czwartek, 17 października 2013

"Urodzeni biegacze" - Christopher McDougall (książka) - każdy może zostać biegaczem ,lecz nie każdy o tym wie...

   Na początku skąd nam się wzięła ta książka ?? Kupiłam ją mojemu Panu, przypadkiem bo była w promocji. Nabyłam ją ze względu na to, że jest o bieganiu. Stała już  u nas  książka Scotta Jurka "Jedz i biegaj" i stał poradnik o bieganiu. Stwierdziłam, że może "Urodzeni biegacze" też mojego Pana zainteresują. Jednak ta książka też musiała odstać swoje na półce. Do czasu, aż nie kupiliśmy kolejnej książki. A była nią " Ukryta siła"   Richa Rolla. Najpierw czytał ją mój Pan.  Pomyślałam, że  też przeczytam będziemy mieć kolejny temat do dyskusji. Więc najpierw przeczytaliśmy "Ukrytą siłę" Rolla, później padło właśnie na "Urodzonych biegaczy" i na końcu przeczytałam Scotta Jurka "Jedz i biegaj". Oboje nas książka wciągnęła. Tylko ja miałam zabawę trochę zepsutą bo mój Pan czytał ją pierwszy, zachwycał się i opowiadał fragmenty... więc czytałam i wiedziałam już co nie co..

                             

  Muszę stwierdzić, że książka ta jest nie tylko dobrą lekturą dla biegających, ale także lekturą dla lubiących czytać o podróżach oraz osób lubiących poznawać inne kultury..
W książce nie chodzi tylko o bieganie, możemy sobie powysnuwać wnioski na temat jak żyjemy (Tarahumara to ludzie, którzy  żyją w biedzie, jednak są szczęśliwi) jak się odżywiamy i jak patrzymy na świat.

Kim jest tajemnicze plemię Tarahumara ? jak żyje ? i kilka ciekawostek o nich
Tarahumara zwani są także mianem RARAMURI (czyli BIEGAJĄCYCH LUDZI). Plemię Tarahumara to samotnicy pozostawieni samym sobie w odludnym kanionie. Właśnie im nieznane są zbrodnie, kradzieże, wojny. Nie znają przemocy domowej, nie dopadają ich choroby cywilizacyjne - cukrzyca, nadciśnienie, nie mają depresji, a nawet się nie starzeją. Pięćdziesięciolatkowie potrafią się ścigać z nastolatkami, a osiemdziesięcioletni staruszkowie pokonać (oczywiście piechotą dystans maratonu) w terenie górzystym. Pewien amerykański fizjolog, który wyruszył do Miedzianego Kanionu w1971 roku był pod ogromnym wrażeniem umiejętności owego plemienia. Pod względem sprawności fizycznej plemię Tarahumara przyrównał do antycznych Spartan.

Ciekawy trunek ? ta lechuguilla - pędzona z martwych grzechotników i soków kaktusa !!!!Ale znając siebie pewnie bym spróbowała. :)
Według przekazu meksykańskiego historyka Francisa Almady - pewien mistrz z plemienia Tarahumara przebiegł kiedyś 700 km. Z innego przekazu wiemy, że biegacze z Tarahumara potrafili za jednym zamachem przebiec 500 km (a nie biegali oni po prostym terenie, a wspinali się i zbiegali po ścieżkach wyżłobionych w kanionie ich własnymi stopami). Taki dystans odpowiada niemalże dwunastu PEŁNYM maratonom. I tak biegali gdzie międzyczasie słońce wschodziło i zachodziło 
Tarahumara w przeciwieństwie do maratończyków i ultramaratończyków nie katują się dostarczając organizmowi energii w postaci batonów proteinowych czy nie piją bogatych w elektrolity napojów dla sportowców.
Nie jadają prawie wcale białka, żywią się głownie mieloną kukurydzą z dodatkiem specjału w postaci pieczonej myszy:). 
Dodatkowo nie rozciągają mięśni przed bieganiem i nie trenują.
Organizują  co jakiś czas między sobą zawody. Jak owe zawody wyglądają i jak wygląda trasa biegu ?
* dystans - 100 czy 200 km, zależy on od sumy zakładów w wiosce,
* biega się drużynowo,
*  trasa biegu to wąskie ścieżki w górach pośród chaszczy i krzaków.
 Tyle chyba wystarczy o plemieniu Tarahumara:).  Jeśli kogoś zaintrygowało owo plemię zachęcam do poczytania książki, żeby dowiedzieć się o nim więcej:).

