sobota, 29 grudnia 2012

wuzetka - ciasto, które było symbolem Warszawy okresu PRL-u

Wuzetka to ciasto bardzo znane w Polsce (często można je kupić w kawiarniach i cukierniach). Ciasto to kojarzy się głównie z Warszawą i okresem PRL-u. Nazwa ciasta powstała na przełomie lat 40-50 XX wieku (od warszawskiej trasy W-Z) gdzie znajdowała się cukiernia. Inna opcja nazwy to od skrótu WZK (wypiek z kremem).

# Trasa W-Z to pierwsza większa inwestycja komunikacyjna po II wojnie światowej w Warszawie.

Wuzetka to ciasto, które składa się z :
*kakaowego biszkoptu (albo pieczemy dwa blaty albo jeden i go przekrawamy na pół)
*dżemu,
*bitej śmietany (przekładamy nią biszkopt w środku i dodatkowo wieńczymy każdy kawałek ciasta kleksem bitej śmietany)
*polewy czekoladowej.

    Moja wuzetka była przełożona  (tylko 500ml, a nie jak w w wielu przepisach litrem bitej śmietany) mniej kaloryczne. Użyłam dżemu porzeczkowego domowej produkcji i zrobiłam sama polewę czekoladową , a nie użyłam gotowej czekolady rozpuszczonej w kąpieli wodnej - bo nie zawsze i wszędzie można znaleźć czekoladę, która będzie miała 70% kakao i nie będzie mieć emulgatorów i konserwantów). Oprócz tego moja wuzetka została zrobiona na zamówienie go domowego degustatora.

Składniki:
na biszkopt:
6 jajek
szklanka mąki
ponad połowa do szklanki cukru (wedle upodobań smakowych- ja dałam ponad połowę)
60 g kakao
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia

do nasączenia ciasta:
szklanka wrzątku (może być słabsza kawa)
2 łyżki cukru
kieliszek wódki

polewa:
60g masła
60 ml mleka
60 g cukru pudru
łyżka kakao

 dodatkowo:
  500ml śmietanki 30% schłodzona (większość przepisów podaje litr - jeśli ktoś chce jej więcej) - ja dałam połowę)
3łyżki cukru pudru
2łyżeczki żelatyny i 1/3 szklanki wrzątku, aby rozpuścić żelatynę (opcjonalnie)
dżem lub marmolada z domowej spiżarni

Wykonanie:
Oddzielam białka od żółtek. Białka ubijam ze szczyptą soli na sztywno, cały czas ubijając dodaje cukier, żółtka, przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, kakao i miksuję. Następnie wylewam masę na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Piekę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni około 25 minut (do suchego patyczka). Po upieczeniu studzę ciasto i przekrawam go na pół tak, aby powstały dwa blaty.
 Po upieczeniu i wystudzeniu ciasta - ubijam śmietanę na sztywno z cukrem pudrem (jeśli chcemy, żeby była sztywniejsza dodajemy żelatynę rozpuszczona we wrzątku) - ja nie dodałam. Po ubiciu śmietany robię polewę - rozpuszczam masło, dodaję mleko, cukier i kakao - mieszam do uzyskania gładkiej konsystencji i chwilkę gotuję, żeby trochę zgęstniała. Odstawiam do ostygnięcia.
 Po ubiciu piany i zrobieniu polewy nasączam spodni blat ciasta. Na spodni blat nakładam kilka łyżeczek dżemu lub marmolady (u mnie z czarnej porzeczki z domowej spiżarni). Na dżem nakładam bitą śmietanę (zostawiam jej tyle, aby po pokrojeniu ciasta na kawałki zostało na pokleksowanie nią każdego z nich).
Przykrywam śmietanę drugim blatem ciasta i też go nasączam. Polewam ciasto przestudzona polewą i czekam, aż całkowicie zastygnie. Po zastygnięciu polewy kroje ciasto na kawałki. Każdy kawałek dekoruję kleksem bitej śmietany wyciśniętej ze szprycy.

czwartek, 27 grudnia 2012

poświąteczna owsianka z owocami (z kompotu z suszu)

Dziś propozycja na poświąteczne śniadanie (jeśli pozostało nam trochę owoców z kompotu z suszu) - to warto zjeść z nimi owsiankę.
Jak wiadomo dobrze zacząć dzień dobrym śniadaniem - i tu doskonałym pomysłem na zimowe śniadanie okazuje się owsianka, ponieważ ma właściwości rozgrzewające. Płatki zbożowe to doskonałe źródło węglowodanów, ważnego błonnika, witamin z grupy B i żelaza.
      Owsianka pomoże nam, także jak będziemy zabiegani w ciągu dnia zapanować nad wilczym głodem :).
O owsiance będę jeszcze pisać i pokazywać jej nowe odsłony w moim wykonaniu.

Składniki:
5 łyżek płatków owsianych
kubek ok. 250 ml mleka wiejskiego lub roślinnego
owoce z kompotu z suszu (u mnie gruszki, śliwki i jabłka)
odrobina miodu (opcjonalnie)

 Wykonanie:
   Mleko wlewam do garnuszka, wsypuję płatki owsiane. Włączam gaz doprowadzam do wrzenia i chwilę gotuję. Dodajemy owoce i słodzę (opcjonalnie) miodem.

środa, 26 grudnia 2012

nalewka na miodzie - miodowy krupnik

      Nie ma to jak domowe, rozgrzewające, aromatyczne nalewki - własnoręcznie wykonane :):)Warto docenić walory smakowe takich trunków. Niektórzy twierdzą, że krupniki przewyższają smakowo inne napoje alkoholowe. Krupnik na miodzie ma charakterystyczny korzenno-miodowy smak.  Nalewka na miodzie czyli krupnik znany w Polsce był już w XVII wieku. Zaś nazwa pochodzi od  słodkiego napoju alkoholowego znanego na Litwie pod nazwą KRUPNIKAS.

