czwartek, 25 lipca 2013

czy wiesz co jesz ? czyli o dodatkach do żywności i ich działaniu na nasz organizm

W dzisiejszych czasach znaleźć produkt na sklepowej półce, który nie zawiera różnego rodzaju konserwantów, ulepszaczy i barwników to zadanie graniczące z cudem.
A warto takich produktów szukać - bo owe dodatki do produktów po prostu nam szkodzą.
Ostatni wiek przyniósł nam postęp technologiczny jakiego nie było wcześniej. W wielu dziedzinach - jest to na plus - np. medycyna (w wielu przypadkach ratuje nam to życie lub je przedłuża). 
Ale ten postęp technologiczny w przemyśle żywności już nie wychodzi nam na dobre.
Z jednej strony mamy to, że powstało wiele sposobów na konserwowanie żywności (dzięki temu jest ona dłużej zdatna do spożycia). A z drugiej strony wszystko co jest używane do konserwowania żywności negatywnie wpływa na nasze zdrowie.Codziennie powstaje jakiś stabilizator czy konserwant, związek  chemiczny czy lekarstwo.
  Życie bez chemii w dzisiejszych czasach jest niemal niemożliwe, ale możemy ją radykalnie ograniczyć. 
Wspomnę tu ,że wielu ludzi twierdzi, że  "chemia i tak jest wszędzie" i nie da się jej uniknąć.
Stwierdzenie jest prawdziwe, ale przy odrobinie wysiłku można ograniczyć jej spożywanie.
Ja wolę włożyć odrobinę wysiłku - bo zdrowsze jedzenie to nie tylko żywność ekologiczna.
Zdrowe jedzenie to przede wszystkim świadome wybieranie produktów i właściwe jej obróbka czy przetwarzanie.
Na opakowaniach większości produktów  obok zawartości węglowodanów, białka i tłuszczu znajdziemy zagadkowe i tajemniczo na nas patrzące symbole oznaczone literką E z przydzielonymi im cyferkami.

   Symbole na produktach czyli literka E z cyferkami są to informacje o substancjach dodatkowych. Te substancje są po to, aby:

> przedłużyć trwałość żywności,

> ochronić ją przed zepsuciem,

> wzbogacić smak.

Substancje dodatkowe dodawane do żywności mogą być:

*NATURALNE (te otrzymywane są z roślin) np. barwniki,

*SZTUCZNE (wytwarzane przez przemysł chemiczny)

Czy te substancje dodatkowe dodawane do żywności nam szkodzą??

   Na pewno nie są zdrowe. Spożywane w nadmiarze mogą nam szkodzić i wpływać na nasz organizm niekorzystnie. 

Producenci mogą używać tych substancji dodatkowych:

> w małych ściśle określonych ilościach,

> są one bardzo dokładnie badane i dla każdego ustala się  tzw. ADI 

 ADI - jest to taka dawka substancji dodawanej do produktów, która nie jest szkodliwa dla naszego zdrowia.

   Spożywając  kilka różnych produktów, które będą miały daną substancję dodatkową możemy przekroczyć dopuszczalną dzienną dawkę  dla naszego organizmu (dawka się skumuluje) Wtedy to substancja dodatkowa może wywołać w naszym organizmie niepożądane skutki. Np benzoesan sodu -  znajduje się przykładowo w oranżadzie, konserwach rybnych i margarynie (spożywając owe produkty razem dopuszczalna dawka może się skumulować co może być dla nas ryzykowne.

 uwaga! mimo tego czy dawka substancji dodatkowej w produkcie jest szkodliwa czy nie

> w szczególności u dzieci i  osób, które cierpią na astmę, oraz u alergików mogą wystąpić uczulenia na niektóre dodatki.

Mój wniosek w tym wszystkim jest taki, że nie rozumiem tego jaki sens mają te dopuszczalne normy dotyczące dodawania do żywności substancji dodatkowych, żeby nam nie szkodziły.
Wspomniałam wyżej o tych normach - bo takie istnieją.
Czy każdy zjadając coś czy dając jakiś produkt dziecku - powinien mnożyć podane przez producenta produktu miligramy przez masę ciała swoją lub dziecka ? i zastanawiać się czy iloczyn który powstał zmieścił się w normie czy już ją przekroczył ?
 To przecież nie ma żadnego sensu. Bo nie jest brane pod uwagę działanie synergistyczne dodatków do żywności czy ich współdziałanie. Znane są normy dla pojedynczych produktów to nie ma określonych norm dla sumy wszystkich syntetycznych produktów.

Poniżej wymienię tylko niektóre syntetyczne dodatki do żywności :
oraz
* ich symbole jakimi są oznaczone na opakowaniu produktu,
* co mogą wywoływać w naszym organizmie,
* w jakich produktach się kryją,
* ich zadanie w danym produkcie

Benzoesan sodu - (E211) konserwant odpowiedzialny za pokrzywkę, katar sienny, reakcje alergiczne, kryje się w napojach bezalkoholowych, keczupie, lekarstwach,

Glutaminian sodu - (E621) wzmacniacz smaku i zapachu, odpowiedzialny za skurcze oskrzeli, depresję, migrenę, astmę, kryje się w zupach błyskawicznych, zupach w proszku, przyprawach do zup w płynie i w proszku,

Siarczyny i pochodne - (siarczyn sodu (E221) i siarczyn wapnia (E226)) konserwant odpowiedzialny m.in. za astmę, wysypki, biegunki, podrażnienia żołądka, kryje się w warzywach i owocach konserwowych, owocowych nadzieniach do ciast, suszonych owocach,

Tartrazyna - (E102) barwnik (żółtopomarańczowy) odpowiedzialny za bóle głowy i wysypki, kryje się w słodyczach i napojach,

Kwas sorbowy - (E200) konserwant odpowiedzialny m.in za reakcje alergiczne, kryje się w bakaliach i keczupie,

Dwutlenek siarki - (E220) konserwant odpowiedzialny za chorobę oskrzeli i astmę, kryje się w suszonych owocach, sokach owocowych i marynatach,

Azotany i pochodne (azotan potasu (E249) azotan sodu (E250)) - konserwanty odpowiedzialne m.in. za astmę, bóle i zawroty głowy, kryje się w wędzonych wędlinach i marynowanych przetworach mięsnych.

