czwartek, 31 stycznia 2013

korzenne grzane piwo z jajem

    Za oknem aura jest jak jest. Pozostaje nam przypomnieć sobie domowe sposoby na jej przetrwanie. Nie myślę tym razem o potrawach (t.j bigos, kapuśniak, grochówka czy fasola po bretońsku), które zaspokajają nasze duże zapotrzebowanie energetyczne zimą. Tym razem mam na myśli grzane korzenne piwo z jajem. Świetnie nas rozgrzeje gdy wracamy do domu zmarznięci i przemoczeni, a w dodatku poprawi nam humor. A wtedy nawet i przede wszystkim pogoda za oknem stanie się niestraszna i nie będzie nam przeszkadzać. :)

Składniki:
butelka piwa
2 żółtka
2 łyżki cukru
kora cynamonu
2-3 goździki
gwiazdka anyżu gwiazdkowego

Wykonanie:
   Piwo podgrzewam z przyprawami nie dopuszczając do wrzenia. Żółtka ubijam z dwoma łyżkami cukru (w szklanej misce którą później kładę na garnku z wodą , która paruje). Miskę z już ubitymi żółtkami z cukrem stawiam nad parą. Następnie powoli ciągle je ubijając wlewam do nich gorące piwo. Kiedy mój napój zgęstnieje przelewam do kufla z grubszego szkła, które dłużej utrzymuje ciepło.

środa, 30 stycznia 2013

zupa - krem kukurydziany z podsmażonym boczkiem

       Mogłoby się wydawać, że kukurydza to rdzenna roślina Stanów Zjednoczonych, a tak nie jest (choć są one jej największym producentem). Jest to udomowiona forma dzikiej trawy teosinte występującej w zachodniej części meksykańskich gór Sierra Madre. Początkowo jej kolby miały po kilka centymetrów i kilkadziesiąt ziaren. Nie wiadomo jak ją udomowiono. Jako pierwsi udomowili ją mieszkańcy obecnego Meksyku około 6 tysięcy lat temu i musiały minąć kolejne 3 tysiąclecia by została podstawą w diecie mieszkańców obu Ameryk Pierwsi osadnicy nie przeżyli by zimy gdyby Indianie nie podzielili się z nimi kukurydzą, którą można było ugotować i zjeść. 

Z kukurydzy pieczono chleb, gotowano owsiankę, zupę, pieczono ciasteczka, robiono pudding. Z Ameryki do Europy trafiła dzięki Kolumbowi. Początkowo mieszkańcy Europy traktowali ją jako roślinę ozdobną dopiero z czasem trafiła na stoły. Kukurydza nie byłaby znana gdyby nie była uprawiana przez ludzi. Na próżno jej szukać poza plantacjami, ponieważ nie rośnie dziko.


          Kukurydza to kolejne warzywo które można wszechstronnie wykorzystać w kuchni. Jest bogata w witaminy B1 i B6, potas i kwas foliowy.

 U mnie sprawdza się m.in. w zupie , jako składnik zapiekanek i sałatek. A późnym latem i wczesną jesienią zajadamy ugotowaną  prosto z kolby posypaną niewielką ilością soli z dodatkiem świeżego masła. Jeśli chcemy wykorzystać surową do potraw okrawamy ziarna z kolby.
   A u mnie dziś zupa z kukurydzy (nie świeżej), ale z puszki (też sprawdza się świetnie). Zupa jest pyszna i sycąca. Przynajmniej słonecznie mam na talerzu jeśli tego słońca nie mam za oknem. A do wiosny jeszcze daleko, a tym bardziej do lata :) Dodatkowym plusem tej zupy (jak to w przypadku zup kremów) jest expresowe wykonanie. Jeśli nie mamy czasu gotować w niecałe pół godziny przygotujemy taką zupę. Na dodatek zjemy coś ciepłego i sycącego.

Składniki:
2 puszki kukurydzy lub 2-3 kolby kukurydzy
2 mniejsze ziemniaki
ok 1.5 litra wody
3 łyżki masła
2-3 ząbki czosnku
cebula
sól, świeżo zmielony pieprz
boczek do podsmażenia i podania z zupą
cebulka do podsmażenia i podania z zupą w wersji dla wegetarian

Wykonanie:
   Ziarna kukurydzy wrzucam do garnka, dodaję obrane i pocięte ziemniaki, wlewam wodę (jeśli korzystam z kukurydzy z puszki zmniejszam ilość wody o płyn który był w puszce). Dodaję pokrojona w większą kostkę cebulkę i ząbki czosnku oraz masło. Gotuję około 15 minut. Po  tym czasie rozdrabniam w blenderze na krem. Doprawiam do smaku solą i świeżo zmielonym pieprzem. Podaję z podsmażonym na chrupko boczkiem (jeśli pochodzi z domowego wyrobu) lub z usmażonymi na złoto nitkami cebulki. Do zupy podaję również świeży chleb posmarowany masłem.

wtorek, 29 stycznia 2013

sernik z masą kajmakową i pomarańczą

Sernik
Składniki:
1 kg twarogu trzykrotnie mielonego
8 jajek z chowu ekologicznego czyli od szczęśliwych kur
250 g masła
1,5 szklanki cukru
2 łyżki mąki ziemniaczanej
rodzynki wedle upodobań

Wykonanie:
  Rodzynki zalewam wrzątkiem i odstawiam na 5 minut, aby zmiękły. Po tym czasie odsączam je na sitku.
Masło wkładam do dużej miski, dodaję cukier i ucieram na krem. Kiedy masa zrobi się biała, dodaje po jednym żółtku, a następnie po łyżce twarogu i ucieram tak długo jak wszystkie składniki się połączą. Białka ubijam w drugiej misce na sztywno ze szczyptą soli. Do masy serowej dodaję mąkę ziemniaczaną, rodzynki i pianę z białek i wolno ale zdecydowanym ruchem mieszam.
 Masę wylewam do tortownicy uprzednio wyłożonej papierem do pieczenia. Tortownica o średnicy 25 cm.
Wstawiam do piekarnika i piekę 50-60 minut. Po upieczeniu, wyłączam piekarnik, uchylam drzwiczki i czekam aż sernik ostygnie.


