wtorek, 3 marca 2015

"Bogowie" - recenzja (film)

Staram się być w miarę na bieżąco z polskim kinem. Oglądam to co uważam, za wartościowe (ale czasem to co miało być wartościowe, takie nie było). Obejrzałam ostatnimi czasy "Miasto 44" Jana Komasy i "Kamienie na szaniec" i jestem bardzo rozczarowana.  Moje rozczarowanie nie wynika  z tego, że są to filmy o wojnie. Cenię sobie dobre filmy wojenne i dobrą grę aktorską. Ale jak dla mnie te filmy były kręcone pod uczniów gimnazjum i liceum.
Wiem, że bardzo ciężko kręci się filmy o wojnie (szczególnie u nas)- wynika to w dużej mierze od budżetu itd.

Wiedziałam, że  jesienią w kinach był wyświetlany film o profesorze Relidze. Byliśmy nawet z moim Panem, na spacerze i mijaliśmy kino. Zerknęliśmy nawet na repertuar. Idziemy na film "Bogowie"? - spytałam. Mój Pan zareagował - Następna propaganda!
Oboje interesujemy się polityką i tym co się dzieje wokół nas. Nie ze wszystkim się zgadzamy. W kinie ostatnimi czasy były filmy, które fałszują polską historię lub przedstawiają Polskę w złym świetle.
Jednak film "Bogowie" obejrzeliśmy -gdy dopadła nas grypa i leżeliśmy w łóżku (na czytanie sił nie mieliśmy, ale nadrobiliśmy zaległe filmy). Nie mamy konkretnej wiedzy na temat profesora Religi (do nadrobienia):). Wiedzieliśmy, że dokonał pierwszego przeszczepu serca w Polsce i o tym, ze był ministrem zdrowia. Wiemy trochę więcej o jego działaniach w polityce (bo to już okres naszych studiów). O dokonaniach profesora nie mamy jednak wiedzy (to był czas kiedy dopiero co przyszliśmy na świat).

Film "Bogowie" przedstawia profesora jako lekarza i jego drogę do pierwszego przeszczepu serca. Na filmie chcę się tu skupić.

Film jest zgrabnie nakręcony, wiadomo, ze to kino gatunkowe. Wiele rzeczy zostało uproszczonych, wiadomo, ze wielu rzeczy w filmie nie będzie. Dla mnie sam tytuł filmu będzie nieuzasadniony - wskazuje "zbiorowego" bohatera, a bohaterem jest jedna osoba profesor Religa. Dla mnie tytuł jest komercyjny.
Co dla mnie jest plusem filmu ? Przekonywująco odtworzone lata osiemdziesiąte. Świetna robota rekwizytorów, scenografów, kostiumografów - papierosy palone wszędzie..., ubrania z epoki, herbata i kawa plujka pita w szklankach osadzonych w metalowych koszyczkach. Co jeszcze świetne ujęcia samych operacji czy filmowany z góry fiat Religii, który mknie po trasie katowickiej.
Czy film jest laurką wystawioną profesorowi Relidze ?
Moje odczucia przy oglądaniu filmu - dylematy etyczne tam nie istniały, zagłuszone były entuzjazmem dla nowych osiągnięć medycyny (ja tak to odbierałam). Religa został przedstawiony jako osoba apodyktyczna, są w filmie sceny przedstawiające alkoholizowanie się profesora. Poza tym Religa pokazany został jako osoba dla, której bardziej od żony liczyło się spełnianie własnych ambicji.

 Film przedstawia wycinek z życia profesora Religi, a nie całe życie. Twórcy filmu doskonale sobie zdawali sprawę, że jeśli ktoś idzie do kina to nie po to żeby się nudzić. Historia jest zgrabnie prowadzona - począwszy od powstania kliniki w Zabrzu, aż do scen przedstawiających inauguracyjną scenę przeszczepu serca.

Dla mnie Tomasz Kot - Religę zagrał bardzo dobrze. Na pewno lepiej niż Więckiewicz - Wałęsę (dla mnie Więckiewicz brzmiał jak parodia Wałęsy).
Obraz filmowy przeplótł się z autentyczną fotografią Jamesa L.Stanfilda z "National Geografic" Rok 1987.
Ja tego zdjęcia nie widziałam (albo widziałam i umknął mi w czeluściach mojego mózgu). Ja w pierwszej chwili pomyślałam, że to Tomasz Kot, nie profesor Religa. Moja pomyłka świadczy o tym, że Tomasz Kot świetnie pasował do roli  w którą się wcielił. Widząc go w pierwszych scenach miałam obawy, że przedstawi postać profesora zbyt karykaturalnie (jednak się myliłam), przekonał mnie swoją grą.
 Film skierowany do masowego widza. Na pewno mogę napisać, że to dobry film pomimo tego, że widziałam w nim wady.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...