środa, 24 lipca 2013

grzybek tybetański (kefirowy) - o jego pochodzeniu i historii

Grzybek i jego właściwości zdrowotne znane były oprócz Kaukazu - w Chinach,  Tybecie i Indiach. Wierzono , że to dzięki nim człowiek może dożyć sędziwego wieku. Wspomnę tu, że ludność tamtych rejonów należy do długowiecznych - w zdrowiu dożywa wieku 100 -115 lat.


Jak został  odkryty grzybek tybetański ?
     Jak chyba większość rzeczy na tym świecie przez przypadek. Grzybek ten został odkryty przy produkcji zsiadłego mleka przez ludność Kaukazu.
Kiedy został odkryty? Wiele wieków temu (dokładnie nie wiadomo). Różne źródła podają różne daty.
 Napój długowieczności stworzyli kaukascy górale, a ściślej mówiąc ich żony. Gdy odcisnęły z naczyń część mleka skrzepniętego na "zsiadłe" i uzupełniły  naczynia do pełna - okazało się, że na ściankach tworzyły się podobne do różyczek kalafiora grzybki. Poczyniono obserwacje, że mleko z naczyń z grzybkiem jest smaczniejsze od zwykłego zsiadłego. Mleko z tych naczyń było aromatyczne, przypominało grzybi smak i zapach.
Zaczęto hodować grzybka. Przeszczepiano go z jednego pełnego naczynia z mlekiem do drugiego.

Przez długi czas napój z grzybka był produkowany w tradycyjny sposób w workach skórzanych lub beczkach dębowych. Worki z kefirem były wieszane w pobliżu drzwi tak, aby przechodzące osoby potrącały worek, co pozwalało utrzymać mleko i ziarna kefirowe dobrze wymieszane. Ormianie już we wczesnej starożytności pijali specjalnie przygotowane sfermentowane mleko. Ormiańska nazwa kefiru to macun (ՄԱԾՈՒՆ).
Nazwa kefir pochodzi rzekomo od tureckich słów keyif – oznaczającego radość, przyjemność – i kopurpianka (mleczna).


 Skąd się wziął grzybek tybetański w Polsce ?
Do Polski z Indii grzybka przywiózł profesor Politechniki Gliwickiej. Profesor ten mieszkał pięć lat u mnichów hinduskich i leczył się na raka wątroby. Chory pił napój z tajemniczego grzybka i napary ziołowe. Wyleczony wracając do Polski - dostał od mnichów ziarenka kefirowe i przywiózł je do kraju.


Na przełomie lat 70-tych i 80-tych XX wieku mikrobiolodzy badając kultury grzybka tybetańskiego odkryli, że nie są w stanie sprowokować produkcji i hodowli z pojedynczych organizmów wyłonionych z ziaren kefirowych grzybka tybetańskiego. Po licznych nieudanych próbach badacze zapytali tybetańskich mnichów, jak powstały oryginalne ziarna kefirowe. Tybetańczycy odpowiedzieli:
“Ziarna były darem, który ponad 1.000 lat temu zesłał ludziom Bóg “.

O domowym kefirze z grzybka tybetańskiego na moim blogu jest tutaj
O właściwościach grzybka tybetańskiego, alg morskich i kombuczy na moim blogu jest tutaj

wtorek, 23 lipca 2013

sałatka grecka

Sałatka grecka to jedna z tych sałatek, którą często przygotowuję latem w mojej kuchni.
Składają się na nią tylko warzywa, oliwki i ser feta. Nie ma w niej wcale sałaty. Do innych sałatek wykorzystuje sałatę - do greckiej nie dodaję ani listka.
Soczyste pomidory, chrupiąca papryka, świeże ogórki, oliwki, czerwona cebula, oliwa i ser feta - i mamy pyszną sałatkę.
Ja lubię zajadać ją samą z kawałkiem bagietki.

Składniki
2 pomidory
papryka
1 większy ogórek
garść oliwek czarnych
czerwona cebula
3 łyżki oliwy z oliwek
kilka kawałków sera feta
do smaku jeśli potrzeba sól i świeżo mielony czarny pieprz
Wykonanie:
Pomidory, paprykę, ogórka kroję w spore kawałki. Cebulę kroję w krążki. Wrzucam wszystkie warzywa do miski, dodaję oliwki. Mieszam wszystko. Polewam sałatkę oliwą. Dodaję kilka kawałków sera feta. Doprawiam jeśli jest potrzeba solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem.
Podaję z grillowanym białym pieczywem lub kawałkami chrupiącej bagietki.


poniedziałek, 22 lipca 2013

ocet ananasowy (domowy)

    Octy smakowe przygotowuję w mojej kuchni - celem przyprawiania potraw.  Najczęściej przygotowuję ocet jabłkowy, gdy uda mi się nabyć ekologiczne jabłka. Tym razem dla odmiany powstał ocet ananasowy.