 Masa kajmakowa:
1 szklanka mleka
1 szklanka cukru
80 g masła
2-3 łyżki kakao
3/4 szklanki mleka w proszku

   Do naczynia wlewam mleko dodaję cukier, kakao i masło. Gotuje około 20 minut. Pod koniec gotowania dodaję mleko w proszku i utrzymuję w stanie lekkiego wrzenia ciągle mieszając przez kilka chwil.


Sernik polewam masą kajmakową przed samym podaniem (dlatego, że masa wylana na sernik w niego wsiąknie).
Na masę kładę plasterki pomarańczy.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

kapuśniak z kiszonej kapusty

Kapusta to warzywo, które jako ostatnie zbierane jest z ogrodu.
U nas się ją kisi (obok ogórków, buraków, papryki czy pomidorów).
  Z kiszonej kapusty w kuchni polskiej przyrządza się bardzo wiele potraw. Najpopularniejsze to zupa czyli kapuśniak, bigos czy pierogi ( i tak można by wymieniać wiele innych potraw).
 Dziś przepis na kapuśniak czyli popularną u nas zupę w sezonie zimowym. Rozgrzewająca, sycąca, idealna na mroźny zimowy dzień.
  Składniki:
kiszona kapusta
mięso i warzywa z wywaru
ziemniaki kilka
cebula
słonina kawałek
mąka łyżka
majeranek suszony
nać pietruszki

Wykonanie:
  Z żeberek i warzyw (2 marchewki, pietruszka, kawałek selera) +  przyprawy listek laurowy, kilka ziarenek ziela angielskiego gotuję wywar.
Wywar dzielę na dwa garnki. W jednym garnku z wywarem gotuję kapustę, którą uprzednio siekam. Kapustę gotuję do miękkości. W drugim garnku z wywarem gotuję ziemniaki.
* nigdy nie gotujemy ziemniaków w kwasie bo się nie ugotują.
Ugotowane mięso oddzielam od kości i dzielę na mniejsze kawałki.
Warzywa z wywaru kroję w kostkę. Gdy już kapusta jest miękka i ziemniaki też - łączę oba wywary. Następnie dorzucam do wywaru podzielone na kawałki mięso z pokrojonymi warzywami.
Słoninę kroję w kostkę i wytapiam skwarki, w następnej kolejności wrzucam na patelnię posiekaną cebulę i podsmażam ją na złoty kolor. Gdy już cebula się zeszkli wsypuję na patelnię mąkę. I rozprowadzam zasmażkę, lekko rumieniąc mąkę. Gdy mąka się zrumieni - wlewam na patelnię kilka łyżek zupy, żeby rozprowadzić zasmażkę w wywarze i wlewam wszystko do garnka z zupą.
Mieszam dokładnie zawartość garnka, żeby i w zupie nie porobiły się kluski. Posypuję zupę obficie majerankiem na lepsze trawienie.
A przed podaniem już na talerzu posypuję dodatkowo natką z pietruszki.

niedziela, 27 stycznia 2013

film "Mała Moskwa" na niedzielne popołudnie

 Film na niedzielne popołudnie. Melancholijny  i jak wielu by powiedziało ckliwy, ale adekwatny do aury za oknem. Mnie zapadł w pamięć i jest to film do którego chcę wracać. A więc ciepłe skarpety, gorąca herbata z hibiskusa i mogę się zaczynać seans.

           Film zdobył Złote Lwy na festiwalu w Gdyni w 2008 roku. Z tego co wyczytałam z recenzji film wywołał więcej krytyki (moim zdaniem niesłusznie) niż zebrał pochwał.
Dla mnie jest to bardzo udany melodramat  (o które bardzo trudno w polskim kinie). Krytykowany był także Lesław Żurek ,że nie pasuje do roli amanta ze swoja urodą (moim zdaniem miłość nie ma nic wspólnego z wyglądem). Świetnie rolę Wiery zagrała Swietłana Chodczenkowa (urzekło mnie jej wykonie "Grande valce brillante" Ewy Demarczyk). Podoba mi się to wykonanie właśnie ta nuta pasuje mi do lekko rosyjskiego akcentu. Oczywiście wykonanie Ewy Demarczyk świetne bo polskie.
    O czym jest film? Film opowiada o miłości żony radzieckiego lotnika, który stacjonował w latach 60-tych w Legnicy do polskiego podoficera.
      Z wywiadu zrobionego z reżyserem filmu Waldemarem Krzystkiem dowiedziałam się, że scenariusz nie powstał w jego głowie. Reżyser usłyszał  tą historię od swojej mamy. W okresie wszystkich świętych jako chłopiec szedł na groby i jego uwagę zwrócił grób Rosjanki. Grób był zadbany, paliły się na nim świeczki (inne groby rosyjskie były zadbane ale nie tak jak ten). Wtedy mama mu opowiedziała historię Rosjanki, która zakochała się w Polsce, nauczyła się mówić po polsku, czytać po polsku (zaczęła czytać polskie książki) i na koniec zakochała się w Polaku. Gdy tę miłość odkryto popełniła samobójstwo z miłości. Osoba tej Rosjanki to taka legendarna postać wśród mieszkańców Legnicy.
   Pisanie scenariusza "Małej Moskwy" i przygotowanie tego filmu zaczęło się od dwóch prawdziwych zdarzeń - były one impulsem reżysera do powstania tego filmu. Pierwszy z nich to była historia Rosjanki zakochanej w Polaku z lat 60-tych usłyszana od mamy reżysera nad jej grobem. Drugi impuls- to jest druga historia usłyszana od kamieniarza nad grobem dziecka (scena ta zacytowana jest w filmie).
  Reżyser mieszkał w Legnicy przez dwadzieścia lat (mieszkał 200m od radzieckiego osiedla wojskowego), więc znał sytuację od środka.
Znał Rosjan osobiście - jak przyjeżdżali do Polski mogli być 5 lat, gdy ten okres się kończył- wracali ponownie do Związku Radzieckiego).
Więc znał jednych, później następnych, prywatnie ich poznawał. Widział jacy byli jak przyjeżdżali, jak bali się mówić cokolwiek. Z czasem jak zaczynali się oswajać poznawać Polaków, nabierać do nich zaufania zaczynali opowiadać o Związku Radzieckim, czego potrzebują. Przykładem jest potajemny chrzest ormiańskiego dziecka - to także było prawdziwe wydarzenie (też zostało wykorzystane w filmie).
  Wspomnę trochę przy okazji recenzji filmu o historii Legnicy tamtych czasów. W Legnicy był najpotężniejszy garnizon, ogrom wojska, sprzętu, dwa lotniska, najnowocześniejsze samoloty bojowe. Samoloty stacjonowały w Krzywej pod Legnicą dla których zbudowano przeciwatomowe bunkry, które miały je chronić przed zniszczeniem w razie ataku. Marazm w mieście trwał 30 lat ponieważ było to miasto garnizonowe Armii Radzieckiej. Nie dokonywano tam żadnych inwestycji przez całe lata (bo gdyby wybuchła wojna to zniszczona byłaby m.in Legnica i okolice. Tam był sztab północnej grupy wojsk radzieckich.