    Baza krupniku to:
*naturalny miód (czyli taki który pochodzi z własnej pasieki , albo ma wiadome źródło pochodzenia)
*alkohol bazowy - spirytus lub bardzo mocna czysta wódka (około 80%)
*przyprawy korzenne (cynamon, goździki, starta gałka muszkatołowa, laska wanilii, imbir)

   Mój krupnik jest na bazie wódki, zawiera naturalny miód (miałam lipowy), a z przypraw korzennych - cynamon, tartą gałkę muszkatołową, goździki.
Mnie walory smakowe krupniku odpowiadają bo uwielbiam przyprawy korzenne i miód (zaś mój domowy degustator woli słodkie likiery).                                     
                              
   Składniki:
pół litra wódki
szklanka miodu (u mnie lipowy)
5-6 goździków
laska wanilii
łyżeczka mielonego cynamonu lub rozdrobnić kawałek laski cynamonu, żebyśmy mieli z niej łyżeczkę sproszkowanego
pół łyżeczki startej gałki muszkatołowej

  Wykonanie:
   Miód podgrzałam ze szklanką gorącej wody i dodatkiem wszystkich przypraw. W żadnym wypadku nie zagotować, ani nie gotować. Następnie zdjęłam z ognia, dolałam wódkę i przelałam wszystko do butelki, którą zatkałam. Odstawiłam na tydzień po tym czasie krupnik jest gotowy do spożycia. Należy go po odstaniu przefiltrować - ja wyjątkowo krupniku sobie nie przefiltrowałam (przyprawy zostały w butelce).

wtorek, 25 grudnia 2012

likier czekoladowy

Robiłam domowy likier kokosowy, domowy likier jajeczny (advocat), więc przyszedł czas na likier czekoladowy. 
Zwłaszcza, że mam domowego amatora - degustatora likierów (w przeciwieństwie do mnie woli likiery niż nalewki). Mogę napisać, że likiery w moim domu po zrobieniu znikają w expresowym tempie.
 Zachęcam do zrobienia takiego likieru czekoladowego i delektowania się nim nie tylko w okresie świąt (bo nic tak nie poprawia humoru jak coś pysznego, słodkiego i na dodatek czekoladowego) :).

           Składniki:
puszka mleka skondensowanego słodzonego
puszka mleka skondensowanego niesłodzonego
250 ml wódki
100g gorzkiej czekolady czyli tabliczka czekolady (lub jaką kto lubi) - można dać dwie tabliczki

* czekolada dobrej jakości (przynajmniej 70% kakao)

Wykonanie:
   Rozpuszczam czekoladę w kąpieli wodnej (stawiamy miskę z połamaną czekoladą na garnku w którym gotuje się woda). Do rozpuszczonej czekolady wlewam oba mleka skondensowane (słodzone i niesłodzone) i dolewam wódkę. Wszystko razem mieszam i przelewam do uprzednio wyparzonej butelki. Likier zostawiam na minimum 24 godziny. Po tym czasie można konsumować likier.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

wigilijny (i nie tylko) kompot z suszu

     Kompot z suszu mogłoby się wydawać, że taki niepozorny, a jednak bardzo zdrowy. Suszone owoce zawierają kwasy owocowe, które pomagają w rozwoju tych dobrych, wartościowych bakterii jelitowych.

 Kompot z suszu :

*pomaga w trawieniu,

*posiada dużo błonnika,

*zawiera sporo witamin

 Co do pochodzenia kompotu z suszu to tradycja łemkowska (teraz - Beskid Niski). Obecnie Łemków został tylko niewielki odsetek. Kompot z suszu to napój, który przeniknął od Łemków i zakorzenił się w tradycji polskiej kuchni (szczególnie w tradycji świątecznej). Szkoda, że pijany głównie w okresie świątecznym zważając, że ma takie właściwości.


 Proporcji składników, metod wykonywania czy doboru dodatków przy gotowaniu kompotu z suszu jest wiele.
Każdy preferuje inne smaki i ma inne upodobania. Mój kompot to głównie suszone śliwki, jabłka, gruszki -słodzony naturalnym miodem, gotowany z laskami cynamonu i goździkami.
W moim rodzinnym domu nie był pijany (wyjątkiem była wigilia u jednej z moich babć, kiedy byłam jeszcze dzieckiem) - babcia zaserwowała taki kompot.
Owy kompot mnie smakował, miał dymny posmak (nawet mi ten dymny posmak nie przeszkadzał), był zrobiony z własnoręcznie ususzonych owoców. Co do mojej kuchni świątecznej- kompot z suszu już się w niej zadomowił. Myślę też, ze względu na jego właściwości będę czasem gotować go nie tylko w święta, ale i w okresie jesienno - zimowym.
Składniki:
suszona gruszka
2 suszone jabłka
5-6 suszonych śliwek
1 kora cynamonu (lub łyżeczka mielonego)
kilka goździków
miód do dosłodzenia do smaku
2 litry wody

Wykonanie:
 Zagotowuję 2 litry wody wrzucam suszone śliwki, jabłka i gruszki oraz przyprawy korę cynamonu i goździki.
 Kompot gotuję około pół godziny. Po przestudzeniu słodzę go do smaku miodem. Mogę napisać, że lepszy jest gdy postoi np.drugiego dnia. Ja po wypiciu kompotu, na owocach, które zostały gotuję drugą jego porcję (nie jest już tak esencjonalny jak pierwszy, ale równie smaczny).

sobota, 22 grudnia 2012

świąteczne muffinki - rudolfy (Snikerdoodle) i choinki

 Muffinki - to babeczki, które zawsze się udają, a składniki mamy zawsze w naszej kuchni.
Są to ciastka wielkości filiżanki pieczone w papilotkach lub w blasze z wytłoczonymi gładkimi foremkami.
Pieczenie muffinek to wymieszanie w jednym naczyniu mokrych składników (jajka, roztopione masło ewentualnie mleko lub maślanka) i w drugim naczyniu suchych składników (mąka, cukier, przyprawy, bakalie, proszek do pieczenia). Nie miksujemy, nie ucieramy tylko szybko i niezbyt dokładnie mieszamy. Wypełniamy foremkę lub papilotki i wstawiamy do gorącego piekarnika na 25 minut. Choć muffinki to nie wyrafinowany wypiek, ale jego zaleta to szybkie wykonanie. Jeśli brak nam czasu na przygotowanie świątecznych słodkości - możemy pokusić się o zrobienie muffinek i udekorowanie ich świątecznie. Będą jak znalazł do świątecznej aromatycznej kawy czy herbaty.
  Składniki na muffinki (12 sztuk):
2 szklanki mąki
szklanka mleka
100 - 120g masła
2 łyżeczki proszku do pieczenia
pół szklanki cukru trzcinowego ewentualnie zwykłego
łyżeczka domowej przyprawy do piernika lub łyżeczka cynamonu
pół szklanki bakalii (orzechy włoskie, laskowe , rodzynki, daktyle)