Składniki:
dojrzały ananas
miód naturalny 

Wykonanie:
Ananasa obieram i kroję w kostkę, wrzucam do słoja. Następnie go zalewam przegotowaną, chłodną, osłodzoną wodą. Daję 2 łyżki miodu na szklankę wody. Osłodzona woda musi dokładnie przykryć zawartość słoja - w innym wypadku owoce na których robimy ocet spleśnieją.
  Słoik przykrywam lnianą ściereczką i dokładnie, szczelnie obwiązuje. Najlepsza jest ściereczka bo przez nią nic się nie przedostanie. Słoik odstawiam w ciepłe miejsce najlepiej na słońce i zostawiam na 3 tygodnie.
      Po tym czasie filtruję ocet i przelewam do butelek.          
Gotowy ocet ma kolor słomkowy i jest klarowny.

niedziela, 21 lipca 2013

domowy kefir z grzybka tybetańskiego

Grzybek tybetański - to nie żaden produkt spożywczy.  Przy jego pomocy powstają zmiany w mleku. Po powstaniu tych zmian - mleko staje się środkiem, które przyczynia się do poprawy zdrowia. Proste z tego równanie grzybek tybetański + mleko = kefir
Kefir jaki powstaje z grzybka zawiera żywe kultury bakterii.
Kefir wyprodukowany z grzybka tybetańskiego w domu  różni się od tego ze sklepu. Różnica polega na tym, że domowy z grzybka  zawiera paletę witamin z grupy B oraz białka i wapń.
Wszystkie te dobroci, które znajdują się w takim kefirze - mają wpływ na właściwości mikroflory, którą chcemy wyhodować w naszych jelitach.
Jeśli zasiedlimy nasz przewód pokarmowy bakteriami grzybkowymi - są szanse, że oczyścimy go z toksyn i poprawimy procesy trawienne w naszym układzie pokarmowym.
Zmiany i efekty pijący kefir z grzybka oczują dopiero po kilku tygodniach - bo tyle trwa zasiedlanie jelit dobrymi bakteriami.
Co może spowodować w naszym organizmie picie kefiru z grzybka tybetańskiego ?
Możemy liczyć na proces regulacji funkcji organizmu. Pijąc eliksir z grzybka doprowadzimy organizm do stanu utraconej równowagi mineralnej (homeostazy), hormonalnej, elektrolitycznej czy immunologicznej.
Procesy naprawcze w organizmie, dochodzą do skutku, z takiej racji, że w jelitach zostają zahamowane procesy gnilne ( a to ma znaczenie dla procesów trawiennych, immunologicznych czy procesu przyswajania treści odżywczych).
W dzisiejszych czasach spożywamy niezdrową, przetworzoną i złej jakości żywność (częściej lub rzadziej, świadomie lub nieświadomie). Pisząc o niezdrowej żywności mam tu na myśli  wysokoprzetworzoną - z konserwantami, sztucznymi barwnikami i dodatkami smakowymi. Nie wspominając już o fast - foodach. Nie da się całkowicie wyeliminować takiej żywności.
Jednak kefir z grzybka może wyeliminować wpływ niezdrowej żywności na nasz organizm.

Kuracja kefirem z grzybka tybetańskiego trwa 20 dni. Co wieczór przed spaniem wypijamy odcedzony kefir. Po 20 dniach robimy 10 dniową przerwę. Po przerwie kurację można powtórzyć. Taką kurację można prowadzić przez około 5-6 miesięcy.
W okresach 10 dniowych przerw nadal zmieniamy grzybkowi mleko i powtarzamy czynności związane z hodowlą, choć kefiru nie pijemy.
Napój kefirowy z grzybka tybetańskiego powinien mieć smak podobny do zsiadłego mleka lub kefiru. Powinien być kwaskowaty.

Ja nie robiłam przerw w piciu kefiru z grzybka, jeśli miałam więcej mleka, a grzybek był rozrośnięty robiłam twaróg. Grzybek podczas każdej produkcji rośnie (można się nim podzielić). Podobno można zamrozić (włożone do plastikowego woreczka lub pudełka) , można też ususzyć - nie próbowałam ani jednego ani drugiego.
Kurację powinno się zaczynać od picia mniejszych ilości kefiru z grzybka. Obserwujemy wtedy reakcję naszego organizmu na probiotyki, które zagnieżdżają się w naszym układzie pokarmowym. Zwiększamy stopniowo dzienne dawki po to, żeby uniknąć na początku zbyt gwałtownej reakcji organizmu (np. zbyt luźne stolce).

Hodowla grzybka tybetańskiego:

ZASADY JAKIE NALEŻY ZACHOWAĆ PRZY PRODUKCJI GRZYBKA:
* nie wolno używać metalowych naczyń i łyżek
* grzybka zalewamy mlekiem w naczyniu, które powinno być szklane, drewniane
DLACZEGO NIE NADAJĄ SIĘ METALOWE PRZEDMIOTY DO PRODUKCJI KEFIRU ?
Naczynia metalowe będą wchodzić w odczyn z kwaśnym środowiskiem kefiru i ziaren grzybka (kwasy organiczne np. kwas mlekowy). W wyniku tego działania jony metali będą się przedostawać w niewielkiej ilości do kefiru, a co za tym idzie do organizmu osoby go spożywającej. Przy codziennym spożywaniu kefiru - ilości metali będą się kumulować i mogą wywoływać negatywny skutek na organizm.

Co jest potrzebne do wyprodukowania kefiru z grzybka tybetańskiego ?
* starter ziaren (2 łyżeczki ziaren na szklankę mleka)
* szklanka świeżego mleka - najlepiej nieodtłuszczone, nie UHT, nieprzegotowane
* niemetalowe sitko i niemetalowa łyżka