   Postacią tragiczną w filmie jest mąż Wiery - Jura, którego żona zdradzała z Polakiem. Jura nie potrafi nienawidzić swojej żony, chce z nią być do końca, jak długo będzie to możliwe, chce się nią opiekować, nie ma w nim agresji. Reżyser przedstawił w filmie Rosjan jako osoby prywatne - że mają marzenia, że czegoś chcą. W filmie osobami, które niosą zło i pewną ideologię komunistyczną są przedstawiciele władzy. W filmie jest obnażone co system robił  z Polakami i co robił ze swoim obywatelem (że ich chęci marzenia to wszystko się nie liczyło). Liczyło się imperium i interes.
     Jak widać film to nie tylko zakazana miłość Rosjanki do Polaka, ale przedstawione zostały w nim stosunki polsko- rosyjskie. Tak poza nawiasem pisząc wszędzie żyją ludzie, którzy służą państwu i wykonują rozkazy nie zawsze dobre bo ich do tego zmuszano. Przecież ludzie są różni -są ci źli, ale są i ci dobrzy.
  Moim zdaniem nie nam oceniać tę miłość. Bo to co zrobił podoficer Michał nie było ani uczciwe, ani w porządku. Myślę także, że lepiej nie oceniać kogoś jeśli nie znajdziemy się w podobnej sytuacji, bo nie wiadomo jakbyśmy my wtedy postąpili. 
   Ta Rosjanka, której historię usłyszał reżyser i była pierwowzorem Wiery nazywała się Lidia Nowikowa.. Popełniła prawdopodobnie samobójstwo w październiku 1965 lub została zamordowana przez SB. Znaleziono ją powieszoną na drzewie w Lasku Złotoryjskim. Filmowa Wiera miała córkę tymczasem Lidia Nowikowa miała dwóch synów (w chwili jej śmierci jeden miał 12, a drugi 8 lat). Nie nam oceniać decyzje tej kobiety. Wiadomo jak radzieckie wojsko traktowało swoich obywateli, którzy próbowali zbliżyć się do Polaków. I zapewne to była przyczyna takiej desperackiej decyzji.

   Film "Mała Moskwa" opowiada o miłość, dostarcza wzruszeń, przedstawia dramaty, wzbudza emocje.  POLECAM! 

     Wykonanie "Grande valce brillante" Ewy Demarczyk przez Swietłanę Chodczenkową w filmie.

sobota, 26 stycznia 2013

pieczony wiejski kurczak i pieczone warzywa

Taki pieczony kurczak z pieczonymi warzywami to danie, które robi się samo. Pomijając oczywiście porcjowanie kurczaka,obieranie i pokrojenie warzyw. Reszta czynności to umieszczenie składników w brytfannie, doprawienie,skropienie oliwą i umieszczenie w piekarniku. Idealne danie na obiad czy na ciepłą kolację.
       Składniki:
kurczak (z wiejskiej zagrody)
2-3 marchewki
2 buraki
4-5 ziemniaków
1-2 pietruszki
pół selera
sól, świeżo zmielony pieprz
2-3 ząbki czosnku
chilli pieprz cayenne lub ostra papryka
tymianek suszony
kilka łyżek oliwy do skropienia kurczaka i warzyw przed pieczeniem
Wykonanie:
   Warzywa czyli marchew, pietruszkę, selera, ziemniaki, buraki obieram i płuczę. Ziemniaki dzielę na ćwiartki. Marchew, pietruszkę, buraki i selera kroję na większą zapałkę. Kurczaka płuczę i porcjuje na kawałki. Warzywa i kurczak umieszczam w naczyniu lub brytfannie w której będę piekła. Ząbki czosnku obieram i przeciskam przez praskę. Nacieram mięso i warzywa czosnkiem, solą, świeżo zmielonym pieprzem, chili. Posypuję suszonym tymiankiem i skrapiam oliwą. W trakcie pieczenia co jakiś czas zaglądam do kurczaka i polewam jego kawałki tłuszczem ze spodu  brytfanny. Wstawiam do piekarnika na około godzinę na 200 stopni.