   Jak autor książki trafił na Tajemnicze plemię Indian i co było dalej ?
   Christopher McDougall - autor książki to dziennikarz sportowy zajmujący się sportami ekstremalnymi. Właśnie on w wieku 40 lat zabiera się za bieganie (ale ma pewien problem zaczynają dopadać go kontuzje).Kiedy zbiegiem okoliczności  trafia  do Meksyku dowiaduje się przez przypadek o pewnym plemieniu zwanym Tarahumara.
 McDoughall chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o plemieniu Tarahumara, odnajduje  wśród nich białego człowieka. Ten biały człowiek wśród plemienia Indian to pięćdziesięcioletni Caballo Bianco - Biały Koń. Ja nazwałabym go szaleńcem, zapaleńcem - bo rzucił cywilizację, żeby biegać i żyć jak Raramuri (który go zaakceptowali).

A tu fragment rozmowy między McDougallem, a Caballo Bianco :
Caballo Bianco  żył w kanionie z indiańskim plemieniem, tak jak oni. Z czasem w głowie zrodziła mu się myśl, że chciałby pokazać światu owo plemię i to jak można czerpać radość z biegania (którą on sam poznał mieszkając z nimi).  Chciał  zrealizować wyścig w niebezpiecznym i niedostępnym kanionie.
Wyścig miałby się odbyć między legendarnym  plemieniem Raramuri, (w którego istnienie nikt nie wierzył) a gwiazdami długodystansowych biegów. Mieliby się oni stawić w kanionie.
 Caballo wpadł na pomysł zaprosić do wyścigu Scotta Jurka (który siedem razy triumfował w Western States i trzy razy zdobył tytuł ultramaratończyka roku)

 Czy wszyscy mu zaufali ? Tak bo udało mu się zorganizować wyścig. Scott Jurek przyjechał do kanionu. Arnulfo Quimare zgodził się pobiec. Który z nich wygrał bieg ? Jeśli ktoś ma ochotę się tego dowiedzieć odpowiedź znajdzie w książce. Wszystkiego nie będę zdradzała :).
 Zdjęcie poniżej przedstawia Scotta Jurka i Arnulfa Quimare.
  

 
Micah True zwany Caballo Bianco (Biały Koń)

Przedstawione w książce są również krótsze bądź dłuższe anegdoty , które są związane ze światem ultramaratonów.   Jest także trochę miejsca poświęcone dla postaci związanych z owymi ultramaratonami  (można by o nich  rzec szaleni ludzi).  Bo osoby te nie dość że  startują na bardzo trudne i bardzo dalekie dystanse to na dodatek czerpią z tego radość.
 Poznajemy szczegóły związane z:
* Western States 100, * Leadville 100. Są to imprezy w USA na które trzeba się zapisywać  z wielomiesięcznym wyprzedzeniem i modlić się, albo trzymać kciuki, żeby znaleźć się na liście startowej :).

Anegdoty czy postaci biegaczy przedstawione w książce chyba najfajniej mi się czytało.
Wspomniane jest w książce o Emilu Zatopku "dla niego zawody były niczym runda po pubach".
Tak uwielbiał współzawodnictwo, ze startował w każdym mitingu, który mu się nawinął. W swoich szalonych czasach ścigał się praktycznie co drugi tydzień przez trzy lata i ani  razu nie przegrał (zwyciężył 69 razy) !!!!!
W 1952 roku pojawił się na mistrzostwach olimpijskich w Helsinkach. Reprezentacja  Czechosłowacji nie była liczna, więc miał do wyboru pełną gamę dyscyplin biegowych.
Wystartował więc na pięć tysięcy metrów, ustanowił rekord, zdobył złoto. Później pobiegł na dziesięć tysięcy metrów, zdobył złoto i ustanowił kolejny rekord, a na koniec pobiegł w maratonie (choć nigdy go nie biegł) i wygrał.