Jak przygotowujemy kefir z grzybka tybetańskiego :
1.  Do naczynia wlewamy świeże mleko (250 ml) - nie przegotowane, nie UHT  i wkładamy dwie łyżeczki grzybka tybetańskiego.
2. Naczynie przykrywamy czystą gazą (może być ręcznik papierowy, filtr do parzenia kawy) i zabezpieczamy gumką recepturką - zabezpieczając przed zabrudzeniem i muszkami. Jeśli kefir zalewamy w słoiku nie zakręcamy go zakrętką - nastawiony kefir musi mieć dostęp do powietrza.
Przykryte naczynie odstawiamy na 24 godziny w ciepłe miejsce (temperatura pokojowa). Latem można grzybka zalać tylko na 12 godzin (jest ciepło i kefir wychodzi kwaśny -ale co kto lubi!!!)
Zalewając grzybka mniejszą ilością mleka możemy skrócić czas produkcji napoju kefirowego (nawet do 8 godzin). Ale najlepiej jest zalewać 2 łyżeczki ziaren - 1 szklanką mleka.
Przetrzymując grzybka dłużej niż 24 godziny - fermentacja będzie bardzo zaawansowana, a napój wtedy będzie bardzo kwaśny (zdarzyło mi się przetrzymać dłużej grzybka niż 24 godziny i napój był wtedy już mniej smaczny).
3.  Na drugi dzień grzybka musimy przecedzić przez plastikowe sitko, opłukać pod bieżącą wodą (tak, aby z ziaren wypłukać kefir).
3. Po 24 godzinach przecedzamy kefir przez plastikowe sitko - wypijamy nasz napój od razu lub wstawiamy do schłodzenia do lodówki (najlepiej kefir wypić w ciągu 24 godzin od przecedzenia).
4.  Przecedzone ziarenka grzybka płuczemy pod wodą, żeby opłukać je z kefiru, płuczemy do czasu, aż woda przy płukaniu ich będzie czysta.
5. Powtarzamy czynności - wrzucamy grzybka do słoika, zalewamy mlekiem i odstawiamy na 24 godziny itd.

W procesie fermentacji mleka żywe kultury grzybka, zamieniają cukier mleczny (laktozę) na kwas mlekowy. Poza tym kefir i znajdująca się w nim serwatka zawierają aminokwasy siarkowe  (cysteinę i metioninę), która wiąże substancje pochodzące z metali ciężkich nie dopuszczając ich do przechodzenia do tkanek.

O właściwościach grzybka tybetańskiego, alg morskich i kombuczy na moim blogu tutaj

sobota, 20 lipca 2013

suszone grzyby - kilka słów oraz o tym jak zbierać, suszyć oraz przechowywać grzyby ?

          Zbieranie grzybów to świetny pretekst do spędzania letnich i jesiennych dni w lesie. Jest to świetna okazja do pooddychania świeżym powietrzem i zrelaksowania się. Grzyby jednak najlepiej zbierać w słoneczne dni - nie są nasiąknięte wodą tak jak po deszczu.

SUSZONE GRZYBY
- jeśli chodzi o wartość odżywczą najbardziej korzystne są dla nas suszone grzyby  bo są skoncentrowanym źródłem białka.
- siedmiokrotnie więcej białka występuje w  np. suszonym prawdziwku niż surowym, ale za to co do kalorii to suszone grzyby mają ich  prawie 8 razy więcej (ale wiadomo, że grzyby suszone zjadamy jako dodatek do innych potraw więc o kaloryczność nie musimy się obawiać)

   CO WARTO WIEDZIEĆ O ZBIERANIU GRZYBÓW:

* jeśli jest się początkującym grzybiarzem najlepiej zbierać grzyby w towarzystwie kogoś kto się na nich zna, albo nauczyć się na początek rozpoznawać grzyby jadalne te podstawowe,

* czasem to co na początku jest pozornie trujące - trujące nie jest - ale takie zbieranie grzybów to tylko przez zaawansowanych grzybiarzy,

* warto nauczyć się rozpoznawać grzyby śmiertelne, średnio i silnie trujące,

* warto znać listę grzybów chronionych,

* zbierać grzyby te które się zna,

* nie niszczyć nie rozdeptywać grzybów trujących mogą one posłużyć jako pożywienie jakimś zwierzętom, są one ważne dla ekosystemu lasu,

* grzyby zbierać do wiklinowego koszyka (w plastikowych reklamówkach nie będą miały powietrza- zaparzą się ,zepsują, pokruszą), torba foliowa przyspiesza pleśnienie grzybów, w folii również nie przechowujemy grzybów - mimo ze już zebrane to jeszcze przez jakiś czas produkują dwutlenek węgla i wodę. Wytwarzanie dwutlenku węgla i wody przyspiesza rozwój bakterii i procesów rozkładu gnilnego. Ich produkty są zazwyczaj toksyczne co sprawia że grzyb choć jadalny będzie trujący,

* grzybów nie należy wyrywać z grzybnią - czyli albo wyciąć je nożykiem przy samej glebie lub wykręcić, obie metody są dobre po wycięciu czy wykręceniu należy zasypać grzybnię ściółką, jeśli uszkodzimy grzybnię żaden grzyb tam nie wyrośnie,

* nie zbierać malutkich grzybków, które jeszcze nie rozsiały zarodników (takie grzyby nie posiadają jeszcze cech, które pomagają je identyfikować,

* po powrocie do domu z lasu rozłożyć grzyby w suchym miejscu,

Jak się ubrać na grzybobranie?
   Najlepiej wygodnie i odpowiednio do pogody. Najlepsza jest koszula z długim rękawem i długie spodnie (żeby się nie podrapać szukając grzybów w gęstych krzakach). Buty albo takie za kostkę (żeby wystające gałęzie nie raniły nóg) albo gumiaki (jeśli jest to jesień). Jesienią często pada - a w lesie jest dużo cienia i podłoże nie schnie tak szybko jak na otwartej przestrzeni.

