środa, 29 października 2014

zupa pieczarkowa z makaronem (bezmięsna)

 
Składniki:
500 g świeżych pieczarek
3 marchewki
pietruszka
pół selera
2 duże cebule
makaron (u mnie tym razem  włoski) do podania z zupą
około 200 ml śmietany do zabielenia zupy (krowia, roślinna), można także zabielić sobie zupę mlekiem czy nawet mlekiem roślinnym)
sól himalajska
świeżo mielony czarny pieprz
2 listki laurowe
kilka ziarenek ziela angielskiego

Wykonanie:
Marchew, pietruszkę, selera obieram płuczę, kroję w kostkę. Cebulę obieram i kroję w drobną kostkę. Pieczarki płuczę i kroję w plasterki. Wszystkie warzywa i pieczarki wkładam do garnka, dodaję listki laurowe i ziarenka ziela angielskiego. Zalewam wodą i gotuję do miękkości. Wszystko doprawiam solą i świeżo mielonym pieprzem. Zupę zabielam na koniec śmietaną (hartuję śmietanę, do szklanki ze śmietaną wlewam zupę, dokładnie mieszam, żeby nie było grudek, wlewam zawartość szklanki do zupy). Na koniec zagotowuję całość.
W czasie gotowania  zupy gotuję makaron.
Rozkładam makaron na talerze i zalewam go zupą.

poniedziałek, 27 października 2014

ciasto z mikrofali w 5 minut z bitą śmietaną i owocami

Moje ciasto z mikrofali jest odpowiedzią na reklamę "Łatwe ciacho" pewnej firmy.
Kupiłam gotowy produkt, przetestowałam na sobie i niestety - czuć w nim było substancje dodatkowe. Gotowy produkt oprócz mąki, oleju, substancji spulchniających , kakao, cukru zawiera syrop glukozowy (a przecież w składzie ma już cukier), emulgatory, jajka w proszku i aromaty.
Dziwi mnie jak reklama działa na ludzi, widziałam osoby kupujące gotowy produkt. Poniektórym  się wydaje, że przygotowanie gotowego produktu jest szybsze. Niestety nie. Żeby zrobić ciasto z mikrofali wystarczy mieć tylko półprodukty - mąka, mleko, jajka. proszek do pieczenia, kakao, olej i dżem. Wystarczy połączyć wszystkie składniki, wstawić do mikrofali  i gotowe!
Wiem, ze mikrofala jest niezdrowa (mój Pan ją posiadał na stanie jak się poznaliśmy kilka lat temu i mamy ją do tej pory). Używana jest raczej rzadko (ewentualnie do podgrzania obiadu, żeby było szybciej). Dziś u mnie domowe ciacho z mikrofali. Przepis krążył już w sieci, miałam zapisany w którymś z wielu notatników kulinarnych i przypomniało mi się o nim widząc reklamę gotowego produktu z opakowania. Reklamę zobaczyłam w sieci (telewizji nie mamy, telewizor tak). Myślimy o podłączeniu jej w celu zobaczenia jak manipulują i ogłupiają przez nią ludzi. Ja i mój Pan z wiekiem stajemy się świadomi wielu rzeczy i otaczającego nas świata. Nie wiem czy to lepiej czy gorzej dla nas. Ale zawsze we wszystkim jest jakiś sens i cel.

 Składniki:
na dwa kubki (u mnie cztery małe filiżanki)
8 łyżeczek mąki pszennej
12 łyżeczek cukru
4 łyżeczki kakao
8 łyżeczek mleka
6 łyżeczek oleju
łyżeczka proszku do pieczenia
4 łyżeczki ulubionego dżemu (u mnie domowej roboty pomarańczowy)

Wykonanie:
Wsypuję do miski mąkę, cukier, proszek do pieczenia, kakao. Dolewam mleko, olej i dodaję dżem. Wszystko dokładnie mieszam do połączenia składników. Rozlewam do filiżanek lub kubków. Wkładam filiżanki lub kubki do mikrofali i nastawiam ją na 3,5 minuty na najwyższą moc. U mnie nie ma wysokości mocy (u tych co mają wysokość mocy na programatorze na mikrofali niech ustawią ją na 750W na 3,5 minuty.

Ja swoje ciastka podałam z bitą śmietaną (ubiłam śmietankę 30%) i owocami - tym razem figi i cząstki pomarańczy.

