poniedziałek, 16 lutego 2015

"Ziarno prawdy" recenzja (film)

 Planowaliśmy z moim Panem wypad do kina. Zbieraliśmy się na "Fotografa" Waldemara Krzystka, ale go przegapiliśmy. Pewnego wieczoru padło ze strony mojego Pana hasło: idziemy do kina?
Ze zdziwieniem spytałam: dziś ? ale na co? Mój Pan zabrał się za sprawdzanie repertuaru i odparł "Ziarno prawy". Ale trzeba już wychodzić - bo seans jest za pół godziny. Co prawda książkę kupiłam jakiś czas temu i nawet zaczęłam ją czytać i dobrze mi się ją czytało (ale stwierdziłam zostawię sobie ją na spokojniejszy dzień)!
O prozie Miłoszewskiego krążą pozytywne opinie, jest to w miarę poczytny pisarz (nie tylko w Polsce, ale i na świecie).
Widzieliśmy "Uwikłanie" z jakieś 3 lata temu (jeszcze nie czytałam). Nie było takie złe, ale nie przypadło mi do gustu (choć lubię Maję Ostaszewską - wypadła tam blado). Miałam chwile wahania  - a jak będzie tak samo jak z "Uwikłaniem" ?
Ale zwiastun widziałam i stwierdziłam, że źle się nie zapowiada.
   
Zostawiłam swoje zajęcia - szybki prysznic, mokra głowa, ale 10 minut później byliśmy już w samochodzie. Na seans zdążyliśmy (myślałam, że reklamy nas ominą, ale trafiliśmy na sam ich środek). Całe kino było praktycznie dla nas (na seans przyszło jeszcze dwie osoby). Więc była cisza i mogliśmy się skupić na tym co oglądamy :).

Zima, mrok, szaro, ponuro - to idealny czas dla kryminałów, thrillerów, mrocznych spraw czy to do oglądania na dużym czy małym ekranie  czy do poczytania przy smudze nocnej lampki :).
      Przechodząc do zrecenzowania filmu, od razu napiszę, że nie mam zamiaru porównywać książki i filmu (zarówno książki jak i filmy rządzą się swoimi prawami). Choć to był spontaniczny wypad do kina,  zanim pisałam tę recenzję, zdążyłam przeczytać książkę i mogę stwierdzić, że reżyser trzyma się książki (choć pewne zmiany były).
      
Dla mnie film zaczął się ciekawie - od przykuwającej uwagę (piszę tu o sobie, moją przykuła) animacji. Animacja ta to ożywiony obraz Karola de Prevot (a raczej wariacja na jego temat).
Obraz ten przedstawia mord rytualny chrześcijańskiego dziecka dokonanego przez Żydów i (znajduje się on w sandomierskiej katedrze). Widząc animację przyszły mi do głowy współczesne gry komputerowe. Czołówka (animacja) została zrealizowana przez zespół Plagiat Image
    

Czołówka zaczynająca film jest wstępem do niego. Jak to zazwyczaj bywa na początku każdego kryminału jest trup. A w tej książce jest nią Elżbieta Budnik, sandomierska działaczka, która to swój żywot skończyła brutalnie zamordowana przy pomocy rytualnego noża do uboju bydła (wiąże się z hebrajską tradycją). Było morderstwo to musiało być i śledztwo. Śledztwo prowadzi Teodor Szacki (Robert Więckiewicz), a towarzyszą mu Basia Sobieraj (Magdalena Walach) i Leon Wilczur (Jerzy Trela)
Za sprawą śledztwa w mieszkańcach miasteczka zaczęły ożywać dawne leki i fobie.
 
Nie będę zdradzała fabuły, skupię się na tym , co mi się podobało w filmie. Po zastanowieniu mogę stwierdzić, że m.in sposób w jaki reżyser igra ze światłem cieniem, mgłą i ponurą aurą. Podobał mi się mroczny, tajemniczy Sandomierz. Podobała mi się retrospekcja (w filmie zostajemy na chwilę przeniesieni do powojennego Sandomierza).

 Co do obsady - bałam się tego jak prokuratora Szackiego zagra Więckiewicz. Pomyślałam  znowu on w roli głównej (ale dobrze wcielił się w swoją rolę).Słabo jak dla mnie wypadła Magdalena Walach grająca Basię Sobieraj. Dobrze rolę Leona Wilczura zagrał Jerzy Trela.
Wspomnę tu, że scenariusz powstał, we współpracy reżysera (Borys Lankosz) z autorem książki (Zygmunt Miłoszewski). Jednego czego chciał autor książki to to, żeby Wilczura zagrał Jerzy Trela. A wszystko co sporne między nimi należało do reżysera. Myślę, że współpraca reżysera filmu i autora książki wyszła mu na dobre. Wyszedł dobry film.
Nie podobała mi się Aleksandra Hamałko grająca Klarę - kochankę Szackiego (dla mnie ta aktorka kojarzy mi się głownie z pokazywania golizny - pamiętam ją z filmu "Big Love"). W filmie został pominięty romans prokuratora na rzecz wątku Klary (dla mnie został on zbędnie zbudowany).
 
Jerzy Trela w roli Leona Wilczura


Dobrze zagrane drugoplanowe role::
*Krzysztof Pieczyński w roli Budnika


*Arkadiusz Jakubik w roli "miłośnika białej broni, fana cięcia, kochanka krojenia, pasjonata ran kłutych”,

*Andrzej Zieliński w roli Szyllera

*Zohar Strauss - izraelski gwiazdor w roli rabina Zygmunta

Nam jako całość film się podobał, na pewno nie mieliśmy poczucia straconego czasu. Ale końcówka filmu taka trochę naciągana nam się wydawała.
Widzieliśmy w zeszłym roku "Jacka Stronga", widzieliśmy kilka dni temu film " Bogowie" - mam zamiar pisać jego recenzje :)
Na pewno "Ziarno prawdy" jest lepsze od "Jacka Stronga", ale nie wiem czy jest lepsze od filmu "Bogowie"
Czy polecam ? Jeśli ktoś lubi kryminały, prozę Miłoszewskiego to myślę, że warto obejrzeć.
 Ale stając przed wyborem książka czy film - mogę powiedzieć zdecydowanie książka.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...