Wykonanie:
    W jednej misce mieszam suche składniki (mąka, cukier, proszek do pieczenia, przyprawę do piernika). W drugiej misce mieszam  mokre składniki (rozpuszczone masło, mleko, jajka). Następnie łączę mokre składniki z suchymi mieszam i dodaje bakalie. Wszystko ze sobą łączę. Wykładam ciasto do papilotek lub natłuszczonej foremki do wypieku muffinek do 3/4 wysokości i piekę 20-25 minut w temperaturze 190- 200 stopni. Po upieczeniu zostawiam 5 minut w formie. Ostrożnie wyjmuję. Dekoruje po wystudzeniu.

Dekoracja muffinek rudolfów:
polewa czekoladowa - czarne rudolfy
lukier królewski - białe rudolfy (ja wykorzystałam lukier który mi pozostał po lukrowaniu pierniczków na choinkę)
na nos-czerwone drażetki
na oczy- białe draże
źrenice- polewa czekoladowa (kropki robiłam wykałaczką )
 rogi- precelki przepołowione na pół

Lukier:
pół białka kurzego
pól szklanki cukru pudru
odrobina soli
Ubijam białka z odrobina soli na sztywno, w trakcie ubijania dosypuję przesiany cukier puder.

Dekoracja muffinek choinek:
polewa czekoladowa
płatki migdałowe
cukrowe gwiazdki

piątek, 21 grudnia 2012

wigilijny smażony karp

Nie ma Wigilii bez dań rybnych (można rzec że bez karpia właściwie).
Tymczasem w kuchni staropolskiej królowały inne gatunki ryb: sandacze, szczupaki, karasie, śledzie czy sumy. Karp to potrawa kultowa - nieważne czy zostanie usmażony, podany w galarecie czy uduszony.
W czasach PRL-u karp  stał się popularny, dawał się łatwo wyhodować i we właściwym czasie można go było "rzucić" do sklepów. Karpia jadamy w Wigilię (w niektórych domach tylko tego dnia).
Jak każda ryba ma znaczenie symboliczne. Jest symbolem chrześcijaństwa, życia, świętości.
        Karp hodowany był w Polsce już w XIII wieku (w Polsce wyhodowano jedną z najszlachetniejszych jego odmian : słynnego karpia królewskiego.
Istnieje przesąd, że łuska z karpia podanego na wigilijnym stole (schowana do portfela) przyciąga pieniądze :).

  Składniki:
karp (oczyszczony)
mąka
klarowane masło
bułka tarta
jajko
sól
pieprz świeżo zmielony

     Wykonanie:
Oczyszczonego karpia ,kroję na porcje  (dzwonki lub filety). Następnie solę, doprawiam świeżo zmielonym pieprzem i odstawiam na 30  minut. Po tym czasie każdy kawałek obtaczam w mące później w roztrzepanym jajku i posypuję bułką tatrą. Smażę na maśle na niedużym ogniu  na jasny, złocisty kolor. Usmażone porcje możemy włożyć z patelnią, którą przykrywamy do gorącego piekarnika, by ewentualnie doszły, dopiekły się.

 * Masła nie żałujemy, bo ryba panierowana, która jest smażona w małej ilości tłuszczu za bardzo się przyrumieni - tracąc na smaku.
 

czwartek, 20 grudnia 2012

kutia

Kutia to potrawa Kresowiaków. 
Dzisiaj bardzo popularna na Białostocczyźnie. Przyrządza się ją w kuchni litewskiej, ukraińskiej, białoruskiej, rosyjskiej.

   Nazwa pochodzi od słowa ukraińskiego (z greki kokkos) - pestka, ziarno. Natomiast ludowa etymologia wskazuje słowo kut znaczy kąt. Każda gospodyni miała własny sekret przyrządzania kutii (zawsze podstawą były ziarna)

 Co wchodzi w skład kutii?

 > nie może w niej zabraknąć maku.

 > oprócz maku kutia składa się z pszenicy, orzechów, migdałów i innych bakalii.

> na Białorusi częściej niż z pszenicy gotuje się kutię z dodatkiem pęczaku (kasza jęczmienna), czasem też z ryżu
> w staropolskiej kuchni oprócz maku, pszenicy reszta składników zależała od zamożności - jeśli chodzi o szlacheckie dwory to tam zabraknąć nie mogło zamorskich bakalii- daktyle, rodzynki, migdały.
> w wersji przygotowywanej przez mniej zamożnych składnikiem były pszenica, mak, miód albo nawet słód (czyli kiełkujące ziarna jęczmienia, lub żyta poddane fermentacji).


  SYMBOLIKA POTRAWY:

Mak w pradawnej Polsce był symbolem płodności i szczęścia. Z drugiej strony oznaczał też sen, także ten wieczny. Kutię podawano nie tylko w Wigilię, ale i na stypach. Spożywano ją także na Dziady. Nie wszyscy wiedzą, że kutia służyła, także do wróżb. Bierze się łyżkę kutii i podrzuca pod sufit, jeśli przylepi się to znaczy, że nowy rok będzie szczęśliwy (komu nie przeszkadza, że będzie musiał sprzątać, może spróbować).