Gdy wrócimy z grzybobrania i mamy ŚWIEŻE, JĘDRNE i ZDROWE grzyby?
 > Czyścimy nasze grzyby z piasku, igliwia i liści NIE MYJEMY ICH !!!  (do czyszczenia pomocne nam mogą być czysta ściereczka, miękka szczoteczka czy pędzelek)
> jeszcze raz sprawdzamy czy nie są robaczywe - przycinamy ogonki,
> odgniecenia  lub miejsca robaczywe należy wykroić z dużym zapasem,
> grzyby których miąższ przy krojeniu nie jest wystarczająco jędrny nie nadają się do suszenia,
> większe grzyby kroimy w cienkie plasterki, mniejsze zostawiamy w całości,

 GDZIE I JAK SUSZYĆ  OPORZĄDZONE GRZYBY?
*nad kuchnią kaflową  bądź piecem (jeśli ktoś jeszcze posiada), na świeżym powietrzu (jeśli mamy bardzo słoneczną pogodę), lub w przewiewnym miejscu (stryszek) -  jeśli suszymy w któryś z wymienionych sposobów - wtedy rozkładamy grzyby luźno na kratkach czy sitach bądź nawlekamy na nitki czy na druciki,
> jeśli jest to suszenie na świeżym powietrzu (suszymy nie bezpośrednio na słońcu - może to być zadaszony taras bądź balkon,
*w piekarniku - temperatura nie może przekraczać na początku 50 stopni (jeśli grzyby podeschną można zwiększyć temperaturę maksymalnie o 20 stopni) - jeśli mamy stary typ piekarnika to należy pozostawić lekko uchylone drzwiczki- w przypadku piekarników z termoobiegiem nie ma takiej konieczności ponieważ wilgotne powietrze i tak jest odprowadzane na zewnątrz,
  > można ponawlekać grzyby na cienkie, drewniane patyczki odpowiedniej długości lub na druty do robótek ręcznych i wsuwać w prowadnice piekarnika,
*w suszarce elektrycznej (ja najczęściej susze w taki sposób -bo nie mam warunków żeby suszyć w inny sposób)

   Dobrze wysuszone grzyby powinny być jak:

* wiór (w tym także powinny być elastyczne),

* przy mocniejszym naciśnięciu łatwo się łamie (nie kruszy),
 * i szeleszczą przy przesypywaniu,

W CZYM  I  JAK  PRZECHOWYWAĆ GRZYBY?   I  JAK  DŁUGO ?
> przechowujemy w szczelnych, dokładnie zakręconych słojach lub pojemnikach - zabezpieczamy w ten sposób grzyby przed wilgocią i innymi zapachami oraz molami (przed molami możemy je dodatkowo zabezpieczyć wrzucając do słoika bądź pojemnika po kilka listków laurowych)
 > przechowujemy w ciemnym i niezbyt ciepłym miejscu,  
> jeśli spełnimy powyższe warunki przechowywania grzybów o których napisałam wyżej - ususzone grzyby przetrwają kilkanaście miesięcy, 

 PRZED UŻYCIEM SUSZONYCH GRZYBÓW?
 > możemy je przepłukać (bo przed suszeniem ich nie myliśmy tylko czyściliśmy),
 > moczymy w wodzie - zalewamy wrzącą wodą na minimum 30 minut - wody nie wylewamy (został w niej aromat z grzybów - ja dolewam ją do zupy , sosu czy innej potrawy, która gotuje),
 i gotujemy nasze grzyby :) 

 
CO MOŻEMY ZROBIĆ Z BRZYDSZYMI CZĘŚCIAMI  SUSZONYCH GRZYBÓW (OGONKI) LUB GDY SUSZONE GRZYBY NAM SIĘ POKRUSZĄ  LUB JEŚLI SĄ TO GRZYBY O SŁABSZYM AROMACIE ? 
*PROSZEK GRZYBOWY   

 Rozcieramy suszone grzyby w moździerzu lub mielimy w młynku do kawy. Powstały proszek grzybowy przechowujemy w szczelnym pojemniku lub słoiku t.j suszone grzyby. Taki proszek jest świetny do doprawiania i aromatyzowania potraw.

piątek, 19 lipca 2013

przecier ogórkowy z kiszonych ogórków

Zupa ogórkowa to jedna z tradycyjnych polskich zup.
Ja przecieru na zupę ogórkową nie robię, wolę sobie zetrzeć kilka gotowych ukiszonych ogórków ze słoika. Ale jeśli zdarzy się że zostaną nam na półce w spiżarni ogórki kiszone z poprzedniego roku (które są bardzo kwaśne i nie nadają się do dalszego przechowywania)?  Co można sobie z nich zrobić ? 
Można zrobić sobie z takich ogórków przecier na zupę. Ja co roku gdy zaczyna się sezon na przetwarzanie wszystkiego przeglądam zawartości słoików z poprzedniego roku. I tak przeglądając półki w spiżarni - znalazłam zaległe słoiki z kiszonymi ogórkami. Starłam je, przełożyłam w mniejsze słoiki i zapasteryzowałam.
Takim oto sposobem mam gotowe porcje przecieru ogórkowego na zupę.
Składniki:
ogórki kwaszone które zostały z poprzedniego roku (nie nadające się do dalszego przechowywania, które zwykle są bardzo kwaśne).
Wykonanie:
Ogórki wyjmuję ze słoików, ścieram na tarce o grubych oczkach. Przekładam do mniejszych słoików (najlepiej tak z około 300 ml pojemności). Zakręcam i pasteryzuję około 15 minut.
Doskonale nadają się na kwaśną zupę ogórkową.

czwartek, 18 lipca 2013

wiśnie suszone

Składniki:
świeże ekologiczne wiśnie


Wykonanie:
Suszenie wiśni w piekarniku:
  Dorodne nie uszkodzone wiśnie, myję, usuwam ogonki i pestki, odsączam z nadmiaru soku i rozkładam na blachach do pieczenia wyłożonych papierem do pieczenia. Suszę początkowo w temperaturze około 40 stopni Celcjusza, a gdy się zmarszczą, podnoszę temperaturę do 70 stopni Celcjusza.


Jaki powinien być susz?
  Powinien mieć połysk, być pomarszczony, ale elastyczny i niezbyt miękki.


  Jednak odkąd mam suszarkę elektryczną do owoców i warzyw suszę prawie wszystko w niej.


Suszenie wiśni w suszarce elektrycznej:
    Dorodne nie uszkodzone wiśnie, myję, usuwam ogonki i pestki, odsączam z nadmiaru soku i rozkładam na sitach suszarki i suszę.


   Jeśli wiśnie mają zastępować rodzynki - to suszy się je początkowo z ogonkami, a dopiero gdy dobrze podeschną, wyjmuje pestki z ogonkami, owoc spłaszcza w palcach i dosusza.
Powinny być elastyczne, ale nie może się wydobywać z nich sok pod wpływem ściśnięcia.