* połowa proporcji to jedna porcja na jeden kubek

sobota, 25 października 2014

francuskie naleśniki z pomarańczami czyli crêpes Suzette z pomarańczami

Dziś w końcu zdążyłam sfotografować naleśniki z pomarańczami  :).Są to nasze ulubione naleśniki. Mój łasuch uwielbia także z serem. Naleśniki z serem przyrządzałam prawie codziennie jak zaczęłam tworzyć nasz dom. Były też naleśniki w wersjach na słodko. Pewnego raz smażąc naleśniki na deser - nie miałam czym ich nadziać, a na stole leżało kilka pomarańczy i to było to.
Teraz naleśniki z pomarańczami wpisały się w mój jesienno- zimowy repertuar kulinarny.

Naleśniki z pomarańczami to naleśniki z historią. Najbardziej powszechna związana z nimi historia - dotyczy niezdarnego kelnera. Ów niezdarny kelner podając je pięknej Suzette i zakochanemu w niej księciu trącił kieliszek z likierem. Alkohol wylał się na naleśniki  i zapalił od płomienia świecy. Podanie naleśników w ten sposób jakby nie patrzeć było widowiskiem. Naleśniki zostały nazwane przez  księcia imieniem ukochanej.
Poniżej moja wersja naleśników z pomarańczami :).
 Składniki:
3 pomarańcze
łyżka masła o zawartości tłuszczu minimum 82 %
łyżka cukru trzcinowego lub zwykłego
Wykonanie:
Sparzam pomarańcze i nożykiem do ścierania skórki z cytrusów - skrobię z nich skórkę. Można też skórkę z pomarańczy zetrzeć na tarce o bardzo drobniutkich oczkach. A następnie filetuję pomarańcze.
Filetowanie pomarańczy:
Odkrawam czubek i spód owocu. Ostrym nożem pionowymi ruchami ścinam skórkę z pomarańczy (skórkę ścinam razem z albedo czyli białą częścią pod skórką). Z obranej pomarańczy, wycinam kształtne cząstki pozbawione błonek. Po wycięciu filecików - odciskam z błonek pozostały w nich sok.
Na rozgrzanej patelni karmelizuję cukier z masłem – na suchej patelni rozpuszczam cukier, a gdy się rozpuści, dodaję masło i mieszam aż do rozpuszczenia się. Na patelnię z gotowym karmelem kładę złożone w chusteczkę naleśniki i delikatnie je podsmażam na karmelizowanym cukrze z masłem z obu stron.
Gdy już podsmażę naleśniki wlewam na patelnię sok z pomarańczy oraz dodajemy skórkę z otartych pomarańczy.
Całość smażymy około 4 minut na średnim ogniu, do momentu odparowania części soku. Sok powinien lekko zgęstnieć i nabrać konsystencji sosu.
Na koniec dodaję fileciki pomarańczy i otartą skórkę z pomarańczy.
Ostatnim etapem przygotowania takich naleśników jest - jeśli ktoś ma ochotę podlanie ich likierem i flambirowanie  czyli podpalanie alkoholu.

piątek, 24 października 2014

domowe krówki śmietankowe

Lubię zjeść czasem coś słodkiego :).
Nie jestem fanką kupnych słodyczy - batonów czy cukierków itd. Zdarza mi się je podjeść jak dostanę je  od kogoś w prezencie, raczej sama ich nie kupię. Wyjątek - gdy jestem czegoś ciekawa.   Wolę jednak poeksperymentować w kuchni, a efektem takich eksperymentów są dzisiejsze krówki. Smaku krówek nie pamiętam - jadłam je zapewne jako dziecko. Te różnią się na pewno od tych kupnych - są miękkie i rozpływają się w ustach.
Nie jestem też fanatyczką - bez cukru, bez glutenu, 100 % zdrowe. Moim zdaniem wystarczy umiar w wszystkim i to wystarczy. Jak nawcinam się za dużo słodkiego to ćwiczę (i nie dlatego, że mam obsesję, na temat swojego wyglądu , bo nie !!!, chcę być po prostu sprawna bo z każdy rokiem staję się starsza, a nie młodsza.  Albo biorę psy i idę na bardzo długi spacer - do lasu się resetować i ładować akumulatory. Równowaga psychiczna to przede wszystkim, a o nią w dzisiejszych czasach bardzo ciężko.
 Składniki:
400 ml śmietanki 30%
około 80 g masła o zawartości tłuszczu min. 82%
3/4 szklanki cukru (nawet odrobinę więcej)