Dlaczego kutia to potrawa bardzo zdrowa ?
 Kutia jest potrawą zdrową. Mak zawiera wit. A,C, D,B3, błonnik , magnez, żelazo, wapń, potas, kwasy omega3, omega6. Zawiera sporo białka oraz alkaloidów działających uspokajająco i przeciwbólowo Dodatkowo przeciwdziała miażdżycy, pomaga w procesie trawiennym. Jeśli dodamy do niej naturalny miód (wzmacnia serce, zabija bakterie, oczyszcza wątrobę) możemy z czystym sumieniem raz w roku się nią zajadać.


    Moja kutia jest słodka od miodu (tylko naturalny) , pełna bakalii, gotowanej pszenicy i maku. Dodałam do niej cząstki pomarańczy, żeby nadać jej fajnego odświeżającego smaku.
    Ziarna pszenicy mają łuskę, przed gotowaniem się ją usuwa, co jest czynnością trudną i długą (tradycyjnie wykonywaną na wsiach ręcznie). Obecnie można kupić pszenicę ocieraną mechanicznie, właśnie ja z takiej zrobiłam swoją kutię.
  
    Składniki:
300g pszenicy (oczyszczona, bez łusek)
300g maku
3/4 szklanki miodu
bakalie (wg uznania rodzynki, migdały ,orzechy laskowe, orzechy włoskie, daktyle) po kilka gram


 Wykonanie:
  Pszenicę zalewam wodą i powoli gotuję na małym ogniu do czasu, aż będzie miękka, ale nie rozgotowana. Odcedzam i odstawiam, żeby ostygła. Mak gotuję na wolnym ogniu do czasu aż będzie bardzo miękki, odcedzam i odstawiam do ostygnięcia. Można go rozgnieść w makutrze, trzy razy zemleć (ja swój rozcierałam w moździerzu. W dużej misce łączę wszystkie składniki tzn. pszenicę, mak dodaję miód i bakalie. Wszystko ze sobą mieszam. Odstawiam na kilka godzin do lodówki. Przed podaniem dekoruje cząstkami pomarańczy, orzechami i pokrojonymi w paseczkami migdałami.

środa, 19 grudnia 2012

postny barszczyk wigilijny z uszkami

                 Tradycyjną polską wieczerzę wigilijną otwiera zupa, która podobnie jak inne dania powinna być postna (czyli przygotowana bez mięsa i tłuszczu zwierzęcego). Zwykle jest to czerwony barszczyk podawany z  krokietami lub uszkami, aromatyczna grzybowa  np. z łazankami  rzadziej zupa rybna. Ale nie zawsze tak było. Zanim to nastąpiło i zwyczaje się przemieszały - każdy z regionów miał swoją zupę wigilijną. Na Podhalu jadano żur, w Wielkopolsce postną zupą wigilijną była grochowa. Popularne zupy wigilijne to, także zupa makowa czy zupa migdałowa.                                                                                                                                                                                                                                                                          
W moim rodzinnym domu nie podawano zupy na wigilię, w swoim domu postanowiłam to zmienić i u siebie zaczęłam gotować postny barszczyk, który podaje z uszkami, które sama lepię.

Składniki na około 1.5 litra:
3 duże marchewki
2 duże pietruszki
cebula(duża)
3 ząbki czosnku
mały por
pół mniejszego selera
liść laurowy
po kilka ziarenek ziela angielskiego, pieprzu ziarnistego
2-3 goździki
sól i pieprz
opcjonalnie odrobina cukru

buraki ok.800g
sok z cytryny
Wykonanie:
   Buraki gotuję do miękkości w łupinach, studzę, obieram, a następnie ścieram na tarce o dużych oczkach.
Włoszczyznę (czyli marchew, pietruszka, seler, por) oraz cebulę i czosnek obieram.
Wrzucam wszystko do większego garnka z około 8 szklankami wody, dorzucam przyprawy listek, ziele angielskie, ziarenka pieprzu i goździki i gotuję na wolnym ogniu ponad godzinę. Po tym czasie przecedzam na sitku włoszczyznę (pora wyrzucam a resztę wykorzystuje do sałatki jarzynowej). Do odcedzonego wywaru dorzucam starte buraki. Gotuje ok. 5 minut, dodaję trochę soku z cytryny, doprawiam do smaku cukrem (odrobiną), solą i pieprzem. Znów chwilę gotuję, wyłączam gaz  i odcedzam buraczki z barszczyku. Posypuję majerankiem.
   Można go podawać z uszkami, kulebiakiem, do popijania pierożków, pasztecików czy krokietów.
  Ja swój podaję z uszkami nadzianymi farszem fasolowym.

wtorek, 18 grudnia 2012

wigilijne uszka z farszem fasolowym i suszonymi grzybkami

         Kiedy zabierałam się za swoje pierwsze wigilijne uszka (nie wiedziałam nawet jak je lepić) :). ale drogą dedukcji dopatrzyłam się jak się je skleja. Miałam natomiast dylemat z nadzieniem - gdyż grzybów miałam jak na lekarstwo. Co do nadzienia z kapustą i grzybami - mój domowy degustator nie lubi takiego połączenia (może mu się na razie wydaje, że nie lubi, na niektóre smaki musi przyjść czas). I w taki oto sposób powstały moje wigilijne uszka z farszem z fasoli, suszonych grzybków i cebulki , które mój domowy degustator polubił. Takie właśnie uszka lepię od trzech lat w swoim domu na wigilię. Takie uszka to dobra alternatywa dla uszek z kiszoną kapustą i suszonymi grzybami czy z suszonymi grzybami  (gdy suszonych grzybów mamy niedostatek).

 Składniki na farsz:
 1,5 szklanki fasoli
niecała szklanka suszonych grzybków
2 duże cebule
sól, pieprz
olej do podsmażenia cebulki

Wykonanie: 
 Fasolę moczę, zostawiam ją na noc. Rano odlewam z niej wodę, zalewam nową i gotuję fasolę do miękkości.  Grzyby też moczę (około godzinę) i też gotuję do miękkości - (wodę z moczenia grzybów dolewam do wywaru na barszczyk lub dolewam do bigosu). Cebulę obieram , siekam w  piórka, przesmażam na złoto na łyżce oleju. Mielę wszystko na gładką masę. Doprawiam do smaku pieprzem i solą.

