich brakło, nie wahałem się popuścić wodzy fantazji. "Medicusa" należy więc traktować jako dzieło wyobraźni, a nie próbę odtworzenia fragmentu historii. Za wszelkie błędy duże i małe tylko ja ponoszę winę".

Zwyczaje i tradycje żydowskie były w książce w wielu miejscach dokładnie opisane. Nie mam na ten temat wiedzy - na pewno chciałabym o tym poczytać. Jednym minusem książki to problem prześladowań żydowskich i brak tolerancji dla narodu Żydowskiego (wszędzie, ciągle jest to wałkowane, ja mam swoje zdanie na ten temat). Dla autora plus, ze nie zrobił tego nachalnie. Nie przedstawił tu podziału ze względu na nację czyli nie ważne czy to muzułmanin, chrześcijanin czy Żyd. Liczy się człowiek i jego stosunek do drugiego człowieka.
 Podobało mi się w jaki sposób autor pokazał kontrast miedzy zacofaną Europą (sądy boże), a Wschodem(światem arabskim), gdzie nauka przeżywała swój rozkwit.
O czym jest książka ?
Wiek XI. Anglia. Na początku poznajemy Roberta J. Cole - dziewięcioletniego chłopca, syna cieśli i hafciarki. On i rodzeństwo zostają osieroceni. Robert czuwający przy umierających rodzicach, odkrywa w sobie dar -"dotykając chorej osoby, wie czy będzie żyła czy umrze" - czuje siły żywotne (witalne)osoby, której dotyka.
Dzieci zostają rozdzielone i zabrane do różnych domów. Zaś Robert bo najstarszy nie zdolny jeszcze do ciężkiej pracy, a trudny do wyżywienia - bo trzeba go nakarmić jak dorosłego) - nikt nie chce. Ma jednak szczęście bo przygarnia go wędrowny balwierz.
Czytając "Medicusa" nasuwają się wnioski, aby przetrwać trzeba było być silnym, sprytnym i przebiegłym. Ale wiadomo i nie trzeba do tego "Medicusa", że zawsze tak było, nie tylko w średniowieczu. Przecież i w dzisiejszych czasach wiadomo, że jednym się powodzi lepiej, a innym gorzej.
Balwierz i Robert wędrują przez Anglię. Młody Robert uczy się balwierstwa. Ciągle jego dar powraca, czuje, że wielu osobom  nie może pomóc. Wielu rzeczy nauczył się od balwierza i ciągle ma niedosyt. Punktem zwrotnym , w jego życiu jest spotkanie z Marlinem (żydowskim lekarzem, którego metody leczenia różnią się od tych, które zna). Ów medyk umie zdjąć kataraktę z oczu. Odkąd chłopak dowiaduje się, że najlepsza szkoła medyczna znajduje się na Wschodzie - marzy, żeby pobierać w niej nauki. Pewnego dnia balwierz stwierdza, że termin Roberta dobiega końca. Jako czeladnik będzie mógł sam wykonywać wyuczony zawód. Jednak przed ukończeniem terminu, balwierz umiera. Robertowi zostaje wóz balwierski i koń. Nadal wykonuje rzemiosło balwierza i zbiera na wyprawę na Wschód. Pewnego dnia stwierdza, że to już pora i rusza w drogę.
 W czasie wędrówki musi dołączyć do karawany bo w drodze na Wschód, czekałoby na niego wiele niebezpieczeństw (rabunek, utrata życia). W karawanie poznaje Żydów - dowiaduje się od nich, że na Wschodzie używa się języka farsi czyli perskiego. Okazuje się, że jeden z nich zna perski i za opłatą uczy Roberta. Poza tym dobrze przypatruje się Żydom (chce poznać ich obyczaje, rytuały religijne itd.) Bo postanowił sobie przebrać się za jednego z nich, chrześcijanie nie mogli pobierać nauk  w tejże szkole, która była celem jego wędrówki.
W przebraniu i z podstawami perskiego dociera do szkoły w której marzył pobierać nauki u Ibn Siny (Awicenny).
Jednak nie chcą go tam przyjąć ! Jeśli ktoś jest ciekawy jak potoczyły się losy Roberta i jak udało mu się dostać do szkoły medyków. Zachęcam do lektury.
Nie będę tu dalej streszczać książki. Napiszę, że Robertowi udało się skończyć szkołę i zdać egzamin na medyka (hakima). Ze Wschodu wrócił z żoną i dwójką synów. Żonę poznał w karawanie jadącej na Wschód - podróżowała z ojcem po owce, które mieli sprowadzić do Szkocji, skąd pochodzili. Roztają się bo on wybiera medycynę, a ona nie chce z nim zostać na Wschodzie. Jednak los splata ich drogi. Jej ojciec umiera- Robert nie może mu pomóc. Ona zamieszkuje w końcu z nim w Ishafanie. Po zdaniu przez Roberta egzaminu na medyka, postanawiają w rodzinne strony. Najpierw osiedlają się w Londynie (ona jednak nie potrafi się w nim odnaleźć, tęskni za Szkocją). Jemu zaś marzy się szpital w Londynie (taki jak maristan w Ishafanie). Ona w końcu z dziećmi wyrusza do Szkocji, on zaś zostaje w Londynie. Jednak z Londynu musi uciekać ! Odnajduje swoją żonę w Szkocji - mają jeszcze dwoje dzieci. Starszy odziedziczył po ojcu "dar", młodszy Tam ma zadatki na owczarza.