Wykonanie:
Na patelnię z grubym dnem wlewam śmietankę dodaję masło i wsypuję cukier. Doprowadzam zawartość patelni do wrzenia. Cały czas wszystko mieszam i czekam aż  masa zacznie gęstnieć.
Trzeba cały czas mieszać bo masa może zacząć przywierać do dna i nie mieszana zacznie się przypalić !!! Trzeba mieszać zdecydowanie.
Ja mieszałam około 15 minut, tyle mi wystarczyło, żeby masa zaczęła gęstnieć.
Przelałam masę do blaszanej foremki, wysmarowanej odrobiną oliwy (nie wykładałam foremki folią spożywczą - bo nie używam jej w kuchni !!!). Po przestygnięciu wyłożyłam masę do lodówki. Po stężeniu pocięłam na prostokąty. Gotowe !!!

sobota, 18 października 2014

domowy likier kokosowy

Mój łasuch bardzo lubi ten likier - więc powstaje on od czasu do czasu w mojej kuchni. Musi być chowany, żeby składniki się przegryzły - inaczej po zostawieniu na wierzchu czy w zasięgu wzroku - zobaczę tylko dno butelki :). Na początku robiłam go z gotowych składników - kupne mleczko kokosowe z puszki i gotowe mleko słodzone skondensowane. Teraz robię wszystko od podstaw. Takie robione od podstaw lepiej smakuje bo ma się satysfakcję, że zrobiło się je samemu, a nie tylko otworzyło puszki i wymieszało składniki.
Składniki:
400 ml domowego mleka kokosowego lub puszka gotowego
500 ml domowego słodzonego mleka skondensowanego lub puszka gotowego
1/4 - 1/2 l dobrej wódki (wódki w zależności jak mocny likier ktoś lubi)

Wykonanie:
Mieszam wszystkie składniki. Przelewam do butelki i chowam, żeby składniki się przegryzły. Gotowe!



piątek, 17 października 2014

pasztet z królika

Zdjęcia tego pasztetu znalazłam na przenośnym dysku twardym, robiąc na nim porządki
Zrobione było zanim założyłam bloga, ot taka moja mania - uwieczniam na zdjęciach wszystko co się da potrawy, przyrodę, otaczający świat.....po prostu to co ulotne :).

 Pasztet był upieczony w mojej kuchni, przez mojego "teścia", przy okazji którejś z wizyt u nas.

 Składniki:
podroby z królika i 2 przednie nogi z królika
400 g wątróbek drobiowych
od 0,5 - 1 kg płucek wieprzowych
600 g podgardla wieprzowego
4 bułki pszenne np. kajzerki
3 średnie cebule
4-5 ząbków czosnku
3 jajka (w tym jedno do posmarowania pasztetu przed włożeniem do piekarnika)
5-6 listków laurowych
około 8 ziarenek ziela angielskiego
sól
świeżo mielony czarny pieprz
majeranek

Wykonanie:
Podgardle pokroić w kostkę i lekko przesmażyć, żeby wytopił się tłuszcz (ma się
wytopić z podgardla trochę tłuszczu).
 Do podgardla dodać wszystkie składniki - podroby z królika, przednie łapy z królika, płucka wieprzowe, wątróbki drobiowe, cebule (mogą być w całości), ząbki czosnku, ziele angielskie i listki laurowe. Podlać wszystko wodą i dusić. Jeśli woda nam odparuje, uzupełniać ją. Na końcu dodać do garnka bułki i dusić jeszcze chwilę, aż zmiękną. Przepuścić wszystko przez maszynkę do mięsa. Doprawić solą, świeżo mielonym czarnym pieprzem i majerankiem. Wyrobić zmieloną masę (najlepiej ręką). Przełożyć do foremki lub foremek. Przed włożeniem pasztetu do piekarnika - posmarować go pędzelkiem umaczanym w roztrzepanym jajku.
Piec w 180 stopniach Celcjusza przez 30 - 40 minut, aż pasztet się zetnie, aż wierzch przyrumieni.

czwartek, 16 października 2014

szarlotka na kruchym cieście

Na myśl o wypiekach jesiennych czy zimowych - przychodzi mi do głowy bez namysłu szarlotka.
W mojej kuchni piekę rzadko, bo mój Pan jabłek i cynamonu nie znosi, jada jedynie surowe jabłka. Ja szarlotki bardzo lubię. Dzisiejszą szarlotkę upiekłam w mniejszej blaszce - kilka kawałków dla mnie, a reszta w celu podarowania, coś ktoś dla mnie, ja dla kogoś :).
 