Składniki na ciasto:
pół kilograma mąki
jedno jajko
kubek ciepłej wody
łyżka oleju

Zagniatam ciasto. Następnie rozwałkowuję go cienko i wycinam krążki kieliszkiem do wina. Na każdy krążek nakładam małą łyżeczkę farszu. Zlepiam każdy krążek (tworząc małego pierożka) i łączę przeciwległe końce - tworząc (świńskie uszko). Uszka wrzucam na osolony wrzątek ,uważam żeby się nie posklejały i nie poprzyklejały do dna. Po wypłynięciu uszek na powierzchnię gotuję chwilę 2-3 minuty. Wyjmuję uszka łyżką cedzakową na durszlak i przelewam zimną wodą. Podaje z wigilijnym barszczykiem.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

pasztet z kaczki

Do zrobienia  pasztetu potrzeba troszkę czasu i jest przy nim trochę pracy (gotowanie, mielenie, doprawienie i w końcu pieczenie). Ale naprawdę warto. Sekret pasztetu tkwi właściwie w dobraniu i skomponowaniu składników. Pasztet to potrawa z kilku gatunków gotowanego i zmielonego  mięsa odpowiednio przyprawionego i upieczonego. Domowy pasztet to wspaniałe urozmaicenie na świątecznym stole. Zachęcam do upieczenia i spróbowania.


    Skład pasztetów stojących w sklepie to głównie: woda i MOM (mięso oddzielane mechanicznie) - ponieważ nie da się go zmielić (korpusy, kości pokryte ścięgnami i chrząstką wrzuca się do wysoko wydajnej prasy, która wyciska nie tylko resztki, ale i szpik. MOM to nie mięso to odpad i na dodatek szybko się psuje. Producenci zapobiegają jego psuciu wrzucając konserwanty np. białko sojowe (jest gęste, nie ma dominującego smaku, dobrze wchłania wodę). Białko sojowe idealnie udaje atrapę mięsa.


    Oglądając skład pasztetów w sklepach (puszki , aluminiowe opakowania) - nabierałam wstrętu. W miarę przyzwoity skład mają pasztety na wagę (w nich można znaleźć mięso -ale pytajmy o ich skład zanim wrzucimy  go do koszyka. Ale ażeby mieć mięso w pasztecie najlepiej upiec go w domu.
  Mój pasztet jest z kaczki która była hodowana na wsi, z dodatkiem wędzonego boczku (domowego wyrobu) oraz podrobów drobiowych (serca, żołądki, wątróbka). Pasztet powinien mieć kremową konsystencję (powinno się go zmielić dwa razy -  ja zmieliłam raz), ale to nic nie ujmuje jego walorom smakowym. Pasztet można zamrozić. Ja swój mrożę, pokrojony w plasterki i zamykam w szczelnym opakowaniu (aby nie chłonął zapachów). Taki pasztet można wyjąć w dowolnym czasie (mrożony nie traci walorów smakowych) i w dowolnej ilości, żeby był gotowy do konsumpcji po rozmrożeniu
Uwaga! Im pasztet chudszy tym bardziej się kruszy.

Składniki:
1 kaczka ok. 3 kg
1kg podrobów drobiowych ( u mnie serca, wątróbka, żołądki)
ok.700g wędzonego boczku
3 listki laurowe
8 ziarenek ziela angielskiego
4 duże cebule
główka czosnku
4-5 łyżek bułki tartej
3 jajka
po łyżce majeranku. tymianku, pieprzu ziołowego
sól
Wykonanie:
   Kaczkę, podroby, boczek gotuję do miękkości (wszystko w osobnych garnkach) Kaczkę gotuję z włoszczyzną, listkami laurowymi, zielem angielskim - mam w ten sposób dodatkowo rosół. Po ugotowaniu odstawiam wszystko do ostygnięcia.
    Cebulę obieram i kroję w piórka i szklę na patelni dodając kaczy tłuszcz zebrany z powierzchni wywaru w którym gotowała się kaczka. Odstawiam do ostygnięcia.
   Kiedy mięso ostygnie oddzielam od kości, podroby i boczek rozdrabniam na małe kawałki. Wszystko szykuję do zmielenia maszynką o drobnych oczkach. Wszystko mielę, doprawiam przyprawami oraz solą, wbijam jajka, dodaję bułkę tartą i roztartą główkę czosnku. Dokładnie wyrabiam na gładką masę.
   Umieszczam masę wewnątrz foremek uprzednio wyłożonych papierem do pieczenia. Piekę pasztet w temperaturze 160 stopni około godziny. Pasztet smakuje zarówno na ciepło jak i na zimno.

niedziela, 16 grudnia 2012

rolada schabowa z suszonymi śliwkami i suszonymi morelami

Rolada schabowa nadziewana suszonymi owocami świetnie wkomponuje się w świąteczne menu. Można ją zaserwować jako wędlinę na świątecznym półmisku lub jako świąteczne danie obiadowe podane z sosem na gorąco. Atutem takiego mięsa jest wykonanie go w domu , a co za tym idzie nie będzie ono zawierało konserwantów. Dodatkowym plusem mojego mięsa jest jego pochodzenie czyli z domowego uboju.

 Składniki:
1kg schabu
po 10 śliwek i moreli suszonych
 majeranek do oprószenia mięsa
sól i świeżo zmielony pieprz do doprawienia mięsa
cebula (duża)
kilka ząbków czosnku

 dodatkowo:
sznurek do wędlin
torebka do pieczenia mięs

 Wykonanie:
   Mięso myję przecinam go z boku wzdłuż, zostawiając ok. 2cm (nie przecinam go do końca ) - ma powstać pojedynczy płat. Rozkładam powstały płat i rozbijam go tłuczkiem na około 1cm grubości. Oprószam z obu stron przyprawami- majerankiem, solą i świeżo zmielonym pieprzem. Na środku układam suszone owoce i zwijam ciasno jak tylko się da, aby powstała rolada. Powstałą roladę  obwijam sznurkiem i wkładam do woreczka do pieczenia z ząbkami czosnku i posiekaną w piórka cebulą. Zawiązuje woreczek i wkładam do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na około 50 minut. Po wyłączeniu piekarnika zostawiam w nim mięso , aby doszło. Następnie zlewam soki z pieczenia, cebulkę i czosnek (miksuję i mrożę, a później wykorzystuje do jakiegoś sosu).
    Roladę schabową podaję na zimno pokrojoną na cieniutkie plasterki lub jako część składowa obiadu na gorąco podaną z sosem.


sobota, 15 grudnia 2012

pierniki korzenne i orzechy na choinkę

Nie wyobrażam sobie świąt bez choinki (chyba nie tylko ja????).

