niedziela, 27 stycznia 2013

film "Mała Moskwa" na niedzielne popołudnie

 Film na niedzielne popołudnie. Melancholijny  i jak wielu by powiedziało ckliwy, ale adekwatny do aury za oknem. Mnie zapadł w pamięć i jest to film do którego chcę wracać. A więc ciepłe skarpety, gorąca herbata z hibiskusa i mogę się zaczynać seans.

           Film zdobył Złote Lwy na festiwalu w Gdyni w 2008 roku. Z tego co wyczytałam z recenzji film wywołał więcej krytyki (moim zdaniem niesłusznie) niż zebrał pochwał.
Dla mnie jest to bardzo udany melodramat  (o które bardzo trudno w polskim kinie). Krytykowany był także Lesław Żurek ,że nie pasuje do roli amanta ze swoja urodą (moim zdaniem miłość nie ma nic wspólnego z wyglądem). Świetnie rolę Wiery zagrała Swietłana Chodczenkowa (urzekło mnie jej wykonie "Grande valce brillante" Ewy Demarczyk). Podoba mi się to wykonanie właśnie ta nuta pasuje mi do lekko rosyjskiego akcentu. Oczywiście wykonanie Ewy Demarczyk świetne bo polskie.
    O czym jest film? Film opowiada o miłości żony radzieckiego lotnika, który stacjonował w latach 60-tych w Legnicy do polskiego podoficera.
      Z wywiadu zrobionego z reżyserem filmu Waldemarem Krzystkiem dowiedziałam się, że scenariusz nie powstał w jego głowie. Reżyser usłyszał  tą historię od swojej mamy. W okresie wszystkich świętych jako chłopiec szedł na groby i jego uwagę zwrócił grób Rosjanki. Grób był zadbany, paliły się na nim świeczki (inne groby rosyjskie były zadbane ale nie tak jak ten). Wtedy mama mu opowiedziała historię Rosjanki, która zakochała się w Polsce, nauczyła się mówić po polsku, czytać po polsku (zaczęła czytać polskie książki) i na koniec zakochała się w Polaku. Gdy tę miłość odkryto popełniła samobójstwo z miłości. Osoba tej Rosjanki to taka legendarna postać wśród mieszkańców Legnicy.
   Pisanie scenariusza "Małej Moskwy" i przygotowanie tego filmu zaczęło się od dwóch prawdziwych zdarzeń - były one impulsem reżysera do powstania tego filmu. Pierwszy z nich to była historia Rosjanki zakochanej w Polaku z lat 60-tych usłyszana od mamy reżysera nad jej grobem. Drugi impuls- to jest druga historia usłyszana od kamieniarza nad grobem dziecka (scena ta zacytowana jest w filmie).
  Reżyser mieszkał w Legnicy przez dwadzieścia lat (mieszkał 200m od radzieckiego osiedla wojskowego), więc znał sytuację od środka.
Znał Rosjan osobiście - jak przyjeżdżali do Polski mogli być 5 lat, gdy ten okres się kończył- wracali ponownie do Związku Radzieckiego).
Więc znał jednych, później następnych, prywatnie ich poznawał. Widział jacy byli jak przyjeżdżali, jak bali się mówić cokolwiek. Z czasem jak zaczynali się oswajać poznawać Polaków, nabierać do nich zaufania zaczynali opowiadać o Związku Radzieckim, czego potrzebują. Przykładem jest potajemny chrzest ormiańskiego dziecka - to także było prawdziwe wydarzenie (też zostało wykorzystane w filmie).
  Wspomnę trochę przy okazji recenzji filmu o historii Legnicy tamtych czasów. W Legnicy był najpotężniejszy garnizon, ogrom wojska, sprzętu, dwa lotniska, najnowocześniejsze samoloty bojowe. Samoloty stacjonowały w Krzywej pod Legnicą dla których zbudowano przeciwatomowe bunkry, które miały je chronić przed zniszczeniem w razie ataku. Marazm w mieście trwał 30 lat ponieważ było to miasto garnizonowe Armii Radzieckiej. Nie dokonywano tam żadnych inwestycji przez całe lata (bo gdyby wybuchła wojna to zniszczona byłaby m.in Legnica i okolice. Tam był sztab północnej grupy wojsk radzieckich.

   Postacią tragiczną w filmie jest mąż Wiery - Jura, którego żona zdradzała z Polakiem. Jura nie potrafi nienawidzić swojej żony, chce z nią być do końca, jak długo będzie to możliwe, chce się nią opiekować, nie ma w nim agresji. Reżyser przedstawił w filmie Rosjan jako osoby prywatne - że mają marzenia, że czegoś chcą. W filmie osobami, które niosą zło i pewną ideologię komunistyczną są przedstawiciele władzy. W filmie jest obnażone co system robił  z Polakami i co robił ze swoim obywatelem (że ich chęci marzenia to wszystko się nie liczyło). Liczyło się imperium i interes.
     Jak widać film to nie tylko zakazana miłość Rosjanki do Polaka, ale przedstawione zostały w nim stosunki polsko- rosyjskie. Tak poza nawiasem pisząc wszędzie żyją ludzie, którzy służą państwu i wykonują rozkazy nie zawsze dobre bo ich do tego zmuszano. Przecież ludzie są różni -są ci źli, ale są i ci dobrzy.
  Moim zdaniem nie nam oceniać tę miłość. Bo to co zrobił podoficer Michał nie było ani uczciwe, ani w porządku. Myślę także, że lepiej nie oceniać kogoś jeśli nie znajdziemy się w podobnej sytuacji, bo nie wiadomo jakbyśmy my wtedy postąpili. 
   Ta Rosjanka, której historię usłyszał reżyser i była pierwowzorem Wiery nazywała się Lidia Nowikowa.. Popełniła prawdopodobnie samobójstwo w październiku 1965 lub została zamordowana przez SB. Znaleziono ją powieszoną na drzewie w Lasku Złotoryjskim. Filmowa Wiera miała córkę tymczasem Lidia Nowikowa miała dwóch synów (w chwili jej śmierci jeden miał 12, a drugi 8 lat). Nie nam oceniać decyzje tej kobiety. Wiadomo jak radzieckie wojsko traktowało swoich obywateli, którzy próbowali zbliżyć się do Polaków. I zapewne to była przyczyna takiej desperackiej decyzji.

   Film "Mała Moskwa" opowiada o miłość, dostarcza wzruszeń, przedstawia dramaty, wzbudza emocje.  POLECAM! 

     Wykonanie "Grande valce brillante" Ewy Demarczyk przez Swietłanę Chodczenkową w filmie.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...