 
Składniki:
3 szklanki mąki pszennej
3 żółtka
1 jajko
1/2 szklanki cukru
250 g masła o zawartości tłuszczu minimum 82 %
szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
 
do nadziania: 1 kg kwaśnych jabłek
od 1/2 do 3/4 szklanki cukru
1 łyżeczka cynamonu
 
Wykonanie:
Mąkę i proszek do pieczenia przesiewam na stolnicę. Dodaję posiekane masło, sól, cukier, żółtka i jajko, zagniatam ciasto. Dzielę na dwie równe części, zawijam w folię spożywczą i wkładam do lodówki na 30-40 minut do schłodzenia.
W tym czasie przygotowuję nadzienie - jabłka obieram, kroję w drobną kostkę. Jabłka pokrojone w kostkę, wrzucam na patelnię, dosypuje cukier, łyżeczkę cynamonu i podlewam odrobiną wody. Przesmażam do czasu, aż cukier się rozpuści, woda odparuje, a jabłka zmiękną.
Schłodzone ciasto rozwałkowuję. Mnie lepiej się wałkowało między dwoma kawałkami papieru do pieczenia. Jedną częścią ciasta wykładam spód formy wyłożonej papierem do pieczenia.
 Na cieście układam nadzienie, przykrywam drugą częścią ciasta. Piekę około godziny w 180 stopniach Celcjusza. Przed włożeniem ciasta do piekarnika posypuję cukrem kryształem.
Po upieczeniu studzę.

środa, 15 października 2014

domowe słodzone mleko skondensowane

Takie mleko robię w domu i wykorzystuje do domowych likierów, czasem do ciast itd.
Nie kupuję gotowego w puszce. Nie lubię iść na łatwiznę w kuchni.  Zrobienie takiego mleka to żadna filozofia - to  tylko gotowanie mleka z cukrem do czasu, aż zawartość garnka zgęstnieje i ściemnieje.

 Składniki:
litr mleka najlepiej wiejskiego
0,5 kg cukru
 
Wykonanie:
Mleko wlewam do garnka, wsypuję cukier i mieszam do czasu, aż cukier się rozpuści. Ja miałam garnek z miarką - miarka po wlaniu do niego mleka i dosypaniu cukru wskazywała 1,5 litra.  Gotowałam mleko z cukrem na malutkim ogniu prawie godzinę, aż  mi wszystko zgęstniało i odparowało  do objętości garnka 0,5 litra. Co jakiś czas mieszałam i pilnowałam, żeby mi nie wykipiało. Gotowe.

wtorek, 14 października 2014

flaczki wołowe ze świeżych flaków

Moje pierwsze ugotowane flaczki ze świeżych flaków (kupionych w całości, a nie już pokrojonych).
Nie takie straszne gotowanie tej potrawy jak sobie myślałam. Flaczki to potrawa, której nazwa wywodzi się z jednego z głównych składników: oczyszczonych i pokrojonych w cienkie poprzeczne paski fragmentów żołądka wołowego.
Jeśli zabija się zwierzę powinno się wykorzystywać wszystkie jego części. Dla mnie jedną z takich potraw są flaczki. Nie rozumiem twierdzeń, że jakaś cześć mięsa ze zwierzęcia jest mniej smaczna - dla mnie to kwestia sposobu przyrządzenia i przyprawienia.
U mnie w domu flaczków się nie gotowało - jedyne moje wspomnienia z tą potrawą to komunia moja i moich sióstr (zamierzchłe czasy). Zawsze będąc na jakiejś uroczystości rodzinnej - wybierałam rosół, a nie flaczki. Pewnie dlatego, że ich się nie gotowało u mnie w domu. U mojego Pana flaczki były przygotowywane od czasu do czasu.
Dziś pierwsze i na pewno nie ostatnie flaczki, które ugotowałam. Nie są one też takie skomplikowane w przygotowywaniu jak by się mogło niektórym wydawać :).