Warto wiedzieć, że

* w naszym kraju  ubieranie choinki należy do najnowszych gwiazdkowych zwyczajów. Pierwsze drzewka zaczęto u nas w polskich domach pięknie ozdabiać i stroić dopiero w XIX wieku. 

* moda  przywędrowała chyba jak zawsze z zachodu :)) a zapoczątkowali ją u nas protestanci niemieckiego pochodzenia (w czasie zaborów) 

* początkowo można ją było spotkać jedynie w miastach. 

* Z miasta zwyczaj przeniósł się na wieś wypierając podłaźniczkę oraz zastępując jeszcze starszy słowiański zwyczaj dekorowania snopu zboża.

 Dawnymi  tradycyjnymi zdobieniami były pierniczki, ciastka, orzechy, małe czerwone tzw. rajskie jabłuszka i własnoręcznie wykonane (w czasie adwentu) ozdoby z bibuły, papierków kolorowych, piórek, słomy, kłosów zbóż. Dopiero w połowie XIX wieku pojawiły się pierwsze bombki choinkowe.
Ja chcąc skłonić się nieco w stronę tradycji upiekłam korzenne pierniki, które polukrowałam lukrem królewskim) zawiesiłam orzechy (zawieszone na choince mają nieść dobrobyt i siłę) i suszone plastry pomarańczy i cytryn.
   Nie lubię wpływów  tradycji amerykańskiej czy angielskiej gdzie drzewko ubiera się wcześniej. Ja trzymając się tradycji (tak było w moim domu rodzinnym i tak jest u mnie) choinkę ubieram w dzień Wigilii.

  Pierniczki korzene na choinkę
Składniki:
300g mąki i mała jej ilość później do oprószania stolnicy
po100g brązowego nierafinowanego cukru i miękkiego masła
łyżeczka proszku do pieczenia
łyżeczka czarnego pieprzu i  pół łyżeczki goździków (roztarte w moździerzu)
łyżeczka mielonego cynamonu
2 jajka
3 łyżki naturalnego miodu (najlepiej nie skrystalizowanego- płynny albo w miarę płynny)

ponadto:
 sznureczek, nitka lub wstążeczki do zawieszenia
 jadalne cukrowe ozdoby (opcjonalnie)

 Wykonanie:
   Rozcieram w moździerzu pieprz i goździki. Do miseczki wbijam jajka i je roztrzepuję, następnie dodaję miód i dokładnie wszystko łączę. W następnej kolejności wysypuję na stolnicę mąkę , proszek do pieczenia, roztarty pieprz i goździki, mielony cynamon. Dokładam na stolnicę brązowy cukier i miękkie masło. Zaczynam wyrabiać ciasto w trakcie dodając jajka wymieszane z miodem. Po wyrobieniu dzielę ciasto. Połowę zawijam w folię i chowam do lodówki. Z drugiej porcji rozwałkowuję krążek ciasta o grubości o grubości pół centymetra. I wycinam pierniki o różnym kształcie (u mnie choinki , gwiazdki, jeżyki , wiewiórki).  Skrawki, które pozostały ponownie rozwałkowuję i znów wycinam pierniki i tak do czasu, aż zabraknie ciasta. Tak samo postępuje z ciastem, które schowałam do lodówki. Do wycięcia otworu na każdym pierniku użyłam słomki do napojów. Jeżeli pierniki przylepiają się do stolnicy używam szpatułki lub noża żeby je podważyć.
 Pierniki układam na blaszkach i piekę ok . 20 minut. Po tym czasie wyjmuję i studzę na kratce.
UWAGA!!!Jeśli pierniki pieczone są wcześniej schować do szczelnego pojemniki i polukrować je dzień przed powieszeniem.
  Lukrowanie: gotowy lukier wkładamy do szprycy lub wore4czka foliowego przy którym na roku robimy mały otwór przez który będzie wychodził lukier. Lukrujemy ostudzone pierniczki. Po zastygnięciu lukru przewlekamy tasiemkę, sznureczek czy nitkę i zawieszamy pierniki na choince.

Lukier:
Składniki:
1 szklanka cukru pudru
1 białko
szczypta soli
odrobina soku z cytryny (opcjonalnie)

Wykonanie:
Przesiewam cukier puder. Ubijam białko ze szczyptą soli. Po ubiciu na sztywno dodaję powoli przesiany cukier puder i delikatnie wszystko mieszam (opcjonalnie można dodać odrobinę soku z cytryny). Jeśli chcemy , żeby lukier był gęściejszy dodajemy trochę więcej cukru pudru.

  Orzechy  na choinkę:
orzechy dowolna ilość
wiertarka
małe wiertełko do drewna
sznurek, nitka, tasiemka do zawieszenia

Wiercimy w każdym orzechu otworek, przeciągamy tasiemkę, nitkę lub sznureczek wiążemy pęcełek i zawieszamy na naszym drzewku.

piątek, 14 grudnia 2012

suszone plastry pomarańczy i cytryn

Suszone cytrusy powiesiłam rok temu na naszej pierwszej kupionej choince, bo chciałam nadać jej ciepłego, domowego klimatu. Moim zdaniem najfajniejsze są naturalne ozdoby choinkowe. Takie cytrusy można powiesić nie tylko na choince, ale wykorzystać je jako ozdoba lub udekorować nimi stroik. Dodatkową zaletą suszonych cytrusów jest ich piękny zapach. Można podarować je komuś jako przedświąteczny prezent.
   Jakie cytrusy się nadają do suszenia ?
Wszystkie: pomarańcza, cytryna (u mnie) mandarynki grejpfruty, limonki
Kroimy cytrusy w plastry o grubości ok. pół centymetra

JAK SUSZYĆ ?