środa, 17 lipca 2013

sok z pokrzywy z miodem

Wiosną na wzmocnienie organizmu, kiedy jest on osłabiony warto robić sobie kuracje wzmacniające przy pomocy między innymi  pokrzywy.
Pokrzywa jest przez nas niedoceniana - ale dzięki niej już od połowy kwietnia możemy przeprowadzić wzmacniającą, wiosenną kurację.
Liście pokrzywy:
* zawierają liczne witaminy (przede wszystkim C, K i B),
* mikroelementy,
* kwasy organiczne,
* związki aminowe,
* garbniki,
* flawonoidy,

Właściwości liści pokrzywy:
* ułatwiają przemianę materii (wydalanie szkodliwych produktów przemiany materii),
* pobudzają wydzielanie soku żołądkowego przyspieszając proces trawienia,
* zmniejszają stany zapalne całego przewodu pokarmowego,
* poprawiają funkcjonowanie wątroby i jelit - przyswajanie pokarmów,
* czyszczą krew zwiększając równocześnie poziom hemoglobiny w osoczu i ilość czerwonych krwinek,
* likwidują wszelkie krwawienia wewnętrzne,
* czyszczą nerki i przewody moczowe, przeciwdziałają powstawaniu piasku i kamieni,
* dostarczają witamin i soli mineralnych oraz zwiększają ilość enzymów biorących udział w przemianach metabolicznych.

KURACJA POKRZYWOWA - likwiduje stany wiosennego zmęczenia, dodaje energii, poprawia apetyt. Już po tygodniu czujemy wyraźny przypływ swoistej "tężyzny" w całym organizmie, ustępują wszelkiego bóle wędrujące.

Najlepszą formą tej kuracji jest systematyczne picie soku ze świeżych pokrzyw.
Pokrzywa ma największe właściwości wzmacniające i lecznicze mniej więcej do połowy czerwca (t.j. do momentu kwitnienia).
  
 Ja sok z pokrzyw wyciskam przez sokowirówkę. Można przepuścić pokrzywy przez maszynkę do mięsa i powstałą papkę wycisnąć przez lnianą ściereczkę. Tak otrzymujemy dość gęsty sok.
  Taki sok zachowuje świeżość w lodówce przez co najmniej 7 dni.

Sok pokrzywowy można zakonserwować  - mieszając sok z pokrzywy z miodem. Ja tak robię.

Jak zakonserwować sok z pokrzywy z miodem ?
    W tym celu mały garnek z miodem wstawiam do większego z gorącą wodą. Do rozpuszczonego miodu dodaję sok w proporcji cztery części miodu i jedna część soku ze świeżych pokrzyw. Jeśli proporcje zmienimy miód może nam "spuchnąć".
Tak zakonserwowany sok może stać w piwnicy (w chłodnym miejscu) nawet 3 lata.
Łyżeczkę takiego miodu spożywamy raz dziennie.
Ja dodaję taki miód do wody lub do herbaty ziołowej.

poniedziałek, 15 lipca 2013

lody malinowe z letnimi owocami

Składniki:
400g malin
300 ml śmietany kremówki 30%
2 łyżki miodu (może być cukier) - ja dałam miodu do smaku - dodać jeśli owoce nie są słodkie lub są mało słodkie


Wykonanie:
  Schłodzoną śmietanę kremówkę ubijam na sztywno, maliny wrzucam do blendera, żeby zmiksować na gładką masę.
Łączę maliny z ubitą śmietaną kremówką, dosładzam miodem do smaku. Mieszam dokładnie w celu połączenia składników. Przelewam do pojemnika w którym będę mrozić moje lody.
Po przelaniu masy do pojemnika wstawiam go do zamrażalnika. Co jakiś czas wyjmuję moje lody w celu przemieszania masy, aby nie powstawały kryształki lodu. W procesie zamrażania poprzez mieszanie lodów wtłaczamy w nie powietrze co zapobiegnie powstawaniu kryształków zamrożonej wody.  A co za tym idzie lody będą miały kremową konsystencję.
   Jeśli nie podaję lodów od razu po zamrożeniu i zostają w zamrażalniku - przed podaniem należy je wyjąć na 10 minut - żeby zmiękły i dały się porcjować.
Gdy moje lody malinowe są gotowe przekładam je do salaterek i dekoruję gronami czerwonej porzeczki i jagodami.
  

niedziela, 14 lipca 2013

kakaowe naleśniki z bitą śmietaną i malinami

 Naleśniki inne niż zwykle :).
Z dodatkiem kakaa, z bitą śmietaną, ze świeżymi malinami .Pychota :).
 Idealne na deser lub niedzielne letnie śniadanie.  Polecam!
Po takim deserze lub śniadaniu nic do szczęścia nie potrzebne -  może za wyjątkiem pysznej kawy  :).
Składniki na naleśniki:
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka mleka
1 szklanka wody
2 łyżki kakao
1 jajko (z chowu ekologicznego)
odrobina oleju lub roztopionego masła do ciasta

 Umieszczam wszystkie składniki w misce (mąkę, mleko, wodę , jajko i kakao) i  miksuję albo roztrzepuję trzepaczką. Na koniec dolewam odrobinę oleju lub roztopionego masła do ciasta. Ciasto musi być lejące i gładkie. Odstawiam je na 15 minut do pół godziny żeby odpoczęło. Smażę na dobrze rozgrzanej patelni.
 Tak naprawdę sekretem udanych naleśników jest najpierw odstawienie ciasta na minimum 15 minut, aby odpoczęło i dobrze rozgrzana patelnia.

Dodatki do naleśników:
śmietana kremówka 30 %
świeże maliny
cukier puder do posypania

 Śmietanę schładzam, następnie przelewam do miski i ubijam na sztywno, ale nie za długo, żeby się nie zważyła. Możemy ją na końcu posłodzić odrobiną cukru pudru.