piątek, 25 stycznia 2013

zupa z czerwonej soczewicy z pomidorami

Składniki:
szklanka czerwonej soczewicy
300 ml gęstego domowego przecieru pomidorowego lub puszka pomidorów
około litra bulionu jarzynowego w ewentualności wody
duża cebula
łyżka masła
2 ząbki czosnku
chilli w proszku do smaku wedle upodobań
sól, świeżo zmielony pieprz


Wykonanie:
   Cebulę siekam w drobną kostkę, miażdżę ząbki czosnku i też siekam. Przesmażam na łyżce masła cebulę i czosnek. Dodaję przecier pomidorowy lub pomidory z puszki i soczewicę. Zalewam wszystko bulionem lub wodą. Gotuję na małym ogniu, aż soczewica będzie miękka (około 15-20 minut). Na koniec doprawiam solą, świeżo zmielonym pieprzem i chilli lub ostrą papryką.

czwartek, 24 stycznia 2013

kogel - mogel jeden ze smaków dzieciństwa

    Kogel-mogel to jeden z moich smaków dzieciństwa. Zapewne nie jedna osoba jadła na deser kogel-mogel jako dziecko. Klasyczne kogle-mogle to z kakao czy z cytryną (która nadaje mu odświeżającego, rześkiego smaku) . Moja mama dodawała sobie kogel- mogel do kawy. Pamiętam  jeszcze oszukany kogel - mogel z ubitym białkiem.
   Kiedy ogarnie nas nostalgia za smakami dzieciństwa nikt nie zabroni nam zrobienia takiego solidnego kogla-mogla i dodatkowo zaprawić go już tak po dorosłemu - kroplą wódki czy rumu.
   Do kogla można dodać cynamon, wanilię, rodzynki. W sezonie owocowym w koglu-moglu mogą wylądować takie owoce jak truskawki czy maliny.
 Składniki:
2 żółtka (z jajek od szczęśliwych kur)
6 łyżeczek cukru
dodatki wedle upodobań- alkohol (wódka, rum), cynamon, wanilia czy rodzynki

Wykonanie;
Składniki umieszczam w kubku czyli cukier i żółtka. Ucieram łyżką lub mikserem do czasu, aż cukier się rozpuści, a masa będzie miała jasnożółty kolor i żółtka będą ubite na puch. Na koniec wsypujemy kakao, jeśli go dodajemy.
  Ja wolę klasycznie z kakao lub z cytryną.

środa, 23 stycznia 2013

chipsy jabłkowe - suszone plasterki jabłek

Świetna zdrowa przekąska przy oglądaniu filmu czy czytaniu książki. Takie chipsy nadają się nie tylko jako przekąska, ale i jako dodatek do herbatek, grzańców czy kompotu z suszu (w tym wigilijnego kompotu z suszu). Można je oprószyć po wysuszeniu cynamonem, roztartymi w moździerzu goździkami czy przyprawą piernikową.
    Takie chipsy robią się same (jeśli nie przeszkadza nam skórka i gniazda nasienne).

Wykonanie:
     Jabłka myję, osuszam i kroję w poprzek w jak najcieńsze plasterki. Suszę w suszarce elektrycznej do suszenia owoców, warzyw, ziół i grzybów. Można je suszyć w piekarniku na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w temperaturze 60-70 stopni najlepiej z termoobiegiem przy uchylonych
drzwiczkach.
      

wtorek, 22 stycznia 2013

kaczka w pomarańczach faszerowana brązowym ryżem, rodzynkami i orzechami włoskimi

Gdy mamy do wyboru kaczkę hodowaną w wiejskiej zagrodzie lub mięso z supermarketu (z chowu przemysłowego) zawsze wybierzemy kaczkę z zagrody.
A jak mamy  do wyboru tylko mięso supermarketowe - my wybieramy raczej wegetarianizm. 
 Mięso kaczki z wolnego chowu to zupełnie inne mięso. Mięso takich kaczek jest chudsze, niż kaczki z chowu przemysłowego.
 Co do  korzyści żywieniowych płynących z jedzenia kaczego mięsa -  taka kaczka zawiera porządny wachlarz witamin z grupy B, szczególnie B12, zawiera takie minerały jak żelazo i selen.
  U mnie dziś kaczka w pomarańczach z nadzieniem z brązowego ryżu, orzechów włoskich i suszonych rodzynek. Wiem, że kaczka to mięso potrzebujące trochę uwagi, a jeśli ktoś ma dostęp do takiej kaczki z zagrody to naprawdę warto czasem taką przyrządzić.  Do swojej dobrałam same zdrowe dodatki:
  Brązowy ryż - ma m.in. solidną dawkę błonnika, cały zestaw witamin z grupy B, minerały i wiele innych pożytecznych substancji roślinnych,
Orzechy włoskie - to jeden ze stosunkowo niewielu pokarmów pochodzenia roślinnego zawierający tak poszukiwane tłuszcze omega- 3, orzechy zawierają także wiele witamin i minerałów oraz błonnik,
Suszone rodzynki -zawierają błonnik, żelazo potas, cynk, magnez, witaminy z grupy B, witaminy C oraz E.
Pomarańcze - zawierają dużo witaminy C , są źródłem beta- karotenu, witaminy B1, kwasu foliowego, minerałów takich jak potas, miedź, magnez i wapń.
   Jak widać moja kaczka z wiejskiej zagrody została nadziana samymi dobrociami.
                                                                                                                                         

Składniki:
1 kaczka
4 duże pomarańcze (jedna do obłożenia kaczki, trzy do wyciśnięcia soku)
1-1,5 szklanki ugotowanego ryżu (u mnie brązowy)
cebula
ząbek czosnku
po garści rodzynek i orzechów włoskich
2 łyżki masła
łyżka mąki
sól, pieprz, majeranek