* Suszarka spożywcza (taka do suszenia ziół, owoców, grzybów) wkładamy pokrojone cytrusy i suszymy

W taki sposób ja wysuszyłam.

* Piekarnik  - na blaszce kładziemy folię aluminiową, rozkładamy plastry cytrusów i suszymy w ok.100 stopniach 1,5 do 2 godzin (czasem trzeba zajrzeć do nich bo mogą się poskręcać i przekręcić je na drugą stronę).

* Kaloryfer ,ale musi dobrze grzać bo suszone w taki sposób mogą sobie przypleśnieć. Na kaloryferze kładziemy folię aluminiową i rozkładamy plastry cytrusów i suszymy.

czwartek, 13 grudnia 2012

domowa przyprawa do pierników, grzańców, deserów

       Zrobiłam swoją własną, aromatyczną, prawdziwą przyprawę do piernika i nie tylko do piernika. Wspaniale nadaje się, także do grzańców (niektóre kupione w sklepie zawierają mąkę- ale mąka jako składnik przyprawy dodawanej do grzańca?) kawy, kakao, deserów czy pierniczków. Domowa przyprawa jest ciemniejsza, wspaniale pachnie przyprawami, jest bardzo intensywna  i nie ma w niej wypełniaczy w postaci mąki, kakao czy cukru.

PRZYPRAWY (nie tylko korzenne) nadają potrawom nie tylko smak, ale także dobroczynnie wpływają na nasze zdrowie, a więc:

goździki  - występujący w goździkach eugenol skutecznie obniża poziom wolnych rodników w komórkach, a więc przez to ma działanie antynowotworowe. Goździki działają  także przeciwbólowo i pomagają w leczeniu podrażnionego żołądka.

ziele angielskie - zapobiega wzdęciom, pobudza apetyt, przeciwdziała biegunkom (pamiętajmy, że z tą przyprawą nie należy przesadzać bo jej nadmiar może spowodować problemy żołądkowe).

gałka muszkatołowa -  wspomaga trawienie, zapobiega wzdęciom, łagodzi dolegliwości górnych dróg oddechowych i przeciwdziała bezsenności.

 cynamon - działa przeciwskurczowo, poprawia trawienie, stosowany przy nieżycie żołądka i niestrawności.
 kardamon - m.in wzmacnia apetyt, poprawia przemianę materii, ma działanie antyseptyczne, a nawet odświeża oddech.
 pieprz ziarnisty- pomaga w walce z przeziębieniem i uporczywym kaszlem, wzmacnia odporność, łagodzi objawy wzdęć, działa moczopędnie, pomaga w zwalczaniu bólu głowy, łagodzi bóle reumatyczne, obniża cholesteroli poprawia trawienie.
 anyż - wykorzystywany jest głownie w zwalczaniu schorzeń głownie przewodu pokarmowego i oddechowego.
 imbir - do celów lepiej stosować świeży imbir, chociaż ten sproszkowany jest równie skuteczny. Ma działanie bakteriobójcze, rozgrzewające, stosowany w leczeniu zaburzeń trawienia, ma działanie odtruwające itd.

Kuchnia polska od wieków korzystała z przypraw korzennych (ale dawniej były one na wagę złota) teraz są ogólnie dostępne (nie chodzi tu o rodzaj przyprawy ale i o cenę). A więc niech goszczą w naszej kuchni zwłaszcza w chłodniejsze dni. Dawniej zanim przyprawy korzenne trafiły do naszej kuchni stosowano je jako leki, składniki świętych olejów i kadzideł, afrodyzjaki.


  Co należy pamiętać przechowując przyprawy ? :

*przyprawy należy przechowywać w szczelnym pojemniku (szklany, porcelanowy) bo szkodzi im światło, dostęp powietrza, wilgoć. Szkodzi im także wysoka temperatura.

*każdą przechowujemy w innym pojemniku,żeby aromaty przypraw się nie przenikały.

*przyprawy ziarniste trzyma się niezmielone wtedy dłużej zachowują moc.


  Co do mojej mieszanki nie jest to pierwsza i ostatnia zrobiona w domu ( nie tylko korzenna do pierników, deserów i grzańców). Na pewno będę eksperymentować z różnymi innymi przyprawami robiąc swoje mieszanki.

 Składniki na domową przyprawę:
Ilość przypraw możemy regulować sobie wedle swoich upodobań.
A o to moje proporcje:
dwie małe kory cynamonu lub 5 płaskich łyżeczek mielonego
1-2 płaskie łyżeczki mielonego imbiru lub ususzyć kilka plasterków świeżego i zetrzeć
10 sztuk goździków
od połowy do jednej łyżeczki startej na tarce świeżej gałki muszkatołowej
łyżeczka ziela angielskiego
niecała łyżeczka ziaren pieprzu
gwiazdka anyżu - wyłuskane ziarenka
kilka ziarenek kardamonu (około łyżeczki) - wyłuskany
Wykonanie:
   Wszystkie składniki przepuszczam przez młynek do mielenia kawy lub rozdrabniam w moździerzu.
A więc kora cynamonu (chyba że używam mielonej), goździki, ziarenka ziela angielskiego, ziarenka pieprzu, wyłuskane ziarenka anyżu, wyłuskane ziarenka kardamonu - wszystko rozdrabniam na proszek. Ścieram gałkę muszkatołową na drobniutkiej tarce to samo robię z imbirem jeśli suszyłam świeży. Mieszam wszystkie przyprawy (te które użyłam już sproszkowane z tymi które starłam na tarce i z tymi, które zmieliłam bądź rozdrobniłam w moździerzu Wszystkie przyprawy dobrze mieszam ze sobą i przesypuję do szklanego pojemniczka. Używam wedle potrzeby.

    Możemy jakąś przyprawę pominąć jeśli jakiejś nie lubimy (mnie odpowiadają wszystkie).