Poniżej fragmenty z książki dotyczące treningów Emila Zatopka:



 Kolejną ciekawą biegającą  postacią o której z ciekawością czytałam w książce była Ann Treson
Oto jeden z fragmentów z książki dotyczący Ann:

I tak Ann  każdego dnia z czasem zaczęła pokonywać więcej kilometrów niż niejeden maratończyk. W 1985 roku doszła do wniosku, że pora się przekonać jak wypadnie w porównaniu z prawdziwymi biegaczami. Najpierw pobiegła  w American River 50 -Mile Endurance Run (80km). Potem pobiegła i została zwyciężczynią w  Western States 100, aż 14 razy na przestrzeni trzech dekad. Ann miała taki okres, kiedy przez cztery lata co drugi miesiąc startowała w jakimś maratonie. Wygrała 20 razy na przestrzeni 4 lat (tylko raz przegrywając, zajęła drugie miejsce tylko dlatego, że zamiast leżeć w łóżku i leczyć przeziębienie pobiegła). Wgrywała nie ważne czy to była droga ubita czy piaszczysta , górski szlak czy asfalt - nieważne czy to było w Afryce, w Europie czy w Ameryce. Biła rekordy m.in w biegu na 50 mil (ok. 80 km), na sto kilometrów i sto mil (ok. 160km). Zakwalifikowała się do zawodów olimpijskich, zdobyła tytuł World Ultra i w tym samym miesiącu ukończyła Western States i Lediville. Jej kres nadszedł dopiero w 1994 roku w prestiżowych wyścigach zawsze trafił się  ktoś kto ją pokonał (w wyścigach mniejszych rangą nadal wygrywała) Wtedy właśnie stwierdziła "Nigdy więcej".

Ciekawą postacią w książce taką, która utkwiła mi w pamięci - była postać marynarza Ernesta Mensena :

Anegdot i postaci związanych z bieganiem w książce jest więcej. Ja przytoczyłam tylko fragmenty o Zatopku, Trason i Mensenie.  Wniosek z tego taki, że każdy może biegać czy uprawiać jakiś sport - bić rekordy. Wystarczy wstać z kanapy i chcieć !!!!

Na pewno główny temat książki to bieganie, ale znajdziemy w niej wiele informacji z pogranicza antropologii, biomechaniki i historii sportu.
Nawet doświadczeni biegacze znajdą w tej książce coś dla siebie.
Jeśli ktoś nie wie co założyć na nogi do biegania - z tej książki na pewno się tego dowie.
Najlepiej biegać boso lub w butach o płaskiej podeszwie (tenisówki). A to dlatego, że najwięcej punktów sensorycznych w ludzkim ciele jest w mózgu, dłoniach i stopach.
Biegając boso bądź w tenisówkach stopy przekazują do mózgu wiadomości o podłożu po jakim biegniemy. W usztywnionych butach do biegania raczej jest to niemożliwe (dlatego biegaczy dopadają kontuzje).



W książce Tarahumara mieli reklamować buty podczas wyścigu !!!! A  poniżej fragment z książki jak ta reklama wyglądała w rzeczywistości:

Poniżej cytuje powiedzenie (zawarte w książce), którego autorstwo przypisuje się Rogerowi Bannisterowi, studiował on nie tylko medycynę  i prowadził badania kliniczne, został też pierwszym człowiekiem, który pokonał
granicę czterech minut w biegu na jedną milę (1,5km). Otóż on rzekł:
"Każdego ranka gdzieś w Afryce budzi się gazela. Wie, że musi być szybsza od najszybszego lwa, bo w przeciwnym razie zginie. Każdego ranka gdzieś w Afryce budzi się też lew. Wie, że musi być szybszy od najwolniejszej gazeli, bo w przeciwnym  razie umrze z głodu. Nie ma znaczenia, czy jesteś lwem czy gazelą. Ważne, że gdy wstaje słońce musisz być gotowy do biegu"

Ten cytat chyba najtrafniej charakteryzuje książkę. Dla mnie weekend z tą książką nie był weekendem straconym.
Jedyną wadą tej książki może być styl jakim pisze autor, mnie on jednak nie przeszkadzał.
Pisząc o książce zawarłam w poście to co zwróciło moją uwagę i co mnie zaciekawiło :).
Książkę jak najbardziej polecam !

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...