Usmażone i przestudzone naleśniki  nadziewam bitą śmietaną. To znaczy każdy naleśnik smaruję bitą śmietaną. Na bitej śmietanie układam świeże maliny i składam moje naleśniki w trójkąty. Wierzch naleśników dodatkowo posypuję cukrem pudrem. Podaję.

sobota, 13 lipca 2013

domowy sok wiśniowy (bez cukru)

    Sezon na wiśni w pełni, pora więc na domowy sok z nich.
Jeszcze kilka słów ode mnie o właściwościach soku wiśniowego.

 SOK Z WIŚNI:

        * łagodzi bóle mięśni po intensywnej aktywności fizycznej,

* picie soku z wiśni pomaga na bezsenność, przyspiesza zasypianie,

* zawiera sporą dawkę przeciwutleniaczy, posiada właściwości przeciwzapalne, 

*  może pomóc łagodzić dolegliwości związane z dną pomagając organizmowi wydalać kwas moczowy mający wpływ na bolesność stawów,

* przy zapaleniu górnych dróg oddechowych, działa antyseptycznie oraz wykrztuśnie - rozrzedza  gęsty śluz i w ten sposób ułatwia odkrztuszanie,

* jest korzystny dla naszego przewodu pokarmowego, żołądka, trzustki, wątroby , 

* kwasy owocowe w, które wiśnie są bogate wspomagają organizm w oczyszczaniu z substancji szkodliwych i niepożądanych, pobudzają przemianę materii,

* pektyny zarówno  w soku jak i w owocach ułatwiają wiązanie i wydalanie toksyn oraz obniżają poziom cholesterolu,

* ma działanie przeciwbakteryjne, dezynfekuje przewód pokarmowy, pobudza do wydzielania soków trawiennych



   Około 3 lat temu nabyłam sokownik w celu produkcji domowych soków. Teraz wiem, że to był dobry pomysł. wystarczą świeże owoce i chęci. I mam domowy, pyszny sok - bez konserwantów i nadmiaru cukru.

     Wykonanie soku:
owoce dowolna ilość
sokownik
czyste umyte i wyparzone słoiki oraz szczelne zakrętki

#  Do najniższej części sokownika wlewam wodę.
# Na spodnią  część sokownika zakładam środkową część w którą będzie ściekał sok,
# I na środkową część sokownika nakładam ostatnią trzecią część - do której wrzucam wydrylowane wiśnie,
#  Stawiam sokownik na palnik - po kilkunastu minutach gotowania - zaczyna mi ściekać sok, który na bieżąco spuszczam z sokownika i zlewam do słoików,
# słoiki od razu zakręcam
# kończę produkcję soku, gdy nie chce mi już ściekać sok z sokownika (nawet kończę trochę wcześniej, bo z wiśni robię jeszcze dżem)
# jeśli nie mam czasu od razu robić dżemu, mrożę owoce  w pudełku w zamrażarce,


   Sok pasteryzuję około 15 - 20 minut

piątek, 12 lipca 2013

zupa szczawiowa z ziemniakami i jajkiem

           Najbardziej popularnym daniem ze szczawiu jest oczywiście zupa.
 Do gotowania potrzebna jest duża jego ilość, bo po ugotowaniu bardzo się kurczy.  Ale w niczym to nie przeszkadza.
    Szczaw podczas gotowania nie traci na smaku za to traci na kolorze.  Nawiedzając dzisiaj bazarek nieopodal domu  w celu nabycia kilku produktów  zobaczyłam  duży pęczek szczawiu.  Nabyłam go celem ugotowania z niego zupy.
   Nie kupuje szczawiu w słoiku, bo pełno w nim zdrewniałych łodyg.  Najlepsza szczawiowa to albo ze świeżego szczawiu albo z takiego, który sami zawekowaliśmy.

Szczaw - znali Rzymianie, wspominał o nim Hipokrates (docenił jego walory lecznicze).
Szczaw zawiera witaminę C, A, witaminy z grupy B, a także magnez wapń, krzem i żelazo. Pobudza trawienie, wzmaga apetyt, pomaga przy schorzeniach serca, usprawnia prace wątroby oraz woreczka żółciowego, działa lekko moczopędnie.

Z dodatkiem szczawiu można wyczarować wiele potraw. Ale najpopularniejsza jest zupa.
Zupa szczawiowa - to tradycyjna potrawa kuchni polskiej (przyrządza się ją również w krajach Europy Wschodniej oraz w Kuchni żydowskiej.
Uwaga! Nie powinno się  go jeść w nadmiarze bo szkodzi  (zawiera kwas szczawiowy - szczawian potasu jednowodnego, który wiąże się z wapniem tworząc nierozpuszczalny związek, którego organizm nie przyswaja).
A więc warto go jeść z umiarem w potrawie uzupełnionej jajkiem,śmietaną bądź mlekiem.

Składniki:
mięso gołębie (jako baza zupy)
kilka młodych ziemniaków
2 młode marchewki
młoda pietruszka
duży pęczek szczawiu
śmietana (najlepiej wiejska i ekologiczna)
kilka ziarenek ziela angielskiego
listek laurowy
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
jajka na twardo do podania


Wykonanie:
  Mięso dokładnie płuczę, wrzucam do garnka dodaję ziele angielskie i listek laurowy i gotuję około 15 minut. W tym czasie skrobię ziemniaki, marchewkę i pietruszkę. Płuczę warzywa, ziemniaki kroję w kostkę, marchewkę i pietruszkę w plasterki (jeśli są duże to w kostkę). Warzywa dorzucam do mięsa i gotuję kolejne 15 minut. Szczaw dokładnie płuczę i siekam - dodaję go na sam koniec gotowania zupy (tak aby tylko zmiękł). Kończąc gotowanie zupy dolewam śmietanę i zagotowuję całość. Doprawiam solą i świeżo zmielonym pieprzem. Rozlewam zupę na talerze i podaję z jajkiem ugotowanym na twardo.