Składniki:
na większą porcję
ponad 4 kg flaków wołowych w całości
u mnie kości wieprzowe (kości były odkrojone od schabu), schabu miałam ponad 4 kg z kością - nie ważyłam kości, mogą być także kości wołowe
4 mniejsze marchewki
pietruszka
pół selera
większa cebula
z 8 ziarenek ziela angielskiego
suszony majeranek
2 łyżeczki suszonej ostrej papryki
niecała łyżeczka suszonego imbiru
łyżka masła
4 łyżki mąki
2 łyżki octu
świeżo mielony czarny pieprz
sól
Wykonanie:
Starannie oczyszczone i wyszorowane flaki (moje były wyszorowane), kilkakrotnie płuczę w ciepłej wodzie. Wrzucam do dużego garnka, zalewam zimną wodą, zagotowuję i odlewam wodę. Do drugiego obgotowywania, daję dwie łyżki octu. Po drugim zagotowaniu odlewam wodę i znów dokładnie płuczę flaki. Kroję je w cienkie podłużne paski. Wrzucam do garnka, dodaję opłukane kości wieprzowe, listki laurowe, ziele angielskie. Gotuję 2 godziny na niewielkim ogniu. Po tym czasie wyjmuję kości wieprzowe. A dorzucam startą na tarce włoszczyznę oraz obraną, opaloną nad palnikiem cebulę. Całość gotuję kolejną godzinę. Pod koniec gotowania doprawiałam solą, mieloną papryką i mielonym imbirem oraz świeżo mielonym czarnym pieprzem.
Na koniec na patelni rumienię 4 łyżki mąki i dodaję do niej łyżkę masła. Dokładnie mieszam, żeby mąka połączyła się z masłem. Na patelnię do zasmażki daję kilka łyżek wywaru spod flaczków i rozprowadzam zasmażkę. Zawartość patelni przelewam do garnka. Zagotowuję całość i na koniec doprawiam suszonym majerankiem.
Podaję flaczki ze świeżym pieczywem, posypane posiekaną natką pietruszki.

* jeszcze lepiej jeśli ugotujemy  flaczki w rosole (ja nie miałam rosołu więc gotowałam na kościach od schabu).


sobota, 11 października 2014

krewetki z domowym makaronem tagliatelle, cukinią i jarmużem

Wczoraj gniotłam ciasto na domowe tagliatelle, które podałam z krewetkami i cukinią,
 Dziś była powtórka z rozrywki bo łasuch chciał  na obiad to co było wczoraj. 
Dzisiejsze krewetki z cukinią urozmaiciłam jarmużem, który spotkałam u siebie na targu. 


Składniki: (na dwie porcje)
domowe tagliatelle (z 200 g mąki i 2 jajek)

250 g krewetek tygrysich (opakowanie)
większa cebula
mała cukinia
2-3 z  ząbki czosnku
2 liście jarmużu
mała ostra papryczka
łyżka masła o zawartości tłuszczu minimum 82%
2 łyżki oleju
sól

Wykonanie:
Cebulę obieram i kroję w drobną kostkę. Ząbki czosnku obieram i kroję w plasterki. Papryczkę siekam w drobną kostkę (jeśli ktoś nie lubi ostrego to niech doda tyle ile lubi, albo niech nie dodaje wcale). W rondlu rozgrzewam olej i masło. Na rozgrzany tłuszcz wrzucam posiekaną cebulę czosnek i  papryczkę. Szlę zawartość rondla.
krewetki jeśli wyjmuje z zamrażalnika przelewam wrzątkiem, odrywam ogonki, odciskam z wody i dorzucam do rondla. Smażę około 2 minut. Dorzucam następnie posiekaną w drobne plastry cukinię, oraz porwane listki jarmużu (zdrewniałe łodygi oderwałam).  Dusiłam wszystko chwilę do czasu, aż jarmuż i cukinia zmiękną.
Podałam z domowym makaronem tagliatelle.

Obiekt fotograficzny spotkany na spacerze w piękny, słoneczny październikowy dzień taki jak dzisiaj.

piątek, 10 października 2014

krucha tarta z ricottą i figami


 Wczoraj był przepis na spód do tarty z ciasta kruchego słodkiego. Upiekłam go tym razem, żeby wypełnić go masą z ricotty, jajek, śmietanki. Gdy już wypełniłam spód tarty masą, na wierzchu ułożyłam pokrojone w plasterki figi. Wszystko zapiekłam i gotowe. Masa to była radosna twórczość  - wymieszałam, to co miałam w lodówce.
 
 
Składniki:
upieczony spód do tarty
 
Masa:
250 g ricotty
200 ml śmietanki 30 %
2 jajka z wiejskiej zagrody
2 -3 łyżki cukru pudru
 
dodatkowo:
3 świeże figi
cukier puder do oprószenia (opcjonalnie)
 
Wykonanie:
Śmietankę przelewam do miski i ubijam na sztywno. Dosypuję cukier, dodaję ricottę (odlewając serwatkę) i jajka. Ubijam do połączenia się składników. Wylewam masę na upieczony i wystudzony spód tarty. Na wierzchu układam pokrojone w plasterki figi. Zapiekam do czasu, aż masa się zetnie. Mnie zajęło to około 40 minut w piekarniku nastawionym na 180 stopni Celcjusza.
Po upieczeniu zostawiłam do wystudzenia. Przed podaniem można oprószyć cukrem pudrem.
 