środa, 12 grudnia 2012

makówki (makiełki) - śląska kutia

Makówki - to tradycyjna potrawa wigilijna (na słodko) popularna na Śląsku.
Podobna do kutii tylko zamiast pszenicy wykorzystuje się do niej chałkę czy białą bułkę (np. bułkę wrocławską). W Wielkopolsce potrawa ta znana jest pod nazwą makiełki. Makówki przygotowujemy w wigilię rano, żeby wszystko nasączyło się do wieczerzy. Potrawę tę podajemy jako ostatnią na stół. Po zdjęciu ze stołu chowamy do lodówki, żeby nie skwaśniała. Podobno ile domów na Śląsku tyle przepisów na makówki. Zawsze w podstawowym składzie znajdziemy mak, miód , bakalie i bułki. W biedniejszych rodzinach makiełki przygotowywano na wodzie, a bakalie zastępowano suszonymi owocami.

   Wedle śląskiej tradycji jedzenie makówek przy świątecznym stole miało zapobiegać rozpadowi rodziny, oznaczało to że rodzina będzie trzymać się razem i  się nie rozejdzie. Rodziny śląskie były liczne, a makówek robiono tle, aby każdy najadł się do syta i nie zabrakło ich do rana po drugim dniu świąt.

   Moje makówki są zrobione na bazie upieczonej w domu chałki, która przełożona została domową masą makową (w której znalazły się bakalie takie jakie lubimy). Dla wzbogacenia konsystencji i zwiększenia walorów smakowych makówki dodatkowo przełożyłam domowym budyniem. Chałkę moczyłam w mleku z dodatkiem miodu.

   Składniki:
1 bułka chałka
1,5 l mleka ( 3 szklanki  do ugotowania budyniu, a pozostałe 3 do moczenia chałki)
2 łyżki masła
2-3 łyżki miodu
800g masy makowej domowej produkcji
2 żółtka
4 łyżki cukru
3 łyżki mąki pszennej
4 łyżki mąki ziemniaczanej
suchy mak do posypania wierzchu lub ewentualnie cukier puder

Wykonanie:
  Gotuję budyń - do rondelka wlewam 2 szklanki mleka dodaję dwie łyżki masła i zagotowuję. 
 Z 2 żółtek i cukru ucieram kogel -mogel dosypuję obie mąki i dolewam szklankę mleka. Następnie wszystkie połączone składniki dolewam do mleka ,które się gotuje. Energicznie mieszam przez chwilę do momentu, aż masa zgęstnieje. Odstawiam do wystudzenia.
  Pozostałe mleko podgrzewam, dodaje trzy łyżki miodu i czekam aż się rozpuści. Chałkę tnę na cienkie plasterki. Następnie zaczynam przekładać warstwy - bułka- masa makowa - budyń. Chałkę moczę w mleku, na nią wykładam połówkę maku, namoczoną chałkę, warstwę budyniu. I znów namoczona chałka , warstwa maku, namoczona chałka, budyń i namoczona chałka. Na koniec posypuję wierzch makiem i ewentualnie posypuję cukrem pudrem.

wtorek, 11 grudnia 2012

domowa masa makowa z bakaliami

     Zrobić masę makową w domu nie jest niczym trudnym. Raz czy dwa razy do roku można się potrudzić i zrobić masę makową samemu - wystarczą chęci.
Są dwa warianty albo zrobić ją z maku suchego niemielonego lub suchego mielonego.Trudniej jest z makiem niemielonym (trzeba go namoczyć, gotować i kilka razy zmielić).
Ale można sobie pracę ułatwić kupując właściwie mak suchy już zmielony (wystarczy go zalać mlekiem, odstawić, a później dodać miód, bakalie i gotowe. Robiąc masę makową w domu wiemy, że jest tam mak, naturalny miód i bakalie takie jakie lubimy.
Jeśli chodzi o mak gotowy zawiera on w składzie w pierwszej kolejności wodę, następnie mak (22% albo i mniej nie zawsze producenci piszą), miód sztuczny i z bakalii (rodzynki i skórkę pomarańczową) oraz konserwanty (skrobia modyfikowana).

   Mak jest bardzo zdrowy zawiera :
* kwasy omega3 i omega6
* witaminy A,C,D,E,B3
* wapń i błonnik
     Moja masa makowa jest z dodatkiem bakalii takich jakie lubimy. Czyli są to orzechy laskowe i włoskie, migdały, skórka pomarańczowa, suszona śliwka, suszona morela, rodzynki. Uważam, że warto zrobić domową masę makową. Ja wykorzystałam składniki najwyższej jakości - takie jak niesiarkowane, ekologiczne suszone bakalie, świeże orzechy i naturalny miód (dzięki niemu masa utrzymuje dłużej wilgoć).
Składniki:
500g suchego maku
500 ml mleka
500 ml wody
szklanka miodu naturalnego
ok. 100g masła
bakalie w ilości takiej jaką lubimy (orzechy laskowe, orzechy włoskie, migdały, rodzynki śliwki suszone, suszone morele, skórka pomarańczowa)
sok z cytryny, pomarańczy

  Wykonanie:
  Mak płuczę w zimnej wodzie i zalewam go wodą rozcieńczoną z mlekiem, a następnie gotuję na malutkim ogniu około 40 minut. Następnie mielę dwa razy w maszynce do mielenia mięsa z sitkiem o najmniejszych oczkach. W następnej kolejności wrzucam masło i miód do rondelka - mieszam i podgrzewam. Migdały blanszuję i obieram ze skórki. Orzechy obieram ze skórki. Po obraniu orzechów i migdałów podprażam je na suchej patelni i drobno siekam. Rodzynki sparzam we wrzątku, większe suszone owoce kroję na mniejsze kawałki. Bakalie wrzucam do rondelka z masłem i miodem - mieszam. Wszystko łącze z makiem i mieszam, dorzucam skórkę pomarańczową. Dodaję sok z cytryny lub pomarańczy.

 Masę makową można przechowywać  kilka dni w lodówce zamkniętą w szczelnym pudełku. Można ją również zamrozić.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...