Wykonanie:
 *Cebulę siekam i szkle na maśle, skórkę z jednej pomarańczy ocieram. Ugotowany uprzednio ryż mieszam z sok wyciśniętym z jednej pomarańczy, orzechami, rodzynkami i ząbkiem czosnku wyciśniętym przez praskę. Doprawiam solą  i pieprzem.
 * Płuczę kaczkę i osuszam.
 * Luzuję kaczkę czyli pozbawiam całego korpusu (ostrożnie), żeby nie podziurawić skóry na kaczych plecach. (wyjmując korpus teraz szybciej i wygodniej porcjuje się kaczkę po upieczeniu).
 *Przygotowanym farszem napełniam kaczkę i zaszywam bawełnianą nicią. Nacieram kaczkę z wierzchu  solą,pieprzem i majerankiem.Wkładam do brytfanny.
*Kaczkę piekę w zależności od wagi (na każde pół kilograma kaczki potrzeba 30 minut). Jest to od 1,5 godziny nawet do 3 godzin w temperaturze 180 stopni.
* Kaczkę co 20 minut polewam sokiem wyciśniętym z jednej pomarańczy i tłuszczem, który się wytopił z kaczki. Kaczkę lepiej piec dłużej niż piec ją za krótko. Po upieczeniu kaczki- z wciśniętego widelca w kaczkę ma wypływać nie różowy tylko przezroczysty sok.
 * Przed końcem pieczenia (jakieś 15 minut) obkładam kaczkę plasterkami pomarańczy. Po upieczeniu kaczki po wyłączeniu piekarnika zostawiam  ją na 15 minut w środku,żeby odpoczęła i soki równomiernie się rozeszły.
  * Sos do kaczki- sos z pieczenia zlewam i przecedzam do rondelka, dodaję sok z wyciśnięty z jednej pomarańczy wymieszany z łyżką mąki. Sos doprawiam solą i pieprzem świeżo zmielonym.
       Kaczkę podaję polaną sosem.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

zupa krem pieczarkowy

Zupa to danie, które bardzo często gości na moim stole. Są to różne zupy (w tym zupy kremy). Co do zup kremów najlepiej jest je gotować w domu , wiemy wtedy że są świeże. Posiłkując się taką zupą na mieście, nie możemy mieć pewności, co się w niej znajduje i czy nie jest to zmiksowana jakaś kilkudniowa zupa. Gotując i jedząc taką zupę w domu wiemy, że jest świeża, co zawiera - a nie jest to bez znaczenia. Zupy kremy są również dietetyczne - im więcej do takiej zupy dodamy warzyw, a mniej tłuszczu - np. skwarek i nie dodamy śmietany (tym dla nas czasem lepiej). Zimą zdarzy mi się taką zupę ugotować na porcjach mięsa drobiowego (pochodzącego z wiejskiej zagrody). Jeśli nie mam takiego mięsa zupa jest na warzywach. Ale częściej takie zupy powstają u mnie w wersji bezmięsnej.
    Zupy kremy są dobre jako posiłek ugotowany w domu (ugotowanie takiej zupy zajmuje 30 minut) i zabrany  ze sobą (do pracy lub gdy będziemy bardzo długo poza domem). Taka zupa zabrana z domu w kubku termicznym - pozostanie ciepła. Gdy zgłodniejemy nie tylko nas rozgrzeje (w zimny dzień), ale także  zaspokoi pierwszy głód i nie będziemy posilać się batonikami czy fast foodami. Takie zupy to dobra alternatywa dla zupek z proszku. Zachęcam więc do eksperymentów z takimi zupami.
  Zupy kremy gotuje dość często, są one różne w zależności od zasobów moich szafek kuchennych czy spiżarni oraz pory roku.
    Dziś zapraszam na bardzo prostą zupę krem z pieczarek. Bo pieczarki - dostarczają nam witamin z grupy B, które pełnią ważną rolę, pomagając w procesie uwalniania z pokarmów energii oraz selenu- pierwiastka śladowego. Podobno wzmacniają odporność oraz mają działanie przeciwnowotworowe.
    Zapraszam więc na miseczkę zdrowej, kremowej zupy z pieczarek :).

  Składniki:
500 g pieczarek
3 cebule
3-4 większe ziemniaki
2 marchewki
pietruszka
łyżka masła
sól, świeżo zmielony pieprz

 Wykonanie:
  Pieczarki myję, obieram je z błonek pod kapeluszami  i odkładam kilka Pozostałe kroję na mniejsze kawałki i wrzucam do garnka w którym będę gotowała zupę. Obieram ziemniaki, marchewki, pietruszkę i płuczę. Obieram cebule. Wszystkie warzywa kroję w większą kostkę i też umieszczam w garnku. Wszystko zalewam wodą i gotuję 15- 20 minut. Doprawiam solą i świeżo zmielonym pieprzem Następnie wszystko umieszczam w blenderze i miksuję w celu uzyskania kremowej konsystencji. Odłożone pieczarki kroję w plasterki i przesmażam na łyżce masła. Zupę rozlewam do miseczek i dekoruję usmażonymi plasterkami pieczarek. Podaję z chrupiącą bagietką posmarowana masłem.

niedziela, 20 stycznia 2013

krucha szarlotka i zimowy spacer

Składniki:
2,5 szklanki mąki pszennej
1,5 szklanki mąki ziemniaczanej
2 całe jajka z od szczęśliwych kur
0,5 szklanki śmietany
250 g masła
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szklanka cukru pudru
 1- 1,5 kg jabłek (daję zazwyczaj tyle ile mam) + cukier do jabłek do smaku w zależności od słodkości jabłek)+sok z cytryny (żeby jabłka nie ciemniały)
cynamon (opcjonalnie)


 Wykonanie:
     Przygotowanie jabłek: OPCJA1 - obieram jabłka, siekam w kostkę, skrapiam sokiem z cytryny, wrzucam na patelnię, podlewam odrobiną wody i przesmażam do czasu, aż staną się miękkie, dosypuję cukier w zależności od słodkości jabłek.
OPCJA2- obieram jabłka, ścieram na tarce o grubych oczkach i skrapiam sokiem z cytryny, dosypuję cukier w zależności od słodkości jabłek.