 
 
 

czwartek, 9 października 2014

spód do tarty z ciasta kruchego słodkiego

Jak przygotować kruche ciasto ?
 Siekamy masło z mąkę i cukrem, następnie rozcieramy i chłodzimy. Masło siekamy nożem lub rozgniatamy widelcem, żeby nie dotykać go rękoma - ciepło rąk rozgrzewa ciasta co nie wpływa dobrze na ciasto. Gdy masło drobno posiekamy, można je rozetrzeć palcami - tak aby jego grudki były możliwie jak najmniejsze. Sypką masę trzeba szybko zagnieść - uformować w kulę, zawinąć w folię aluminiową  i schłodzić przed rozwałkowaniem.
Obok trzech części mąki i dwóch części masła - zawiera jedną lub mniej części cukru pudru.
* im mniej cukru tym ciasto jest twardsze, ale za to mniej słodkie :)
Twardość i sztywność nada ciastu także dodanie jajek  lub żółtka. 
 
Ciasto kruche słodkie:
Składniki:
300 g mąki
200 g masła
100 g cukru pudru
1 łyżka śmietany lub 1 żółtko
 
Wykonanie:
Mąkę przesiewam przez sitko, dodaję cukier i mieszam. Na mące wymieszanej z cukrem kładę masło i siekam je lub rozgniatam widelcem. Grudki ciasta rozcieram palcami, dodaję śmietanę lub żółtko (tym razem minęłam) i zagniotłam ciasto. Uformowałam kulkę  i schłodziłam przed rozwałkowaniem 30 minut w lodówce. Jeśli zapomnimy lub później wyjmiemy ciasto z lodówki , można je zetrzeć na tarce i ponownie zagnieść.
 
 Zagniecione i schłodzone ciasto rozwałkowuje. Przed rozwałkowaniem formuję sobie palcami okrągły placek - ułatwia to dalszą pracę. Rozwałkowuje ciasto w różne strony. Rozwałkowany okrągły blat (którego średnica powinna  być większa niż średnica formy).
Rozwałkowane ciasto wkładam do foremki nasmarowanej tłuszczem.
Jeśli coś mi nie wychodzi - poprawiam, wylepiam i uzupełniam braki palcami, dokładnie wylepiam rant. Nakłuwam ciasto widelcem, w wielu miejscach, żeby się nie wybrzuszało.
Następnie na cieście układam folię aluminiową - sypię na nią warstwę fasoli (używam jej tylko do wypieku tart). Warstwa fasoli zapobiega spłynięciu ciasta z brzegów foremki.
Gotowy spód wkładam do piekarnika  nagrzanego do 200 stopni Celcjusza. Piekarnik nagrzewam wcześniej ! Po kilku minutach jak brzegi ciasta mi zbieleją i zmatowieją wyjmuję folię z warstwą fasoli. Trzeba uważać bo fasola jest gorąca. Dalej piekę spód przez kilka minut - aż zmatowieje i zbieleje. Studzę zanim przystąpię do dalszych prac ze spodem ciasta.
Spód łącznie z etapem pieczenia z fasolą, żeby ciasto z rantów nie spłynęło i bez fasoli - piekłam około 25 minut.
Moja foremka do tarty miała średnicę 30 cm.
 

wtorek, 7 października 2014

peperonata


Peperonata to potrawa włoska, która składa się  z papryki pokrojonej  w cienkie plasterki duszonej na patelni z czosnkiem, cebulą i sosem pomidorowym.

Jest to przepis, który bierze swoją nazwę od jego głównego składnika, papryki.

Peperonata pochodzi z południowych Włoch, ale jest popularna w całym kraju. Istnieją niezliczone jej wersje.
.
Nadaje się na każdą porę roku, może być spożywana zarówno na gorąco jak i na zimno jako dodatek do dania głównego lub jako przystawka
Ja swoją podałam z włoskimi kluskami (gnocchi) - włoska wersja kopytek.