O treści książki napisałam bardzo ogólnie. Czytając ją wyobrażałam sobie siebie w wędrówce przez świat, wyobrażałam sobie krajobrazy, które mijam, ludzi, których spotykam. Wyobrażałam sobie czasy tak odległe od naszych, dałam się ponieść klimatowi książki.
Podsumowując ta książka pokazuje, że determinacja, samozaparcie pomagają w dążeniu do celu i spełnieniu marzeń. Po prostu pozwala marzyć. Dziś można studiować w każdej części świata (kilka godzin lotu samolotem i jest się na miejscu, gdzie się chce). Dostęp do książek z tym nie ma problemu. Podróż Roberta z Londynu na Wschód zajęła mu prawie dwa lata, ledwo znał język.
Utkwiło mi w pamięci takie stwierdzenie z książki "Rob się przekonał, że jeśli temat jest ciekawy, nauka przestaje być obowiązkiem, a staje się przyjemnością.Było to doniosłe odkrycie i tylko ono dodawało mu sił do ciężkiej pracy":).  Niby proste stwierdzenie, ale często o nim zapominamy, ze nauka musi być obowiązkiem, a możemy w niej znaleźć przyjemność.
 Czytając ten fragment jakbym widziała siebie na początku swoich studiów prawniczych. Tylko nie był to Arystoteles  :)tylko artykuły z kodeksów. Też się zastanawiałam, który artykuł ważny, a który mniej i czy wstęp do czegoś pominąć czy jednak go przerobić. Mnie też czasem dopadała bezsilność :).


Ta książka dała mi do zrozumienia (to nie jedyna, która to spowodowała), że życie bez dążenia do czegokolwiek, bez marzeń, bez celów jest puste i bezwartościowe. Znów zaczęłam się zastanawiać, ze dla wielu ludzi dobra materialne stoją wyżej niż duchowe. Niektórym właściwie życie przecieka przez palce, bezproduktywnie spędzają czas, marnotrawiąc go. Idąc dalej co tu dopiero mówić o dążeniu do samodoskonalenia.
Ludziom się wydaje, że coś jest nie do zrobienia, nie do przeskoczenia - my sami  sobie stawiamy granice, których właściwie nie ma.
To takie moje refleksje na temat książki. Na pewno jest to mądra książka.
Polecam!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...