Kruche ciasto:
    Z obu mąk, proszku do pieczenia, jajek, masła, śmietany i cukru pudru zagniatam ciasto. Gdy będzie już jednolite i gładkie zawijam w folię spożywczą i wkładam do zamrażalnika na około pół godziny żeby się schłodziło. Po tym czasie wyjmuję ciasto i dzielę na dwie części. Z jednej części wałkuje prostokąt wielkości blaszki. Gotowym rozwałkowanym prostokątem ciasta wykładam spód blaszki w której będę piekła ciasto. Oczywiście blaszkę uprzednio wykładam papierem do pieczenia. Na spodnie ciasto wykładam jabłka. Na warstwie jabłek kładę drugi prostokąt rozwałkowanego ciasta albo wycinam paski. Takie paski układam na poprzek na jabłkach na całej długości raz w jedną raz, a później w drugą stronę.
  Na koniec wierzch posypuję cukrem kryształem. Piekę w 175 stopniach około godziny


.

sobota, 19 stycznia 2013

śledzie w oleju z rodzynkami i daktylami

Składniki:
6 filetów a la matias
3 duże cebule
duża garść rodzynek
10 daktyli
olej (może być rzepakowy, może być olej lniany jeśli komuś nie przeszkadza jego specyficzny smak)

   *Cebule obieram i kroję albo w talarki albo w grubszą kostkę i podsmażam na małym ogniu na odrobinie oleju. Po prostu ją karmelizuję (uważamy, aby jej nie przypalić).
   *Śledzie płuczę pod bieżącą wodą (jeśli są bardzo słone to nawet trochę je moczę). Następnie osuszam.
   * Śledzie kroję na mniejsze kawałki i przekładam do miski. Do śledzi dodaję garstkę rodzynek, pokrojone na pół daktyle i skarmelizowaną cebulkę.
    * Przekładam zawartość miski do słoika i zalewam olejem.
    * Odstawiam słoik ze śledzikami do lodówki (najlepiej na 48godzin), żeby się wszystko przegryzło. I po tym czasie konsumujemy.

piątek, 18 stycznia 2013

klasyczna waniliowa panna cotta z musem malinowym

  Panna cotta - (z włoskiego gotowana śmietanka). Jest to jeden z najpopularniejszych (obok tiramisu) najprostszych  włoskich deserów. Deser pochodzi z północnych Włoch (wymienia się Piemont, Toskania, Emillia Romania). Jest to jeden z deserów, który można przygotować wcześniej, schować w lodówce i zjeść dopiero kiedy przyjdą goście lub najdzie nas ochota.
Panna cotta jest delikatna i aksamitna w smaku.


      Moja panna cotta jest w wersji klasycznej - waniliowa. Podałam ją z musem malinowym i udekorowałam malinami.  Z racji tego, że jest zima wykorzystałam mrożone maliny. Panna cotta jest uniwersalnym deserem, który można zrobić niezależnie od pory roku (o każdej smakuje wybornie).

Panna cotta
Składniki:
250 ml śmietany kremówki
200 ml mleka 3,2%
4 łyżki cukru
1 laska wanilii
2 łyżki żelatyny w proszku

do podania: mus malinowy ze świeżych lub mrożonych malin i świeże lub mrożone maliny do dekoracji

Wykonanie:
 Żelatynę zalewam  2 łyżkami zimnej wody i odstawiam na około 5 minut. Laskę wanilii przekrawam na pół i wydłubuję z niej ziarenka. Następnie do rondelka wlewam mleko, śmietankę kremówkę, wsypuje cukier i ziarenka wanilii i mieszam do czasu, aż się rozpuści cukier i dorzucam rozpuszczoną żelatynę. Mieszam do czasu, aż żelatyna się rozpuści. Rozlewam masę do przygotowanych wcześniej filiżanek- przykrywam folią spożywczą i wstawiam na 5 godzin do lodówki. Żeby ułatwić sobie wyjęcie deseru z filiżanek - umieszczam go na dosłownie kilka sekund w gorącej wodzie. I wykładam na talerzyk.  Polewam musem malinowym i dekoruję malinami. Podaję.

Mus malinowy:
  Maliny miksujemy jeśli przeszkadzają nam pestki - możemy przetrzeć przez przecierak do owoców i warzyw lub sitko.

czwartek, 17 stycznia 2013

balotyna drobiowa z pieczarkami i cebulką

Balotyna (ballotine) - to wyluzowana tuszka w której pozostawia się mięso i do środka wkłada farsz.

Pierwszy raz luzowałam kurczaka, trochę mi to nie wychodziło, ale się uparłam  i jakoś się udało.
Nie podziurawiłam go (nie narobiłam dziur w skórze).
Miałam problem ze związaniem już wyluzowanego, kiedy go  nadziałam (bo też robiłam to pierwszy raz). Nie wyszło idealnie, ale efekt końcowy był zadowalający. 
W przyszłości będzie sprawniej i wizualnie lepiej :)
Moją balotynę wykorzystałam jako wędlinę na kanapki.
Było po domowemu i zdrowo.
Składniki:
1 wiejski kurczak (wyluzowany bez kości)
około 0,5 kg pieczarek
1 biała cebula
odrobina oliwy
2 ząbki czosnku
sól
świeżo mielony czarny pieprz
opcjonalnie odrobina ostrej papryki w proszku

Wykonanie:
   Na odrobinie oliwy podsmażam obraną i posiekaną w drobną kostkę cebulę - do momentu, aż zmięknie i się zeszkli. Następnie dorzucam posiekane w drobną kostkę pieczarki. Doprawiam wszystko solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem.
     Wyluzowanego kurczaka (czyli pozbawionego kości) - nacieram solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem oraz opcjonalnie odrobiną ostrej czerwonej papryki w proszku oraz startymi na bardzo drobniutkiej tarce ząbkami czosnku.
   Następnie na takiego kurczaka rozkładam farsz. Ja zwijałam w rulon (miałam małego kurczaka). W następnej kolejności związałam go sznurkiem (tak aby wszystko się nie rozchodziło i nie wychodził farsz.
  Nafaszerowaną wyluzowaną tuszkę włożyłam do naczynia do pieczenia, podlałam odrobiną wody i wstawiłam do piekarnika na ponad godzinę na około 160 stopni Celcjusza.  Ja miałam jak już pisałam wcześniej wiejskiego kuraka - a takie potrzebują trochę więcej czasu w piekarniku).