Składniki:
1 kg świeżych pomidorów obranych i oczyszczonych z nasion lub ewentualnie 2 puszki pomidorów w kawałkach.
1/2 chilli w proszku
2 cebule cienko pokrojone
3 ząbki czosnku
3 ząbki czosnku pokrojone
3 duże czerwone papryki (oczyszczone z gniazd nasiennych i pokrojone w wąskie paski
sól morska
świeżo mielony czarny pieprz
6 łyżek oliwy

Wykonanie:
Pomidory sparzam, obieram ze skórki, oczyszczam je z nasion. Kroję je w kostkę. Podgrzewam w rondlu 3 łyżki oliwy, wrzucam pomidory i dodaję chilli w proszku. Smażę na małym ogniu przez około 10 minut - do chwili aż pomidory zaczną się rozpadać. Na patelni rozgrzewam resztę oliwy, dodaję cebulę, czosnek i czerwoną paprykę. Obsmażam wszystko do czasu, aż zmięknie. Do pomidorów dodaję mieszaninę z papryki i cebuli. Duszę wszystko do czasu, aż wszystko całkiem zmięknie (około 20 minut). Doprawiam całość solą morską i świeżo mielonym czarnym pieprzem.

poniedziałek, 6 października 2014

kanapki z kozim serkiem, figą i naturalnym miodem

Takie połączenie składników  - to ostatnio nasze śniadanie. Jest jeszcze sezon na figi (jak je widzę to kupuje kilka i zjadamy na kanapkach lub w owsiance.
Dziś nie będzie przepisu -bo przepisu na zrobienie kanapek nie potrzebuje chyba nikt :).
Dzisiejszy wpis to inspiracja.
 CIEMNE PIECZYWO + SEREK KOZI + FIGI  + MIÓD NATURALNY = smaczne śniadanie.

Inne przepisy z figą :
omlet biszkoptowy na parze z figą i malinami
figi z mascarpone


niedziela, 5 października 2014

wiejski kurczak pieczony z ziemniakami i główkami czosnku

U mnie znów przepis na kurczaka - mięsożerca się domagał, więc miał. :)
Tym razem poporcjowałam kurczaka, dorzuciłam do niego ziemniaki. Czosnek dorzuciłam 20 minut przed końcem pieczenia. Upiekłam i gotowe.
Składniki:
kurczak (z wiejskiej zagrody)
mniejsze ziemniaki lub większe pokrojone na mniejsze kawałki
sól, świeżo zmielony pieprz
 chili pieprz cayenne lub ostra papryka
zioła: u mnie suszony tymianek, suszony cząber i suszony lubczyk
3 łyżki rozpuszczonego masła (o zawartości tłuszczu min. 82%) i łyżka oliwy do skropienia kurczaka i warzyw przed pieczeniem

    Ziemniaki obieram i płuczę. (jeśli są większe to dzielę na ćwiartki). Kurczaka płuczę i porcjuje na kawałki. Ziemniaki i kurczaka umieszczam w naczyniu lub brytfannie w której będą się piekły. Nacieram mięso i ziemniaki, solą, świeżo zmielonym pieprzem, chili. Posypuję suszonymi tymiankiem, cząbrem i lubczykiem (mogą być każde inne wedle uznania). Nacieram dokładnie mięso i ziemniaki przyprawami i ziołami. Rozpuszczam masło i dodaję oliwę. Polewam mieszaniną masła i oliwy kurczaka i ziemniaki przed włożeniem do piekarnika .W trakcie pieczenia co jakiś czas zaglądam do kurczaka i polewam jego kawałki tłuszczem ze spodu  brytfanny. Wstawiam kurczaka i ziemniaki do piekarnika na około godzinę na 200 stopni.
Mój kurczak był wiejski i tym razem musiałam go piec ponad 1,5 godziny.
Przed końcem pieczenia do kurczaka i ziemniaków dorzuciłam główki czosnku.
Nie obierałam ich (przepłukałam tylko lekko z wierzchu. Przekroiłam każdą na pół. Włożyłam do brytfanny i z wierzchu skropiłam odrobiną oleju.
Do obiadu podałam surówkę z pora, marchwi i jabłka.

Inne przepisy na blogu z kurczakiem w roli głównej:

piątek, 3 października 2014

omlet biszkoptowy na parze z figą i malinami

Omlet ten powstał jako bardzo szybkie drugie śniadanie. Za uszami " kochanie zjadłbym coś, brzuch mi przysycha", taki tekst słyszę z około 5 razy dziennie :). Psiaki też się odzywały, na nas pora, chcemy wyjść :). Ubiłam składniki na omlet, ale chciałam go zrobić szybciej niż ten z patelni. Wpadłam na pomysł - wrzucić go do parowaru. Miałam już go wyciągać, ale pod ręką stał sokownik, którego jeszcze nie schowałam. O używaniu sokownika jest w ostatnim poście. Wyjęłam z sokownika środkową część do której ścieka sok.  Naczynie z omletem włożyłam do sokownika bez środkowej części i przykryłam go pokrywką.
Wyszłam z psami. Po 10 minutach wróciłam. Omlet był gotowy.