czwartek, 11 lipca 2013

sos bolognese (moja expresowa wersja)

       Sos bolognese - jak już sama nazwa wskazuje narodził się w Bolonii (Wochy)
We Włoszech sos ten nazywany jest ragu alla bolognese. Polska nazwa prawdopodobnie została zaczerpnięta z języka francuskiego "Sauce Bolognese".
 Tradycyjnie sos boloński podaje się z makaronem tagliatelle(wstążki), a nie spaghetti. A to dlatego, że sos boloński jest za ciężki żeby oblepić makaron spaghetti, natomiast tagliatelle świetnie się do tego nadaje. Tajemnica sosu tkwi w jego długim gotowaniu - co najmniej dwie godziny. Tradycyjny sos bolognese przygotowuje się z mielonej wołowiny, pancetty (włoska szynka), cebuli, selera naciowego, marchewki. Podlewa się go białym winem i bulionem. Do oryginału nie dodaje się czosnku, bazylii czy oregano. Za to w oryginalnym przepisie dolewa się pod koniec gotowania mleko w celu złagodzenia kwasowości pomidorów.
     Dzisiejszy sos to moja całkiem uproszczona jego wersja - na expresowy szybki obiad, gdy nie mamy czasu gotować lub spędzać pół dnia w kuchni. Sos jest gotowy w pół godziny. Ja taki sos podaję do różnych makaronów tagliatelle, spaghetti. Nadziewam nim canelloni, przekładam płaty lasagne. Faszeruję warzywa takie jak cukinia, bakłażan, papryka. Można go zrobić w większej ilości  zawekować lub zamrozić na zapas. Gdy brak nam czasu wyjmujemy tylko sos, gotujemy makaron i mamy gotowy, pyszny, domowy obiad.

Składniki:
500 g mięsa mielonego wołowego bądź wołowo - wieprzowego - (najlepiej mielonego w domu)
2 cebule
400g przecieru domowego lub passaty pomidorowej
2-3 ząbki czosnku
oliwa do smazenia
bazylia suszona
oregano suszone
chilli w proszku

  Wykonanie:
   Cebulę drobno siekam, wrzucam na patelnię - przesmażam na oliwie. Przekładam do garnka.
Następnie przesmażam mięso, aż zbrązowieje. Dokładam je do garnka do cebuli. Podlewam wszystko wodą i duszę około 15 minut. Po tym czasie wlewam pasattę lub przecier. Dorzucam do sosu przeciśnięty przez praskę czosnek lub go drobno posiekany. Wsypuję do smaku oregano, bazylię , chilli w proszku. Doprawiam solą i świeżo zmielonym pieprzem. Jeśli jest taka potrzeba chwilę odparowuje sos do momentu, aż trochę zgęstnieję. Sos wykorzystuje od razu, albo wekuję i wykorzystuję później.

środa, 10 lipca 2013

kiszone ogórki

        Kiszenie to jedna z najstarszych i najbardziej popularnych metod utrwalania żywności. Kisimy ogórki, kapustę czy buraki. Kiszonki to nie tylko porcja witamin, ale też naturalny probiotyk -  bakterie kwasu mlekowego.
KISZONE OGÓRKI - sprzyjają lepszemu przyswajaniu potraw. Pomagają w wydzielaniu soku żołądkowego. Zawierają wiele witamin i składników mineralnych.
Co jest ważne przy kiszeniu ogórków?!
OGÓRKI
* ogórki powinny być świeże i jędrne, nie mogą mieć żadnych przebarwień,
Ogórki dokładnie szorujemy (ja ułatwiam sobie pracę najpierw mocząc ogórki w bardzo zimnej wodzie z około pół godziny - poprawia to jędrność ogórków),
WODA
Najlepsza jest woda źródlana lub przegotowana i odstana kranówka. Trzeba przegotować wodę bo kranówka ma dużo chloru. Woda powinna być ciepła, sól wtedy lepiej się rozpuści. Ja zalewam ogórki gdy woda z solą przestygnie. Ogórki powinny być całkowicie pokryte zalewą.
SÓL
Najlepiej niejodowana kamienna.
PRZYPRAWY
Świeże czyste bez przebarwień, bez oznak jakichkolwiek chorób - jeśli takie nie będą mogą powodować psucie się ogórków. No i oczywiście należy niektóre obrać :) t.j. korzeń chrzanu czy czosnek. Do kiszenia ogórków z przypraw głównie się daje - czosnek i koper. Można z przyprawami poeksperymentować - można dodać liście i korzeń chrzanu, liście dębu, porzeczki lub wiśni, gorczycę, świeży estragon, słodką lub ostrą paprykę.
NACZYNIA DO KISZENIA
Jeśli kisimy w ilościach hurtowych moim zdaniem najlepsze są beczki drewniane (czy ewentualnie plastikowe).
Jeśli kisimy mniejsze ilości to naczynia kamionkowe czy ceramiczne lub słoiki.
Istotne jednak, żeby naczynia były czyste, a jeśli kisimy w słoikach- zakrętki powinny być szczelne i bez oznak rdzy.
Składniki:
ogórki gruntowe
korzeń chrzanu
czosnek
świeży koper z baldachami
marchew
Zalewa:
1l wody
3łyżki soli niejodowanej kamiennej
Wykonanie:
Wodę z solą zagotowuję, następnie studzę. Do każdego wymytego i wyparzonego słoika wkładam gałązkę kopru, kawałek korzenia chrzanu, dwa ząbki czosnku po kilka 2-3 plasterki marchwi.
Następnie wyszorowane ogórki ciasno układam w słoikach. Całość zalewam zimną zalewą. Słoiki zakrętkami. Nie gotuję. Ogórki muszą być całkowicie przykryte zalewą. Pozostawiam na kilka dni w temperaturze pokojowej, Później przenoszę w chłodniejsze miejsce.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...