środa, 16 stycznia 2013

carrot cake czyli ciasto marchewkowe

       Ciasto marchewkowe jest niezwykle popularne w krajach anglosaskich. Jest to słodki placek z tartą marchewką. Marchew jako składnik wypieków nie jest niczym niezwykłym, gdyż była używana w tym celu  w średniowieczu ponieważ cukier był wtedy towarem drogim i trudno dostępnym. Marchew zawiera dużo cukru (pod względem zawartości cukru prześciga ją tylko burak cukrowy) dlatego stosowana była jako składnik deserów , aby wzbogacić ich smak.

   Ciasto jest bardzo smaczne (zaskakujący efekt końcowy) wilgotne od marchewki, która mięknie podczas pieczenia. Lepiej smakuje z dodatkiem przypraw korzennych (goździki, cynamon, gałka muszkatołowa, kardamon), orzechów (włoskie, laskowe) lub suszonych owoców (śliwki, rodzynki).
   Można je jeść bez dodatków, polane lukrem lub polewą z sera białego.
    Moje jest z dodatkiem rodzynek, z przypraw korzennych ma cynamon i gałkę muszkatołową. Przełożone zostało masą z serka mascarpone z dodatkiem soku z pomarańczy. Ciasto idealne do kawy w jesienne i zimowe dni.

   Składniki:
ciasto:
2 szklanka mąki
1 szklanka cukru
4 jajka
300ml oleju (1 1/4 szklanki)
2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
 łyżeczka cynamonu
 łyżeczka gałki muszkatołowej
3 starte marchewki
duża garstka rodzynek

masa: serek mascarpone 250g, 50g cukru, sok z połówki pomarańczy, 1 łyżka żelatyny i 1/4 szklanki wody

do dekoracji: orzechy włoskie

Wykonanie: Jajka ucieram z cukrem, dodaję mąkę, olej, sodę i proszek do pieczenia, przyprawy- cynamon i gałkę muszkatołową, sparzone wcześniej rodzynki i startą na grubych oczkach marchewkę. Wszystkie składniki dokładnie mieszam i wlewam do formy uprzednio wyłożonej papierem do pieczenia. Piekę w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni około godziny. Ciasto piekłam w formie o bokach  25x25cm.

Masa: Ucieram żółtka z cukrem na białą masę, następnie dodaję serek mascarpone i ucieram do uzyskania  gładkiej masy, dolewam sok z połówki pomarańczy i rozpuszczoną żelatynę.

    Po wystudzeniu ciasto przekrawam na pół w celu uzyskania dwóch blatów ciasta. Na jedną część ciasta kładę połowę masy przykrywam drugą częścią ciasta i na wierzch wykładam resztę masy. Wyrównuję zgrabnie masę. Kroję ciasto na kwadraty i każdy dekoruję połówkami orzecha włoskiego.

wtorek, 15 stycznia 2013

sos z suszonych grzybów leśnych

 Składniki:
50g suszonych grzybów
1 większa cebula
półtorej łyżki masła
3/4 łyżki mąki pszennej
pół szklanki śmietany kremówki 30%
kapka soku z cytryny (opcjonalnie)
sól, świeżo zmielony pieprz do smaku

Wykonanie:
   Grzyby płuczę, zalewam wodą (2 szklanki) i moczę około godziny. W następnej kolejności gotuję pod przykryciem w której się moczyły, wyjmuje kroję w paseczki, a wywar odparowuję do objętości tak około półtorej szklanki. Cebule kroję w drobniutką kostkę, podsmażam na maśle na złotobrązowy kolor, oprószam mąką i zasmażam, mieszając. Zasmażkę rozprowadzam zimnym wywarem z grzybów, uważam na to, aby nie powstały grudki. Na koniec dorzucam grzyby. Wlewam śmietanę. doprawiam solą, świeżo zmielonym pieprzem i opcjonalnie odrobiną soku z cytryny. Posypuję opcjonalnie natką pietruszki.

        Sos doskonale nadaje się do kopytek, klusek śląskich, klusek na parze w wersji na słono i różnych rodzajów kasz jako danie obiadowe.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

split banana - w wersji śniadaniowej

      Split banana - w dosłownym tłumaczeniu "przepołowiony banan" - jest to deser bananowy złożony z rozkrojonego wzdłuż banana i dodatków.
Banana spit to amerykański deser składający się głównie z lodów, na który w wersji klasycznej składają się trzy gałki lodów o smaku waniliowym, czekoladowym i truskawkowym, które umieszczone są w szeregu pomiędzy przepołowionym wzdłuż bananem.
     Moje wersja śniadaniowa spit banana to wariacja na jego temat - składa się z bananów, jogurtu, niskosłodzonego dżemu z czarnej porzeczki z mojej domowej spiżarni i płatków migdałowych.