 
Składniki:
3 jajka z wolnego wybiegu
3 łyżki mąki pszennej
łyżka cukru
figa
kilka malin
dodatkowo: cukier puder do oprószenia omletu

Wykonanie:
Białka oddzielam od żółtek. Białka ubijam na sztywną pianę, dodaję żółtka i 3 łyżki mąki oraz łyżkę cukru, Mieszam wszystko w celu połączenia się składników. Naczynie żaroodporne lub naczynie z parowaru do parowania ryżu - smaruję odrobiną masła. Wlewam do naczynia gotową masę na omlet. Układam na wierzchu pokrojoną w plasterki figę i maliny. Wstawiam je do parowaru i paruję omlet do czasu, aż masa nie będzie surowa. Gotowy omlet oprószam z wierzchu cukrem pudrem.

czwartek, 2 października 2014

wiejski pieczony kurczak

Tym razem upiekłam  kurczaka bez dodatków. Jedynie podczas pieczenia polewałam go  rozpuszczonym masłem, żeby skórka się przyrumieniła i była chrupiąca. Skonsumowaliśmy go do ziemniaków i surówki. Piersi wykroiłam i zostawiłam jako domową wędlinę do kanapek.

Składniki:
1,5 kg kurczak
2 łyżki miękkiego masła
3/4 łyżeczki soli
świeżo mielony czarny pieprz
ostra papryka w proszku
do podlewania: 2 łyżki stopionego masła i łyżka oliwy
Wykonanie:
Wnętrze kurczaka natarłam 1/4 łyżeczki soli i łyżką masła. Mięso osuszyłam i posmarowałam łyżką masła oraz oprószyłam świeżo mielonym czarnym pieprzem i ostrą papryką. Ułożyłam w naczyniu piersią do góry. Piekłam kwadrans w 220 stopniach Celcjusza. Po 5 minutach obróciłam kurczaka na lewy bok i opiekałam przez 5 minut, potem na prawy. Po każdej zmianie mięso polewałam tłuszczem. Obniżyłam temperaturę do 180 stopni. Ponownie posoliłam kurczaka i zostawiłam na boku i podlewałam co 8 minut. Przed końcem pieczenia ułożyłam kurczaka piersią do góry. Można do wytopionego tłuszczu z dna naczynia dodać szklankę bulionu i zagęścić zawiesiną z mąki i wody.

środa, 1 października 2014

domowy sok winogronowy z sokownika (bez cukru)

Dostałam reklamówkę winogron z działki - nie miałam co z nimi zrobić - oprócz tego, że je podjadałam, ale ile można zjeść kwaśnych winogron. W moim przypadku padło na zrobienie z nich soku.
  W czasie gdy zaczynałam tworzyć swoją kuchnię i dom nabyłam sokownik.
Odkurzam go co lato i tak do jesieni powstają w  nim soki. Sokownik to taki garnek do robienia soków z owoców. Bardzo przydatna rzecz. Można w nim zrobić sok praktycznie z wszystkich owoców bez cukru.  Powstały sok w sokowniku (do którego nie dodaję cukru) zlewam do słoików i pasteryzuję. Tylko słoiki muszą mieć nowe, dobre zakrętki, żeby przy pasteryzacji się zassały - i sok nie fermentował. Mnie się nie zdarzyło, żeby jakikolwiek sok mi się zepsuł.
Wiele osób ma na działkach czy w ogrodzie winogrona - najlepsze wyjście to zrobić sok lub nastawić wino. :)


sokownik krok po kroku:
*
 do najniższego garnka wlewa się wodę, w zależności od sokownika od 1/2 do 3/4 wysokości
*

środkowa część ma "komin" i miejsce do podłączenia rurki ściekowej, z której wypływa gotowy sok
*
 najwyższa część do garnek z dziurkami, do którego wkłada się owoce - (można do sokownika wrzucić praktycznie wszystkie owoce)
*
zazwyczaj na instrukcji obsługi jest  podane ile cukru do jakich owoców należy dosypać - ja bardzo rzadko sypię cukier - zazwyczaj jest to do smaku gdy owoce są bardzo kwaśne
*
ja dodatkowo przed włożeniem owoców do sokownika - rozgniatam je, żeby owoce szybciej puszczały sok
*
na sam koniec przykrywamy przykrywką i całą  konstrukcję stawiamy na gaz.

Powstały sok zlewam do słoików i pasteryzuję. Gotowe.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...