Banany - zawierają ważne witaminy takie jak C i B6, a także potas i spora ilość błonnika.
Jogurt - dostarcza organizmowi protein, które są łatwiejsze do strawienia niż proteiny z mleka. Znajdują się w nim przyjazne bakterie, które wspomagają zdrowe funkcjonowanie przewodu pokarmowego. Bakterie te działają również pozytywnie na układ odpornościowy.
Migdały- nie tylko pomagają obniżyć poziom cholesterolu, ale zawierają również antyutleniacze, które zapobiegają utlenianiu się "złego cholesterolu" LDL (tym samym zmniejszają prawdopodobieństwo jego osadzania się na ściankach tętnic). Zawierają witaminy np. E oraz minerały t.j magnez i wapń.

  Składniki:
2 banany
pół kubka gęstego jogurtu typu greckiego
2-3 łyżki dżemu z domowej spiżarni (u mnie z czarnej porzeczki niskosłodzony)
garstka płatków migdałowych
Wykonanie:
   Nagrzewam patelnię i podprażam na niej płatki migdałowe. Banany obieram ze skórki, przekrawam na pół i układam na talerzu. Na banany wykładam jogurt, następnie na jogurcie ląduje dżem. Na końcu moje split banana posypuję podprażonymi wcześniej  płatkami migdałowymi.

niedziela, 13 stycznia 2013

risotto z parowanym łososiem i szpinakiem

    Risotto -  to jedno z bardziej popularnych dań kuchni włoskiej (myślę, że w szczególności kuchni weneckiej). A to za sprawą licznych pól ryżowych leżących w Wenecji Eugenejskiej i jej okolicach. Są dwa rodzaje ryżu do risotta (arborio i carnaroli). Ja gotuję moje risotta z ryżu arborio.
     Do ugotowania pysznego risotta potrzeby jest bulion warzywny ugotowany w domu (bo ugotowany na bulionie z diabelskiej kostki z glutaminianem sodu to nie to samo). Dodatkowo do ugotowania prawdziwego włoskiego riisotta potrzeby jest ryż (przeznaczony do risotto arborio lub  carnaroli). Zwykły się nie nadaje.
 Ryż do risotto  charakteryzuje się tym, że jest:
* średnioziarnisty,
* ma kleistą konsystencję,
 *ma duże ziarna,
 *jest biały, z dużą zawartością skrobi (dzięki, której doskonale chłonie wodę i nie rozgotowuje się).
     Najważniejsze w risottcie jest wykorzystanie domowego bulionu i odpowiedniego ryżu.  Co do dodatków - możesz dobrać je sobie według swoich upodobań, komponując do niego ulubione dodatki.

        Lubię gotować risotto - to jest kolejne błyskawiczne danie. Jeśli ma się uprzednio ugotowany bulion (ja często nastawiam bulion w dużym garze i po ostudzeniu mrożę w pojemnikach, a później sukcesywnie wykorzystuje jak jest mi on potrzebny jako baza do gotowania innych potraw).
     Do ugotowania risotta potrzeba 15 -20 minut stania przy garnku i mieszania, ale jeśli dojdzie się do wprawy to danie nie sprawia żadnych trudności.
    Dodatki komponuje według tego co akurat jest w zasobie lodówki czy mojej spiżarni.
A dziś przepis na risotto które jest jak na razie najczęściej gotowane  w mojej kuchni - z parowanym  łososiem i świeżym szpinakiem. Polecam!

    Składniki:
400 g ryżu arborio
300- 400g łososia bałtyckiego lub norweskiego
około 2 litrów bulionu warzywnego ekologicznego bądź ugotowanego w domu
3 cebule
około 200g świeżego szpinaku
3 łyżki masła do nadania na końcu kremowej konsystencji
sól, czarny świeżo zmielony pieprz
sok z jednej cytryny (opcjonalnie)

 Wykonanie:
*Cebulę siekam w kostkę i szklę na łyżce masła.
*Dorzucam ryż i przesmażam go do momentu, aż stanie się szklisty.
 *Stopniowo podlewam ryż bulionem. W miarę jak ryż będzie wchłaniał bulion cały czas go dolewam i mieszam żeby nic nie przywarło do dna.
 *Bulion dolewam do czasu, aż ryż przestanie go wchłaniać. 
 *Na koniec wrzucam liście szpinaku i mieszam je z ryżem.
*Do ryżu i szpinaku dodaję podzielonego na cząstki ugotowanego na parze łososia i dwie łyżki masła i mieszam.
* Doprawiam solą i świeżo zmielonym pieprzem.

sobota, 12 stycznia 2013

budyń czekoladowy z bitą śmietaną

    Domowy,  bez dodatków, konserwantów i sztucznych barwników.
Zrobienie takiego budyniu zajmuje nie więcej czasu niż ugotowanie takiego  z torebki - wystarczy mieć tylko w domu wszystkie składniki.
  Smak domowego nieporównywalny z tym z proszku z torebki. Zachęcam do ugotowania, jeśli raz się spróbuje do tego z torebek nie będzie się wracało.
Składniki:
0,5 l mleka
2 żółtka
2 łyżki cukru (jeśli ktoś lubi bardziej słodkie dodać więcej)
3 łyżki kakao
2 łyżki mąki ziemniaczanej

opcjonalnie dodatki : tym razem u mnie bita śmietana
śmietanka 30%
cukier puder - według uznania jak słodkie ktoś lubi do smaku

Wykonanie:
   Z całości mleka odlewam szklankę mleka. Do odlanej szklanki mleka dodaję - cukier, kakao, mąkę, żółtka i dokładnie mieszam, tak aby nie zostały żadne grudki.
Mleko, które powstało zagotowuję - kiedy zacznie się gotować dolewam zawartość szklanki i dokładnie mieszam do momentu, aż całość zgęstnieje i powstały budyń będzie miał odpowiednią konsystencję.
   Przelewam budyń do pucharków.

  Schłodzoną śmietankę ubijam mikserem na sztywno na koniec dodaję cukier do smaku (w zależności jak słodkie ktoś lubi).

   Po przestygnięciu mojego budyniu na wierzch kładę ubitą śmietanę. Podaję.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...